Piłkarze Hetmana wreszcie rozegrali dobry mecz i można tylko żałować, że nie wywieźli z Buska Zdroju kompletu punktów. Zdaniem miejscowych obserwatorów goście okazali się wymagającym przeciwnikiem dla gospodarzy i dzięki temu widzowie obejrzeli ciekawe, obfitujące w szybkie akcje widowisko.
Na pierwszą bramkę kibice czekali zaledwie pół minuty. Zamościanie przejęli piłkę w środku boiska i prostopadłym podaniem uruchomili Jacka Iwanickiego, który z 12-13 metrów, strzałem w prawy róg bramki, pokonał zaskoczonego Mierzwę. Na początku spotkania napastnicy Hetmana mogli trafić jeszcze dwukrotnie, co całkowicie pogrążyłoby ekipę AKS. Strzał z rzutu wolnego Mierzwa wyłapał z wielkim wyczuciem, a w 8 min ponownie obronił groźne uderzenie Jacka Ziarkowskiego. Niestety, gospodarze zdołali opanować sytuację i przeprowadzili kontratak prawą stroną boiska. Francuz zagrał na linię pola karnego do Chlewickiego, a ten przedłużył do Pszenicznego, który plasowanym strzałem nie dał szans Mateuszowi Karnasowi. Po wyrównaniu buszczanie przejęli inicjatywę i dłużej utrzymywali się przy piłce jednak i gracze Hetmana nie zasypiali gruszek w popiele.
W 19 minucie Bartosz Szepeta strzelił głową, ale bramkarz AKS był na w odpowiednim miejscu. Minutę później Chlewicki również głową uderzył bardzo mocno, jednak piłka trafiła w ręce Karnasa. W 26 min Tomasz Sobczyk z zaledwie 7 metrów usiłował pokonać golkipera gospodarzy strzałem przewrotką, ale w tak akrobatycznej pozycji trudno było o precyzję. Pod koniec pierwszej odsłony Hetman miał jeszcze dwie dobre sytuacje bramkowe i... znowu zabrakło dokładności. W 45 minucie Maciej Kleszcz otrzymał precyzyjne podanie od Sobczyka, oddając bardzo silny, lecz niecelny strzał.
Po zmianie stron AKS próbował przejąć inicjatywę. Banaszek i Chlewicki mogli uzyskać prowadzenie. W 51 minucie szczęścia szukał Abramowicz. Huknął za pola karnego jak z armaty, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. Kolejny kwadrans to okres dominacji Hetmana i na przedpolu bramki Mierzwy często robiło się gorąco. W tym okresie gry goście egzekwowali aż 4 rzuty rożne. W 76 minucie bramkarz AKS popisał się interwencją po strzale Łukasza Lalika, a dwie minuty później w doskonałej sytuacji znalazł się kapitan zamościan Mariusz Pliżga, jednak fatalnie spudłował. Z kolei gospodarze trafili w poprzeczkę
(tor)
Zdaniem trenerów
Grzegorz Wesołowski (Hetman) - Przyjechaliśmy do Buska aby wygrać mecz i rzeczywiście mogło się tak stać. Jeśli nie liczyć nerwowej końcówki, czyli ostatnich pięciu minut gry, to w przekroju całego spotkania byliśmy zespołem lepszym. Cały zespół zagrał poprawnie i bardzo ambitnie. Szkoda, że nie mieliśmy więcej szczęścia, jednak punkt zdobyty na wyjeździe cieszy.
Stanisław Maj (AKS) - Było to dobre wyrównane spotkanie z szybkimi akcjami. Jedyna uwaga dotyczy pracy sędziego.
AKS Busko Zdrój - Hetman Zamość 1:1 (1:1)
BRAMKI
0:1 - Iwanicki (1), 1:1 - Pszeniczny (11)
ASKŁADY
AKS Busko: Mierzwa - Bała, (46 Abramowicz), Pokrywka, Jaworek - Banaszek, Arkadiusz Charyga, Pszeniczny, Siczek - Francuz (65 Puchała) - Chlewicki (75 Ignacak), Kochański.
Hetman: Karnas - Przybyszewski, Chałas, Reyer, Kita - Kleszcz, Pliżga, Sobczyk - Iwanicki, Szepeta (59 Lipiec), Ziarkowski (71 Lalik).
Żółta kartka: Lipiec.
Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków). Widzów - 1400.
Reklama













Komentarze