Prawdziwe problemy dopadły beniaminka z Hrubieszowa. Dlaczego? Miejscowa policja nie wyraziła zgody na rozgrywanie meczów na obiekcie Hrubieszowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. – Sytuacja delikatnie mówiąc jest... kłopotliwa – mówi Bogusław Lachowicz, dyrektor ośrodka. Okazuje się jednak, że klub nie zwrócił się do władz miasta o wydanie stosownej zgody.
Decyzję przyznającą prawo rozgrywania meczów w przypadku Unii musi wyrazić burmistrz Hrubieszowa. – Taka nie została wydana, bo... nikt o nią nie wystąpił – informuje Andrzej Wołowski, zastępca burmistrza. Klub więc znalazł się w sytuacji nie do pozazdroszczenia, bowiem teraz zmuszony jest szukać innego obiektu. Zgodnie z terminarzem Unia miała być gospodarzem najbliższego spotkania (9 października) z imiennikami z Bełżyc. Na szczęście oba zespoły doszły do porozumienia i podopieczni Dariusza Herbina wystąpią na wyjeździe. Nie można jednak wykluczyć, że inni rywale pójdą na podobny układ, licząc na łatwe punkty po przyznaniu walkowera. Wówczas Unia będzie zmuszona wynająć stadion. Według klubowych szacunków taki „interes” może kosztować nawet 10 tys. zł. – A na to Unii Hrubieszów nie stać – podkreśla B. Lachowicz, który również napytał sobie problemów. – Nie było wymaganej zgody na organizację meczów czwartoligowych, a one mimo to były rozgrywane na stadionie HOSiR, więc przeciwko mnie, jako dyrektorowi ośrodka, skierowano do Sądu Grodzkiego wniosek o ukaranie – mówi B. Lachowicz.
– Problem jest złożony – podkreśla zastępca burmistrza Hrubieszowa. – Należy doprowadzić do spotkania podczas, którego zainteresowane strony muszą znaleźć sensowne rozwiązanie.
Co na to wszystko policjanci? Podobnie jak władze miasta mówią krótko. – Nikt się do nas nie zwrócił o wyrażenie opinii – wyjaśnia Krzysztof Miller zastępca komendanta powiatowego policji w Hrubieszowie, który potwierdza, że stan obiektu pozostawia wiele do życzenia. Zastrzeżenia policji budzi m.in. to, że ogrodzenie pomiędzy trybunami a murawą jest zbyt niskie. Cały obiekt nie posiada odpowiedniego zabezpieczenia, a ochrona podczas meczów także wymaganych kwalifikacji.
Szkoda tylko, że na tym wszystkim najbardziej cierpią kibice. Dla wielu z nich występy hrubieszowian na czwartoligowych boiskach to przecież jedyna atrakcja. Z drugiej strony nie bez winy jest klub, który nie dopilnował sprawy. Jednak aby dojść do konsensusu, który sugeruje zastępca burmistrza, potrzeba dobrej woli wszystkich stron. Można mieć jednak wątpliwości czy wszystkim faktycznie zależy na jego osiągnięciu. – Trwa nagonka, która ma na celu wyrzucenie piłki nożnej z Hrubieszowa – skomentował sytuację jeden z działaczy Unii.
Marcin Prażmowski
Komentarze