Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Piłkarska III liga

• Wisła II Kraków – Hetman Zamość 0:1 (Lipiec 70) • Motor Lublin – Sandecja Nowy Sącz 1:1 (Popławski 28 – Basta 45) • Pogoń Leżajsk – Avia Świdnik 0:0 • Stal Stalowa Wola – Stal Rzeszów 1:1 (Kusiak 36 – Kloc 85 z karnego) • Kolejarz Stróże – Kmita Zabierzów 0:1 (Bębenek 25) • Stal Sanok – Tłoki Gorzyce 1:0 (Gawłowicz 32) • Wierna Małogoszcz – Hutnik Kraków 2:3 (R. Grzyb 49, Pawłowski 53 – Pasionek 85 z karnego, Jarosz 88, Dutka 90) • Górnik Wieliczka – AKS Busko Zdrój 1:1 (Kozieł 54 – Francuz 51) Aktualna sytuacja: 1. Stal S.W 12 28 16-6 2. Avia 12 22 21-13 3. Rzeszów 12 20 19-13 4. Górnik 12 19 13-9 5. Hutnik 12 19 17-17 6. Motor 12 18 16-11 7. Kmita 12 18 18-17 8. Sanok 12 17 17-13 9. Tłoki 12 16 14-17 10. Pogoń 12 16 9-10 11. Busko 12 14 10-13 12. Sandecja 12 14 14-19 13. Hetman 12 13 10-11 14. Kolejarz 12 12 17-21 15. Wisła II 12 6 7-17 16. Wierna 12 6 8-19 29–30 października: Avia Świdnik – Stal S.W. (n. 14) • Hetman – Górnik (s. 14) • Stal Rzeszów – Motor (s. 18) • Tłoki – Pogoń (s. 14) • Hutnik – Sanok (s. 14) • Kmita – Wierna Małogoszcz (n. 14) • AKS Busko – Kolejarz (n. 14) • Sandecja – Wisła II (s. 14).BRAMKA 0:1 - Lipiec w 70 min. Wisła II: Juszczyk - Szymonik, Tyrpuła, Rosłoń, Grochopwski (73 Bielecki) - Husejko, Szałega, Mijailović, Wojcieszyński - Smółka (66 Małecki), Szabat (59 Borowczyk). Hetman: Baranowski - Reyer, Przybyszewski, Saramak, A. Chałas - Pliżga, Kita, Kleszcz, Szepeta (90 Irla) - Iwanicki (84 J. Hałas), Lipiec (73 Lalik). Żółte kartki: Wojcieszyński - Szepeta. Sędziował: Robert Pszeniczny z Mielca. Widzów - 50.Hetman zdobył w Krakowie cenne trzy punkty, których wciąż brakuje zamojskiej drużynie. I chociaż goście nie zachwycili formą, to ze zdobyczy niezmiernie się cieszyli. Słaby poziom meczu trener Hetmana Grzegorz Wesołowski tłumaczył stawką i związaną z nią presją. Oba zespoły walczą o utrzymanie się w III lidze. Zamościanie, nie bacząc więc na styl gry, uparcie dążyli do chociażby skromnej wygranej, dzięki której opuścili strefę spadkową, oby na dłużej. - Wiele meczów w tym sezonie graliśmy ładnie, a kończyliśmy jako przegrani. Tym razem skupiliśmy się na wyniku - mówił Grzegorz Wesołowski. Z kolei trener wiślackich rezerw Ryszard Kruk ubolewał nad stałym grzechem swojego zespołu: Nie strzelamy bramek, więc nam strzelają. Na trybunach krakowskiego stadionu zasiadło tylko 50 najwierniejszych kibiców rezerw. Już w pierwszej połowie stało się dla nich jasne, że gospodarze mogą mieć duże problemy ze sforsowaniem obrony Hetmana. Podobne kłopoty mieli zamościanie, których niemal wszystkie strzały były niecelne. Niemal, bo w 45 min Maciejowi Saramakowi udało się uderzyć głową, ale piłka trafiła w ręce Marcina Juszczyka. Szczęścia próbował jeszcze Piotr Lipiec (w 44 min), ale futbolówka daleko minęła cel. Druga połowa była nieco żywsza. Gospodarze nawet lekko przeważali, jednak defensorzy Hetmana tym razem grali pewniej i nie dopuszczali rywali w pobliże bramki. A w końcówce spotkania przejęli inicjatywę. W 65 min Mariusz Pliżga poważnie przeegzaminował Juszczyka strzałem z rzutu wolnego. Huknął z 25 m, a bramkarz Wisły interweniował z trudem, na raty. Pięć minut później w zamojskim obozie zapanowała ogromna radość. A zaczęło się od ambitnej pogoni za piłką Macieja Kleszcza, który powrócił do składu po wyleczeniu kontuzji. Maciek dopadł do futbolówki tuż przy końcowej linii (obrońcy nie wierzyli, że pomocnik Hetmana dokona tej sztuki) i jego wysiłek opłacił się. Zdołał jeszcze dograć piłkę w pole karne krakowian, a tam Piotr Lipiec z kilku metrów popchnął ją ku odsłoniętej bramce. Ta akcja sprawiła, że Wiślakom odechciało się grać.