Reklama
Rozmowa z Rafałem Kaczmarczykiem, pomocnikiem Górnika Łęczna, byłym zawodnikiem Groclinu Dyskobolii
- 25.08.2005 10:43
• Kiedy przychodził pan z Grodziska do Łęcznej to mówił, że nie obawia się konkurencji i podkreślał, że może się to tylko dobrze \"odbić” na zespole. Chyba jednak nie przypuszczał pan, że w czterech meczach ani razu nie znajdzie się w wyjściowej jedenastce...
- I co ja mam powiedzieć?
• To co pan myśli i czuje.
- Może na łamach prasy lepiej nie. W tej chwili staram się nie udzielać w ogóle wypowiedzi, przed wyjazdem do Grodziska postanowiłem się wyciszyć. Zobaczymy co się wydarzy w meczu z Groclinem, może po nim stanę się rozmowniejszy.
• I chyba nie sądził pan również, że po czterech kolejkach Górnik będzie w tabeli ostatni.
- Tak jak większość ludzi interesujących się futbolem, zwłaszcza po wiośnie w wykonaniu łęcznian.
• Może jedną z przyczyn jest brak Rafała Kaczmarczyka w składzie?
- (śmiech) Myślę, że już mecz z Arką w Gdyni był niepokojącym sygnałem. Ale to dopiero początek sezonu i spotkania z Groclinem oraz Cracovią dadzą pełniejszą odpowiedź.
• Kiedy ostatnio grał pan w IV lidze?
- W niedzielę.
• To wiem, a przed niedzielą?
- Nie pamiętam. Owszem, wystąpiłem w satelickim klubie Groclinu Obrze Kościan, jednak to trzecia liga i akurat zdarzyło się po jakimś moim urazie. W dodatku za moją zgodą.
• Trener Bogusław Kaczmarek powiedział, że w Grodzisku ma pan duże szanse na występ.
- Nie widzę przeszkód, ale zobaczymy czy tak się stanie.
• Kiedy trafiał pan do Górnika, wydawało się, że Rafał Kaczmarczyk należy do ulubieńców \"Boba”...
- I może nic się nie zmieniło i prywatnie trener dalej mnie lubi.
• A zawodowo?
- Ha, ha, ha. Nie odpowiem.
• Wiosną był pan jeszcze piłkarzem Groclinu i zna ten zespół doskonale. Jak zatem wywieźć korzystny rezultat z Grodziska Wielkopolskiego?
- Jeśli Górnik zagra konsekwentnie, tak jak wiosną kiedy zremisował w Grodzisku, to powinno być nieźle. Pamiętam, że wtedy łęcznianie zaprezentowali się z dobrej strony, ale inna sprawa, że Groclin nie znajdował się wówczas w najwyższej formie. Wydaje się, że teraz najgroźniejszą stroną gospodarzy jest atak.
Rozmawiał Artur Ogórek
Reklama













Komentarze