Reklama
Słabi w obronie
Rozczarowanie. To najkrótsze podsumowanie dotychczasowych występów w rundzie jesiennej łęczyńskiego Górnika i Wisły Płock. Którzy kibice po jutrzejszym meczu wciąż pozostaną sfrustrowani?
- 21.10.2005 11:58
Mogą nawet jedni i drudzy, bo remis przecież nikogo nie usatysfakcjonuje. – Nie można wykluczyć, że najbliższe spotkanie będzie grą „o głowę” trenera Mirosława Jabłońskiego – usłyszeliśmy w płockim klubie.
Cztery kolejne porażki, jedna zdobyta bramka i dziesięć straconych, to fatalny bilans ostatnich popisów „Nafciarzy”, którzy łącznie pozwolili już wbić sobie aż 20 goli, najwięcej w ekstraklasie. Filar Wisły Dariusz Gęsior powiedział: Wpadliśmy w głęboki fizyczno-psychiczny dół. Myślę, że wina rozkłada się po równo na piłkarzy i trenera. Przecież stanowimy jedną ekipę, która wspólnie odpowiada nie tylko za zwycięstwa.
Wisła „kuleje” w obronie, za to Górnik zawodzi w ofensywie. Siedem goli w 10 spotkaniach to naprawdę niewiele. I nic dziwnego, że przełożyło się na raptem jedną tylko wygraną i aż siedem remisów. W Płocku „zielono-czarni” staną przed szansą odnotowania drugiego zwycięstwa, bo najprawdopodobniej nie będą musieli stosować ataku pozycyjnego, w którym czują się źle. Co innego kontrataki...
Do drużyny po kontuzji wraca Remigiusz Jezierski, a Artur Andruszczak po pauzie za kartki. Ten nadmiar bogactwa sprawił chyba, że na Mazowsze nie pojadą... Łukasz Madej i Cezary Kucharski, którym trenerzy zaproponowali wyprawę do Łukowa, rodzinnego miasta „Kucharza”, razem z rezerwami. – Owszem, miałem wystąpić w drugiej drużynie, ale nie zrobię tego – wyjaśnia Cezary Kucharski. – Boli mnie noga, więc po co niepotrzebnie ryzykować w IV lidze...
Reklama













Komentarze