(tor)• Gra poniżej oczekiwań sprawiła, że zarząd Motoru zapowiadał obniżenie pensji zawodnikom. Czy nowe umowy już zostały sporządzone? – Po ostatnim meczu uzgadnialiśmy szczegóły. Niczego nie robimy w tajemnicy, a wszyscy piłkarze zaakceptowali nowe kontrakty. Chciałbym jednocześnie dodać, że zmniejszenia uposażeń nie należy odbierać jako karania zawodników. Jest to raczej związane z nową strukturą klubu i zmianami organizacyjnymi. • O ile zostały zmniejszone pensje? – Różnie. Średnio o około 25 procent. Wiadomo, że ci, którzy mieli najniższe stypendia, stracili najmniej, a najdotkliwiej odczuli obniżki zawodnicy z najwyższymi gażami. • W takim razie jaka jest przyszłość zespołu, który miał walczyć o drugą ligę? Wycofujecie się z tego planu? – Wszystko będzie zależało od najbliższych spotkań. Jeżeli drużyna odniesie korzystne wyniki ze Stalą Rzeszów i Stalą Stalowa Wola, a rundę zakończy z niewielką stratą do lidera, wówczas nadal będziemy chcieli rywalizować o awans. Pozostawimy trzon drużyny, a nawet poszukamy wzmocnień. Będziemy chcieli uzupełnić skład napastnikiem. Zakładam też, że sponsorzy nie odwrócą się od nas. W przypadku porażek będziemy zmuszeni do zmiany polityki. Zapewne rozstaniemy się z niektórymi piłkarzami, a w zespole zagra więcej młodzieży. • A co z trenerem? – Tak, jak mówiłem wcześniej, Roman Dębiński poprowadzi zespół do końca rundy, a później zobaczymy. W przypadku szkoleniowca jest tak samo, jak z całą drużyną. Jeżeli będzie szansa na drugą ligę, na pewno poszukamy nowego trenera. • Po ponadmiesięcznej przerwie Motor wrócił na Al. Zygmuntowskie, jednak nie wszyscy kibice mogli wejść na stadion... – We wszystkich mediach informowaliśmy, że przed wejściem na stadion będziemy sprawdzać dowody tożsamości. Jest to konieczne, ponieważ od policji otrzymaliśmy listę osób ze stadionowym zakazem. Kibiców bez dokumentów nie mogliśmy przepuścić. • Ile osób obejmuje lista? – Nie wiem czy mogę ujawniać takie szczegóły. Ogólnie powiem, że do dziesięciu osób. • Klub zmienił też firmę ochroniarską? – Wokół tej sprawy narosło trochę nieporozumień, dlatego teraz chciałbym to wyjaśnić. Poprzednio współpracowaliśmy z firmą Bako i byliśmy zadowoleni z jej usług, ale pojawiła się tańsza oferta z Warszawy. Na zmianę zdecydowaliśmy się tylko z przyczyn ekonomicznych i nie wykluczamy, że w niedalekiej przyszłości pracownicy Bako znowu pojawią się na lubelskim obiekcie. • Nie obawialiście się, że Motor będzie musiał grać w Radzyniu Podlaskim do końca rundy? – Wszystko było możliwe, ale prezydent Lublina Andrzej Pruszkowski pomógł nam szybko wrócić na stadion MOSiR, za co bardzo dziękujemy. Rozmawiał Artur Toruń• Po meczu w Leżajsku dotarły do nas niepokojące wieści o twoim urazie. Było nawet podejrzenie pęknięcia czaszki... – Na szczęście głowa jest cała. W szpitalu w Leżajsku zrobiono mi prześwietlenie i rzeczywiście, tamtejszy lekarz dopatrzył się małej rysy. Chcieli mnie nawet zostawić na obserwacji, ale ja zamierzałem wracać z zespołem. Po powrocie jeszcze raz udałem do szpitala, tym razem w Świdniku. Lekarze dokładniej obejrzeli zdjęcie i nie stwierdzili poważniejszego urazu. Ale i oni chcieli, abym został na obserwacji. Nie zgodziłem się i wyszedłem na własną odpowiedzialność, po podpisaniu odpowiedniego oświadczenia. • To trochę ryzykowne... – Na razie czuję się dobrze. Byłem nawet na spacerze. Nie mam niepokojących objawów. Do środy zamierzam jednak przeprowadzić bardziej szczegółowe badania, aby mieć pewność, że jestem gotowy do gry. Łatwo się nie poddaję. • W jakich okolicznościach doznałeś kontuzji? – W 30 min zderzyłem się z zawodnikiem gospodarzy. Dostałem z prawej strony, w okolicach ucha. Nawet nie pamiętam, jak dotrwałem do końca pierwszej połowy. • Bezbramkowo zremisowaliście z Pogonią, chociaż okazji do strzelenia gola nie brakowało... – Sam miałem dwie dobre sytuacje. Myślałem, że do trzech razy sztuka, ale nie dokończyłem spotkania. Od kolegów wiem, że w drugiej połowie okazji było jeszcze więcej, jednak piłka nie chciała wpaść do siatki. W drugim z rzędu meczu mieliśmy problemy ze skutecznością. Szkoda, bo na naszym koncie byłoby kilka punktów więcej. • Ale nadal jesteście wiceliderem... – My wciąż bardziej myślimy o miejscu, dającym pewne utrzymanie. Im wcześniej zapewnimy sobie trzecioligowy byt, tym lepiej. A wyższa pozycja będzie dla wszystkich miłą niespodzianką. Na razie cieszymy się, że nasza gra jakoś się układa. • Faworyci gubią punkty, natomiast zespoły z dołu tabeli zaczynają je gromadzić... – Dlatego cały czas trzeba uważać i pamiętać, że runda jeszcze się nie skończyła, a przed nami rewanże. Rozmawiał Artur Toruń

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama