Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Puścił piłkarzy w skarpetkach

Zamojska policja szuka złodzieja, który przedwczoraj, bez najmniejszych problemów, okradł znaczną część zawodników pierwszego składu Hetmana
Nie miał problemu z wejściem do szatni, bo klucz, bez mrugnięcia okiem, wydała mu sprzątaczka. Wychodząc, zabrał ze sobą nie tylko ubrania piłkarzy, ale także ich dokumenty, portfele i telefony komórkowe. Złodziej grasował w szatni przy Ośrodku Sportu i Rekreacji podczas gdy drużyna Hetmana była na treningu. - Dwadzieścia lat pracuję i czegoś takiego nie widziałem. Kilku zawodników straciło nawet spodnie. Wracali do domu w spodenkach - opowiedział nam Wiesław Wieczerzak, kierownik KS Hetman. - W oknach szatni są kraty. W pomieszczeniu nie stwierdziliśmy żadnych uszkodzeń. Podejrzany o kradzież jest chłopak, który na godzinę przed treningiem poprosił sprzątaczkę o klucz od szatni - poinformował nas komisarz Andrzej Majzer z KMP w Zamościu. Nowa sprzątaczka, zatrudniona od kilku dni, była przekonana, że ma do czynienia z którymś z zawodników. Chłopak wyglądał na około 18 lat, szczupły blondyn w krótkich spodenkach i krótkiej koszulce, ok. 170 cm wzrostu, włosy jakby mokre... Zanim drużyna wróciła z treningu, młodzieniec zdążył już zwrócić klucz i opuścić teren OSiR. Tymczasem zawodnicy z przerażeniem odkryli, że w szatni nie ma ich ubrań, dokumentów osobistych, portfeli, telefonów komórkowych itd. Zawiadomiono policję. Ośmiu piłkarzy poniosło straty materialne na kwotę 5 tys. zł, nie licząc wartości dokumentów i ewentualnych, dalszych skutków tej kradzieży. W ręce złodzieja dostały się bowiem także klucze od domów, klucze od samochodów, prawa jazdy, karty bankowe, inne dokumenty. - Dziś mąż poszedł zastrzec konto w banku i załatwiać inne formalności, związane z tą kradzieżą. Nawet nie wiem, kiedy wróci - powiedziała nam wczoraj żona jednego z poszkodowanych. Wszyscy załatwiali swoje sprawy na piechotę, a samochodów, pozostawionych przez piłkarzy na terenie OSiR, pilnowali ochroniarze. Jeden z zawodników niedawno się ożenił. Zostawił w szatni obrączkę. Czy żona mu uwierzy, że ukradł ją złodziej? - Będę rozmawiać z zawodnikami o tych stratach. To bardzo nieprzyjemna sytuacja - podkreśla Wieczerzak. Jego zdaniem, złodziej musiał być dobrze zorientowany w sytuacji. Zapewne wiedział, że zespół wyjedzie na trening poza OSiR, w rejon Rotundy. Miał dość czasu, żeby wynieść łupy, oddać klucze i ulotnić się. s

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama