W pierwszym meczu rundy wstępnej rozgrywek Ligi Mistrzyń, SPR ICom Lublin przegrał w Ankarze z miejscowym Havelsan 27:28. Mistrzynie Turcji nie okazały się tak wymagającym rywalem jak się obawiano, a wczorajsza nieznaczna porażka z pewnością jest do odrobienia. Mecz rewanżowy rozegrany zostanie w najbliższą niedzielę w Lublinie.
Przed wyjazdem do Turcji nasze zawodniczki obawiały się egzotycznego przeciwnika. Brak wiedzy na temat sposobu gry czy nawet kadry jaką dysponuje najlepsza żeńska ekipa znad Bosforu sprawiły, że sztab szkoleniowy naszej ekipy za bardzo dobry wynik upatrywał nawet 3-4 bramkową porażkę na gorącym terenie Havelsan. Mało tego. Trener SPR ICom Edward Jankowski zabrał ze sobą zaledwie trzynaście zawodniczek - w tym trzy bramkarki - więc nic dziwnego, że jedną z największych obaw było to, czy zespół wytrzyma kondycyjnie trudy spotkania.
A to nie ułożyło się po myśli lublinianek. Nasz zespół do meczu przystąpił wyraźnie spięty i zdenerwowany, co wykorzystały gospodynie i już w pierwszych minutach uzyskały dwubramkową przewagę. Mistrzynie Polski tak szybko jak straciły gole, zdołały zniwelować stratę. Niestety, Turczynki odpowiedziały kolejnymi dwoma trafieniami. Riposta podopiecznych trenera Jankowskiego była równie skuteczna, bowiem lublinianki nie dość, że ponownie doskoczyły do rywalek, to za sprawą Sabiny Włodek wyszedł na pierwsze w tym meczu prowadzenie (6:5). Była to 13 minuta meczu, a lubelska siódemka coraz lepiej czuła się na \"gorącym” parkiecie rywalek.
Dzięki bardzo dobrej postawie w bramce Magdaleny Chemicz i skutecznych kontratakach, SPR ICom prowadził już nawet trzema golami (11:8). W tym momencie szkoleniowiec Havelsan poprosił o czas, a reprymenda udzielona podopiecznym okazała się na tyle skuteczna, że gospodynie wzięły się do odrabiania strat. Końcówka zdecydowanie należała do ekipy z Ankary, a pierwsze skrzypce odegrała wprowadzona na parkiet Yeliz Yilmaz, która w przeciągu pięciu minut trzykrotnie trafiła do lubelskiej bramki. SPR ICom mógł na przerwę schodzić w lepszych nastrojach, jednak przy stanie 14:14 rzut karny przestrzeliła Włodek.
Drugą połowę lepiej rozpoczęły gospodynie, które nie po raz pierwszy w tym meczu wyszły na dwubramkowe prowadzenie. Lublinianki utrzymywały jednak dystans i nie pozwalały rywalkom uzyskać większej przewagi. Do czasu... W 22 minucie kolejny błąd w rozegraniu naszej ekipy wykorzystała Nergis Turkay i SPR ICom przegrywał 23:26. Po chwili Jolanta Pierzchała ponownie musiała wyciągać piłkę z siatki. Jednak kapitalną akcją i skutecznym rzutem popisała się Małgorzata Rola, dzięki czemu Turczynki nadal miały \"tylko” trzy bramki przewagi. W międzyczasie zawodniczka gospodyń odesłana została na ławkę kar, ale grające w przewadze lublinianki nie potrafiły wykorzystać \"prezentu”.
Grające momentami bardzo nieskutecznie mistrzynie Polski zrehabilitowały się w ostatnich sekundach meczu. Na niespełna minutę przed zakończeniem potyczki Havelsan prowadził 28:24, a na linii 7 metrów stanęła Włodek, która tym razem się nie pomyliła. Myliły się natomiast gospodynie, które wyłącznie swojej indolencji strzeleckiej mogą \"zawdzięczać” to, że nie udało im się utrzymać trzybramkowej przewagi. Inna sprawa, że SPR ICom wykrzesał ostatki sił i sprężył się szczególnie w grze obronnej. Dwa powstrzymane ataki gospodyń i kontry zakończone celnymi rzutami Włodek i Ewy Damięckiej spowodowały, że nasz zespół przegrał w Ankarze tylko 27:28. Ten rezultat w perspektywie niedzielnego rewanżu w Lublinie napawa dużym optymizmem.
(map)
Havelsan Ankara - SPR ICom Lublin 28:27 (15:14)
SKŁADY I BRAMKI
Havelsan: Ercan, Inanoglu - Turkay 6, Atamanova 4, Yesilbayir 1, Pekmutlu 2, Yilmaz 9, Keskin 4, Ozel 2.
Kary: 4 min.
SPR ICom: Chemicz, Pierzchała - Aleksandrowicz 2, D. Malczewska 4, Damięcka 6, Włodek 10, Kamielina 1, Duran 2, Rola 2, Hipnarowicz, Kot.
Kary: 4 min.
Komentarze