PIŁKARSKA III LIGA * Drugie zwycięstwo Hetmana Zamość. Dwie bramki Tomasza Sobczyka
- 03.10.2005 12:43
Zamojscy piłkarze potrzebowali zwycięstwa jak tlenu do oddychania. Na wygraną czekał też trener Grzegorz Wesołowski, który niedawno został ukarany kwotą 3 tys. złotych za słabe wyniki zespołu, a dalsza praca w klubie wisiała na włosku. W sobotę szkoleniowiec Hetmana mógł sobie pozwolić na chwilę luzu. Jego drużyna pokonała na własnym boisku Sandecję Nowy Sącz 3:1.
Czy szkoleniowiec zamościan rozgonił czarne chmury? Do najbliższej serii spotkań raczej tak, ale przed Hetmanem mecze z bardzo wymagającymi rywalami, mającymi drugoligowe aspiracje. Już w najbliższy piątek podopieczni trenera Wesołowskiego zmierzą się w Rzeszowie ze Stalą, a tydzień później będą gościli lubelski Motor.
W ostatnim spotkaniu Hetman zagrał poprawnie, zwłaszcza w środkowej strefie boiska. Niestety, nadal największą bolączką zamościan jest mało pewna gra obrońców i brak w ataku typowego egzekutora, jakim był Tomasz Albingier. Gospodarze stworzyli więcej okazji do strzelenia bramek, jednak nie zawsze potrafili efektywnie zakończyć dobrze zapowiadające się akcje.
Ale pierwsi zagrozili bramce goście. Już w 1 min niepewna interwencja Macieja Saramaka umożliwiła oddanie strzału Januszowi Świeradowi. Na szczęście Marek Baranowski (zastąpił Mateusza Karnasa, który przyczynił się do utraty gola w Stalowej Woli) nie dał się zaskoczyć. W 17 min gorąco było na polu karnym Sandecji. Po wymianie podań Tomasza Sobczyka z Mariuszem Pliżgą, ten drugi dośrodkował, jednak Bartosz Szepeta minął się z piłką. Chwilę później Jacek Iwanicki uderzył głową, obok spojenia słupka z poprzeczką. W 34 min Iwanicki jeszcze raz był bliski szczęścia. Po błędzie obrońcy z Nowego Sącza znalazł się przed Stanisławem Bodzionym. Napastnik Hetmana nie zdecydował się na strzał, podając do Piotra Lipca, który został powstrzymany przez przeciwników. Goście nie ograniczali się do bronienia własnego przedpola. Odpowiadali kontrami. W 42 min Baranowski znowu obronił groźny strzał Świerada, a w 44 min refleksem popisał się Bodziony, odbijając piłkę po uderzeniu z rzutu wolnego Szepety. Ten sam zawodnik egzekwował jeszcze jeden rzut wolny, tuż przed przerwą. Tym razem dokładnie zacentrował do rosłego Dariusza Reyera, a ten precyzyjną „główką” pokonał bramkarza Sandecji.
Gol do szatni dodał otuchy gospodarzom, jednak po przerwie Hetman krótko cieszył się z prowadzenia. W 52 min Piotr Zachariasz zagrał do wbiegającego w pole karne (z lewej strony) Dawida Floriana, który mimo ostrego kąta strzelił bardzo mocno, a jednocześnie dokładnie, umieszczając futbolówkę przy „długim” słupku. Zaskoczeni gospodarze przez moment zostali wybici z rytmu. Dopiero w 68 min obronę przyjezdnych próbował rozbić Lipiec. Minął nawet dwóch rywali, ale zatrzymał się na Arturze Hajduku. Wydaje się, że obrońca Sandecji nieprzepisowo zaatakował zawodnika Hetmana, jednak sędzia był innego zdania. Karnego nie podyktował, pokazując żółtą kartkę Lipcowi. Dziesięć minut później arbiter już nie miał wątpliwości. Po faulu Floriana na Pliżdze wskazał na „wapno”. „Jedenastkę” skutecznie wykonał Sobczyk. Od 80 min zamościanie mieli ułatwione zadanie, ponieważ czerwoną kartkę (za drugą żółtą) otrzymał Hajduk. Gospodarze skorzystali z okazji i w 90 min ponownie trafili do siatki. A akcję zainicjował Kamil Sowa. Podał do Łukasza Lalika, ten zagrał wzdłuż bramki do Sobczyka, który tylko dopełnił formalności.
Artur Toruń
Hetman Zamość – Sandecja Nowy Sącz 3:1 (1:0)
BRAMKI
1:0 – Reyer (45), 1:1 – Florian (52), 2:1 – Sobczyk (78 z karnego), 3:1 – Sobczyk (90).
SKŁADY
Hetman: Baranowski – Reyer, Przybyszewski, Saramak, Chałas – Szepeta (89 Sowa), Pliżga, Kita (67 Lalik), Sobczyk (90 Mączka) – Iwanicki, Lipiec (83 Irla).
Sandecja: Bodziony – Hajduk, Kandyfer (69 Pociecha), Rusin, Damasiewicz – Zachariasz, Szczepański, Ciastoń, Florian – Świerad, Mężyk (66 Kudryk).
Czerwona kartka: Hajduk (80 min za drugą żółtą).
Żółte kartki: Szepeta, Pliżga, Lipiec – Damasiewicz, Hajduk, Szczepański, Cistoń.
Sędziował: Tomasz Ruciński (Warszawa). Widzów – 500.
Reklama













Komentarze