Reklama
Rozmowa z Krzysztofem Kołodziejem, nowym dyrektorem lubelskiego TŻ Sipma
- 24.08.2005 11:50
• Wczoraj informowaliśmy naszych czytelników o pana nominacji na stanowisko dyrektora TŻ Sipma. Znajomi gratulują nowej posady, czy współczują?
- Przeważają kondolencje (śmiech). Wiadomo, jaka jest sytuacja, ale uważam, że coś pożytecznego mogę zrobić dla TŻ. Właśnie rozmawiam z panem Zdzisławem Klimkiem, tatą Rafała, który powinien nadal trenować w naszym klubie i w jego barwach zdawać egzamin na żużlową licencję. Pierwszą sprawą, którą należy załatwić, jest właściwe działanie szkółki, dlatego pertraktuję nie tylko z Klimkiem, ale także z panami Polakiem i Bałabuchem. Nie może być tak, że adepci żużla jeżdżą na innych torach, m.in. w Rzeszowie. Powinniśmy dbać o własną młodzież. We wrześniu chcemy wysłać na egzamin trzech juniorów.
• Pana pogląd podziela zarząd klubu? Przecież w ośrodku decyzyjnym nic się nie zmieniło. Jarosław Siwek, były dyrektor TŻ, jest wiceprezesem. Wcześniej nie potrafił dogadać się z niektórymi rodzicami kandydatów na żużlowców...
- Mam nadzieję, że jednak będę miał wpływ na niektóre decyzje, z których zarząd może mnie rozliczyć.
• A jeżeli nie wszystkie pomysły przypadną do gustu włodarzom klubu?
- Póki co, moja wizja została zaakceptowana.
• Do niedawna był pan dyrektorem Startu. Już się pan rozliczył z poprzedniej działalności? Nieoficjalnie mówi się, że Start jest poważnie zadłużony...
- To przesadzone opinie. Start ma długi, jak większość lubelskich klubów. Niestety, taka jest smutna prawda. Na razie jestem na urlopie i wciąż urzędującym członkiem zarządu Startu. W byłym klubie nikt nie oczekuje ode mnie pomocy, więc związałem się z TŻ, na razie na trzymiesięczny okres próbny.
• Praca w TŻ będzie łatwiejsza niż w Starcie?
- W Starcie borykałem się z innymi problemami. Musiałem martwić się o utrzymanie obiektów, o 15 etatowych pracowników, nie licząc trenerów. To nie było łatwe.
• Sipma dosyć wcześnie zakończyła sezon, odpadając z dalszej pierwszoligowej rywalizacji. Czy teraz lubelski tor będzie świecił pustką?
- Planujemy kilka turniejów. Bardzo zależy mi na zorganizowaniu memoriału trenera Witolda Zwierzchowskiego i wychowanka Motoru Roberta Dadosa. Na te zawody chciałbym zaprosić zawodników, kiedyś związanych z lubelskim żużlem, wśród nich Lee Adamsa. Chętnie widziałbym na naszym torze Pawła Staszka.
• Staszek mógł jeździć w barwach TŻ w tym sezonie, ale ostatecznie postawiono na Adama Pietraszkę. Jest szansa, że Staszek wróci do Lublina?
- W tym roku miał bardzo dobre wyniki i zapewne podniesie swoją cenę. Na pewno będziemy rozmawiali. Może dojdziemy do porozumienia. Jestem zwolennikiem jego powrotu.
• Dyskutujecie o kształcie zespołu, który przystąpi do przyszłorocznej rywalizacji?
- W składzie powinny być zmiany. Zgadzam się z trenerem Jerzym Głogowskim, że w zespole powinni jeździć zawodnicy, dla których liczy się przede wszystkim polska liga.
• Trener Głogowski nadal będzie prowadził drużynę?
- Decyzja należy do zarządu. Wcześniej trzeba dokładnie przeanalizować sezon.
• Szkolenie młodzieży to jeden z celów. Czego potrzeba jeszcze, aby kolejny rok startów w pierwszej lidze był bardziej owocny?
- Potrzebne są pieniądze i dobra atmosfera wokół klubu. Musimy odzyskać zaufanie kibiców. Żużel ma bardzo liczną widownię i trzeba o nią dbać. Jednocześnie liczne grono sympatyków \"czarnego sportu” jest dla mnie dodatkowym dopingiem do pracy.
Rozmawiał Artur Toruń
Reklama













Komentarze