ORANGE EKSTRAKLASA * Szósty remis Górnika, w dodatku po słabej grze, oznacza, że w tym sezonie zespół prowadzony wciąż przez Bogusława Kaczmarka nie potrafił odnieść zwycięstwa
- 19.09.2005 12:28
\"To była straszna katorga” - dyskutowali między sobą śląscy dziennikarze. \"Oby jak najmniej takich spotkań w naszej lidze” - skomentowano na stronie internetowej PZPN. \"Horror”, \"tragedia” - dodawali sfrustrowani kibice z Wodzisławia, opuszczający stadion.
Przed wyjazdem na spotkanie z Odrą doszukiwano się analogii z poprzednim sezonem. Wówczas, w rundzie wiosennej, Górnik też nie zaczął najlepiej i w meczu z Polonią stracił zwycięstwo w ostatniej minucie. Mimo to w Wodzisławiu \"zielono-czarni” odnieśli najwyższe swoje zwycięstwo w ekstraklasie - 5:0. Teraz miało być podobnie. Po serii bez zwycięstwa i golu Cracovii w końcówce, łęcznianie mieli przełamać się na Śląsku. Próżne nadzieje, bo aby myśleć o wygranej, trzeba najpierw \"coś” grać. A o tym w sobotę nie mogło być mowy. Zawiedli goście, zawiedli również gospodarze. Groźne podbramkowe akcje można zsumować na palcach rąk... drwala. Odra oddała trzy celne strzały, Górnik dwa.
Pierwsi szczęścia - bo tylko tego podobno brakuje Górnikowi - próbowali przyjezdni. Jednak ani w 4 min, ani w 9 min nie dopisało ono Maciejowi Bykowskiemu. Kwadrans później Artur Andruszczak kopnął z 25 m, ale piłka poszybowała obok spojenia. Odra nie zagrażała zbyt mocno łęczyńskiej defensywnie, a jej piłkarze, z irytującą lubością \"klepali” między sobą piłkę, tak jak im to wpajał poprzednik Waldemara Fornalika - Franciszek Smuda. Ten nawyk wciąż pozostał i po wymianie kilkunastu podań futbolówka wracała do piłkarza inicjującego akcję... Pierwszy strzał miejscowi oddali tuż przed przerwą, ale próba Marcina Malinowskiego okazała się niecelna.
Najgroźniejszy atak Górnik przeprowadził w 59 min, kiedy po uderzeniu Grzegorza Bronowickiego sprzed pola karnego, piłka po interwencji Mariusza Pawełka wylądowała na poprzeczce i wyszła na rzut rożny. - Byłem zasłonięty i dopiero w ostatniej chwili zobaczyłem piłkę. Na szczęście udało mi się ją podbić na poprzeczkę - ocenił golkiper rywali.
Pierwszy strzał w światło bramki gospodarze oddali dopiero w 75 min, jednak Ireneusz Kowalski bardziej podał piłkę do Andrzeja Bledzewskiego, niż napędził mu strachu. Groźniej zrobiło się w samej końcówce. Zaczęło się od \"główki” Tomasza Albingiera, po której zapachniało golem. A już w doliczonym czasie gry, po rzutach rożnych, najpierw Andrzej Bledzewski wybił poza boisko strzał Wojciecha Grzyba, a za chwilę Marcin Drzymont główkował nad poprzeczką.
(ogor)
Odra Wodzisław - Górnik Łęczna 0:0
SKŁADY
Odra: Mariusz Pawełek - Marcin Krysiński (54 Wojciech Grzyb), Marcin Drzymont, Marcin Dymkowski, Piotr Szymiczek - Jan Woś, Mariusz Zganiacz, Marcin Malinowski, Ireneusz Kowalski (82 Tomasz Albingier), Łukasz Masłowski - Maciej Korzym (46 Mariusz Muszalik).
Górnik: Andrzej Bledzewski - Mariusz Pawelec, Bartosz Jurkowski, Jarosław Popiela, Ronald Siklić - Grzegorz Bronowicki, Piotr Bronowicki, Grzegorz Wędzyński, Artur Andruszczak (53 Sławomir Nazaruk) - Maciej Bykowski (77 Remigiusz Jezierski), Andrzej Kubica (46 Cezary Kucharski).
Żółte kartki: Dymkowski (O) - Andruszczak, Wędzyński, Siklić (G). Sędziował: Marek Mikołajewski (Ciechanów). Widzów: 2000.
Reklama













Komentarze