Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Bezradny Motor

Kilkusetosobowa grupa lubelskich kibiców gwizdami pożegnała schodzących do szatni piłkarzy Motoru, którzy wczoraj tylko zremisowali z Sandecją Nowy Sącz 1:1. Gospodarze zapowiadali marsz w górę tabeli, ale swoje plany znowu muszą odłożyć do następnej serii spotkań.
BRAMKI 1:0 – Popławski (28 min), 1:1 – Basta (45). SKŁADY Motor: Rachowski – Kubiak, Ryczek, Maciejewski, Żmuda – Prędota, Chmura (62 Syroka), Ptaszyński (46 Soczewka), Bugała (46 Sawa) – Popławski, Stachyra (77 Lenart). Sandecja: Bodziony – Hajduk, Kandyfer, Świerad, Damasiewicz – Gryźlak (76 Florian), Szczepański, Ciastoń, Zachariasz (89 Pociecha) – Mężyk (84 Kudryk), Basta (78 Mordarski). Żółte kartki: Kubiak (M) – Gryźlak, Basta (S). Sędziował: Arkadiusz Starobrat (Warszawa). Widzów – 600.Motor wciąż gra bezbarwnie, męcząc się niemal z każdym rywalem. Wczoraj zabrakło nawet agresji, jaką widzieliśmy w meczu z Hetmanem w Zamościu. Trochę przemeblowany skład (od pierwszej minuty zagrał Kamil Stachyra, zastępując w ataku kontuzjowanego Konrada Nowaka) zostawiał rywalom zbyt dużo swobody, z której goście skwapliwie skorzystali. Sandecja, opromieniona zwycięstwem w Rzeszowie, pokazała, że jest w stanie nawiązać walkę z każdym wyżej notowanym przeciwnikiem. Zdołała też podreperować niekorzystny bilans meczów z Motorem, który od powrotu do III ligi wygrał z nowosądecką drużyną czterokrotnie, a teraz zremisował po raz trzeci. Gospodarze mieli optyczną przewagę, jednak nie było im łatwo wypracować sobie sytuacje dogodne do zdobycia gola. W 8 min bliski szczęścia był Paweł Bugała, ale po jego uderzeniu głową piłka odbiła się od obrońcy. W 14 min Dawid Ptaszyński huknął z 25 m, tuż obok bramki. Chwilę później aktywny Stachyra minął się z centrą Popławskiego. W 28 min gospodarze wreszcie wymusili błąd na defensorach Sandecji. Piotr Prędota sprytnie zgrał piłkę głową w pole karne, Jarosław Kandyfer przepuścił kozłującą futbolówkę, która dotarła do Popławskiego (na zdjęciu z piłką). Ten strzelił natychmiast z 11 m. Stanisław Bodziony nie miał szans. Do 43 min goście rzadko zapędzali się pod pole karne lublinian, ale właśnie w tym momencie dali pierwsze ostrzeżenie. Dawid Basta kropnął z 15 metrów, minimalnie obok „okienka”. Tuż przed przerwą poprawił celownik. Bez przeszkód dotarł z piłką na 25 metr od bramki Motoru i wciąż przez nikogo nie atakowany uderzył, jak się kazało bardzo precyzyjnie. Kompletnie zaskoczony Bartosz Rachowski najwyraźniej nie spodziewał się, że piłka wyląduje w górnym rogu jego bramki. Wyrównujący gol dodał otuchy piłkarzom Sandecji (niedawno otrzymali zaległe pensje za... czerwiec). W 48 min Michał Gryźlak uderzył z narożnika pola karnego, ale tym razem Rachowski obronił. W odpowiedzi Stachyra strzelił z bardzo ostrego kąta, trafiając w... słupek. W 75 min znowu było gorąco na polu karnym gości. Pod dośrodkowaniu z rogu Marcina Kubiaka „główkował” Prędota, bramkarz odbił piłkę, a poprawka Piotra Soczewki trafiła w obrońcę. Później goście nie wykorzystali kontry, będąc w sytuacji dwóch na jednego, a w 88 min Florian uderzył obok słupka. Ostatnia akcja Motoru mogła rozstrzygnąć losy meczu, jednak po strzale Mariusza Sawy zmierzającą do bramki piłkę wybił Janusz Świerad.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama