Reklama
Rozmowa z Romanem Dębińskim, od wtorku ponownie trenerem lubelskiego Motoru
- 06.10.2005 12:06
• Czy po powrocie na trenerską ławkę pierwszego zespołu nastąpią zmiany kadrowe? Przed sezonem nie był pan zwolennikiem pozyskania Piotra Soczewki...
- Ja nie uprzedzam się do piłkarzy. Jestem zwolennikiem Soczewki, ale zdrowego. Tymczasem Piotrek nie jest w pełni sprawny, miał przerwę w treningach, więc trudno na niego stawiać przed najbliższym meczem. A problemy zdrowotne mają też inni zawodnicy, chociażby Paweł Zajączkowski. U mnie kontuzjowany piłkarz nie będzie miał miejsca w zespole. A po przerwie w zajęciach musi pokazać, najpierw w rezerwach, że powraca do sił.
• Paweł Bugała też miał przerwę w treningach...
- Ale ostatnio już grał i nie zgłaszał żadnych dolegliwości, więc będzie brany pod uwagę przy ustalaniu składu. Jego ostatecznego kształtu jeszcze nie mogę przedstawić. Do poniedziałku mamy trochę czasu.
• Wyniki Motoru są dalekie od oczekiwań. Czy zespół stać na więcej? Jeżeli tak, to gdzie tkwią rezerwy i jak je wykorzystać?
- Z każdej drużyny można wykrzesać więcej. Wiele zależy od tego, czy zawodnicy zrozumieją, czego się od nich wymaga i czy to zaakceptują. Patrzącym z boku wydaje się, że jedna lub dwie korekty rozwiążą wszystkie problemy. Jednak gra w piłkę jest bardziej skomplikowana i składa się z wielu elementów. Wiem od czego powinienem zacząć. Moim zdaniem zespół powinien grać agresywniej, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Taki jest teraz futbol. Nie ma czasu na sentymenty. Każdy gracz musi wiedzieć, jak reagować po stracie piłki. To bardzo istotny moment, od którego zależy dalszy rozwój akcji ofensywnej lub defensywnej. W drugim etapie trzeba trafić z doborem zawodników, tak aby były zachowane proporcje. I chyba to jest najtrudniejsze. Drużyna nie może składać się z samych Beckenbauerów, albo Ronaldinhów. W składzie jest miejsce także dla zawodników mniej widocznych, wykonujących ciężką robotę. Czasami bywa tak, że teoretycznie lepszy piłkarz musi usiąść na ławce.
• W takim razie jakich piłkarzy brakuje Motorowi?
- Za wcześnie na takie podsumowania. W poprzedniej rundzie dużo krytyki spotkało Marcina Popławskiego, a teraz okazuje się, że jest bardzo potrzebny.
• Mam pan inną wizję zespołu niż trener Jerzy Krawczyk?
- Każdy trener ma własną koncepcję. A z Jerzym Krawczykiem mało rozmawialiśmy na tematy sportowe.
• Nie wahał się pan przed ponownym objęciem drużyny? Teraz pracuje pan na dwóch etatach - dyrektora i szkoleniowca...
- Miałem sporo wątpliwości. Sam uważam, że łączenie stanowisk nie jest szczęśliwe, bo nie można robić dobrze dwóch rzeczy jednocześnie. Ale sytuacja w klubie wymagała takiej decyzji.
• Motor zdąży odrobić straty w rundzie jesiennej?
- Wszystko jest możliwe, chociaż pozostało mało kolejek. Nie wiem, jak obecna sytuacja podziała na zawodników. Niewiadomych jest znacznie więcej, a wszystko niebawem zweryfikuje boisko.
Rozmawiał Artur Toruń
Reklama













Komentarze