Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Rozmowa z Krzysztofem Kołodziejem, nowym dyrektorem lubelskiego TŻ Sipma

• Wczoraj informowaliśmy naszych czytelników o pana nominacji na stanowisko dyrektora TŻ Sipma. Znajomi gratulują nowej posady, czy współczują? - Przeważają kondolencje (śmiech). Wiadomo, jaka jest sytuacja, ale uważam, że coś pożytecznego mogę zrobić dla TŻ. Właśnie rozmawiam z panem Zdzisławem Klimkiem, tatą Rafała, który powinien nadal trenować w naszym klubie i w jego barwach zdawać egzamin na żużlową licencję. Pierwszą sprawą, którą należy załatwić, jest właściwe działanie szkółki, dlatego pertraktuję nie tylko z Klimkiem, ale także z panami Polakiem i Bałabuchem. Nie może być tak, że adepci żużla jeżdżą na innych torach, m.in. w Rzeszowie. Powinniśmy dbać o własną młodzież. We wrześniu chcemy wysłać na egzamin trzech juniorów. • Pana pogląd podziela zarząd klubu? Przecież w ośrodku decyzyjnym nic się nie zmieniło. Jarosław Siwek, były dyrektor TŻ, jest wiceprezesem. Wcześniej nie potrafił dogadać się z niektórymi rodzicami kandydatów na żużlowców... - Mam nadzieję, że jednak będę miał wpływ na niektóre decyzje, z których zarząd może mnie rozliczyć. • A jeżeli nie wszystkie pomysły przypadną do gustu włodarzom klubu? - Póki co, moja wizja została zaakceptowana. • Do niedawna był pan dyrektorem Startu. Już się pan rozliczył z poprzedniej działalności? Nieoficjalnie mówi się, że Start jest poważnie zadłużony... - To przesadzone opinie. Start ma długi, jak większość lubelskich klubów. Niestety, taka jest smutna prawda. Na razie jestem na urlopie i wciąż urzędującym członkiem zarządu Startu. W byłym klubie nikt nie oczekuje ode mnie pomocy, więc związałem się z TŻ, na razie na trzymiesięczny okres próbny. • Praca w TŻ będzie łatwiejsza niż w Starcie? - W Starcie borykałem się z innymi problemami. Musiałem martwić się o utrzymanie obiektów, o 15 etatowych pracowników, nie licząc trenerów. To nie było łatwe. • Sipma dosyć wcześnie zakończyła sezon, odpadając z dalszej pierwszoligowej rywalizacji. Czy teraz lubelski tor będzie świecił pustką? - Planujemy kilka turniejów. Bardzo zależy mi na zorganizowaniu memoriału trenera Witolda Zwierzchowskiego i wychowanka Motoru Roberta Dadosa. Na te zawody chciałbym zaprosić zawodników, kiedyś związanych z lubelskim żużlem, wśród nich Lee Adamsa. Chętnie widziałbym na naszym torze Pawła Staszka. • Staszek mógł jeździć w barwach TŻ w tym sezonie, ale ostatecznie postawiono na Adama Pietraszkę. Jest szansa, że Staszek wróci do Lublina? - W tym roku miał bardzo dobre wyniki i zapewne podniesie swoją cenę. Na pewno będziemy rozmawiali. Może dojdziemy do porozumienia. Jestem zwolennikiem jego powrotu. • Dyskutujecie o kształcie zespołu, który przystąpi do przyszłorocznej rywalizacji? - W składzie powinny być zmiany. Zgadzam się z trenerem Jerzym Głogowskim, że w zespole powinni jeździć zawodnicy, dla których liczy się przede wszystkim polska liga. • Trener Głogowski nadal będzie prowadził drużynę? - Decyzja należy do zarządu. Wcześniej trzeba dokładnie przeanalizować sezon. • Szkolenie młodzieży to jeden z celów. Czego potrzeba jeszcze, aby kolejny rok startów w pierwszej lidze był bardziej owocny? - Potrzebne są pieniądze i dobra atmosfera wokół klubu. Musimy odzyskać zaufanie kibiców. Żużel ma bardzo liczną widownię i trzeba o nią dbać. Jednocześnie liczne grono sympatyków \"czarnego sportu” jest dla mnie dodatkowym dopingiem do pracy. Rozmawiał Artur Toruń

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama