Reklama
Wiceprzewodniczący sam jak palec
Rada Miasta już od trzech miesięcy pracuje bez przewodniczącej. Miesiąc temu wykruszył się też Leszek Batalia, jeden z jej zastępców. Na placu boju, jako wiceprzewodniczący pozostał już tylko Marek Kudela, który zastąpił Ryszarda Piaseckiego. Nic nie wskazuje na to, by sytuacja miała się zmienić.
- 27.10.2005 20:08
Maria Gmyz w lipcu tego roku zrezygnowała z funkcji, której wspólnie z kolegami z Klubu Radnych Prawicy broniła od 2003 roku. Wojewoda lubelski wezwał wtedy RM do stwierdzenia wygaśnięcia mandatu. Uznał, że przewodnicząca Gmyz naruszyła przepisy ustawy antykorupcyjnej, prowadząc w komunalnej kamienicy swoją pracownię architektoniczną. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i Trybunału Konstytucyjnego. Efekt jest taki, że Marii Gmyz w radzie już nie ma.
Jej zastępca Ryszard Piasecki odszedł, bo wyprowadził się z Zamościa. Jego miejsce zajął Marek Kudela. I to on nie chce wprowadzić pod obrady wyboru nowych przewodniczących. – Dlaczego? – pytał podczas ostatniej sesji radny lewicy Marek Ciastoch, który wnioskował o powołanie brakującego kierownictwa. – Czekam jeszcze na opinie z WSA. Tak radzi Konwent Rady – odpowiedział Marek Kudela.
Według regulaminu Rady Miasta, konwent jest ciałem doradczym przewodniczącego. A tego właśnie nie ma. Tymczasem konwent podejmuje decyzje a dokumenty w imieniu rady podpisuje zastępca a nie przewodniczący. – Z wyborem przewodniczącego i zastępcy trzeba poczekać, aż wejdą nowe osoby na miejsca Bielaka (we wrześniu zrezygnował z mandatu, bo wpadł na jeździe rowerem po pijanemu – przyp. red.) i Gmyz. Trzeba im dać możliwość uczestnictwa w wyborze kierownictwa rady – uzasadnia stanowisko prawicy radny Krzysztof Zwolan.
Mieszkańcy Zamościa zaczynają tracić cierpliwość. – Wyborcy postrzegają tę radę jako organ, który załatwia wyłącznie jakieś swoje sprawy – twierdzi Maria Krzyżanowska, przewodnicząca Zarządu Osiedla Stare Miasto. Tę fatalną opinię potwierdza też Janina Gąsiorowska z osiedla Orzeszkowa.
Reklama

Komentarze