Chodź pomaluj mój świat na żółto i na niebiesko - śpiewał zespół
2 Plus 1, przebój ostatnio bardzo popularny, przypomniany dzięki serialowi \"Magda M.”. W Kielcach też było kolorowo, choć na żółto i czerwono. Nie tylko ze względu na barwy klubowe beniaminka. Piłkarze Górnika i Koro-ny nie oszczędzali się przez pełne 90 minut i \"trup” ścielił się gęsto. Końca spotkania nie dotrwali Łukasz Madej, Grzegorz Bonin i Sła- womir Rutka, sobotni solenizant.
Z Kielc Artur Ogóre
06.11.2005 23:13
BRAMKI
0:1 - Maciej Bykowski (49), 1:1 - Soares Hermes (76)
SKŁADY
Korona: Załuska - Golański, Hernani, Rutka (46 Kośmicki), Bednarek - Bonin (37 Kozubek), Hermes, Bilski (69 Kwiek), Kaczmarek - Piechna, Grzegorzewski.
Górnik: Bledzewski - G. Bronowicki, Jurkowski, Bożyk, Pawelec - Nikitović, Sokołowski I, P. Bronowicki (85 Siklić), Nazaruk - Madej (23 Bykowski), Kubica (90 Jezierski).
Żółte kartki: Hernani, Grzegorzewski, Kaczmarek (K) - Nazaruk, Bożyk, Bykowski, P. Bronowicki, Pawelec, Siklić (G). Czerwona kartka: Sławomir Nazaruk w 65 min za drugą żółtą. Sędziował: Robert Małek (Katowice). Widzów: 5000.Ten ostatni, po zderzeniu z Maciejem Bykowskim, zakrwawiony opuścił murawę na noszach. Drobnych urazów nie sposób zliczyć. Robert Małek z Katowic pokazał aż 10 żółtych kartek, ale raz poważnie się zagalopował. W 65 min, kiedy po raz drugi ukarał Sławomira Nazaruka i w konsekwencji usunął go z boiska.
Podobno przed meczem kibice i działacze z Kielc licytowali się co do wysokości zwycięstwa. Mocno się zdziwili, bo goście, obserwowani z trybun przez nowego trenera Dariusza Kubickiego, postawili ciężkie warunki. Górnik wyszedł z jednym napastnikiem Andrzejem Kubicą, ofensywnym pomocnikiem Tomaszem Sokołowskim oraz dwoma defensywnymi Veljko Nikitoviciem i Piotrem Bronowickim. I obaj grali bardzo dobrze, czyścili przedpole, przerwali wiele akcji, przejęli mnóstwo piłek. Korona prezentowała się słabo, kąsana jeszcze strzałami z dystansu przez Łukasza Madeja oraz Bartosza Jurkowskiego.
Miejscowi przecierali oczy ze zdumienia, a po przerwie doznali wręcz szoku. Grzegorz Bronowicki podał do Macieja Bykowskiego, który kapitalnym lobem z bocznej linii pola karnego wpakował piłkę \"za kołnierz” Łukaszowi Załusce. Za chwilę Kubica zakręcił Hernanim, ale ten w porę zdołał zablokować uderzenie. Korona nie mogła otrząsnąć się po ciosie, a w jej składzie zwłaszcza zawodzili obaj boczni pomocnicy - Marcin Kaczmarek i Dariusz Kozubek. Swą bezradność Arkadiusz Bilski wyładował na słupku podpierającym daszek przed tunelem, kopiąc weń z wściekłością. Dopiero prezent sędziego zmusił Górnika do głębszego cofnięcia. Mimo to można było dobić rywala. Najpierw Tomasz Sokołowski kopnął silnie z 20 m obok bramki, w 73 min, po podaniu Kubicy, Bykowski spudłował, choć miał przed sobą tylko Załuskę. Ostatni kwadrans należał już do rozpędzającego się Kolportera. Wyrównał z rzutu wolnego Hermes Soares, pierwszy w historii klubu obcokrajowiec kapitan (przejął opaskę od Bilskiego), oszukując Andrzeja Bledzewskiego. Potem dwukrotnie \"Bledza” powstrzymał strzelającego z bliska najlepszego snajpera w Polsce - Grzegorza Piechnę. I już w doliczonym czasie Hermes minimalnie pomylił się z rzutu wolnego.• To był najładniejszy gol w pańskiej karierze?
- Nie, kilka było ładniejszych. A ten dał tylko punkt. A może aż punkt?
• Piłka była mierzona czy nie?
- Przede wszystkim chciałem trafić w światło bramki, bo to jest najważniejsze, aby dać bramkarzowi możliwość popełnienia błędu. I myślę, że Załuska w tej sytuacji popełnił błąd, ponieważ wysunął się z bramki i nie sięgnął piłki.
• Radość chyba jest połowiczna, bo pomimo pięknego gola, miał pan również ogromną szansę na drugiego. Wydawało się, że piłka wyląduje w bramce.
- Też tak myślałem, ale proszę spojrzeć na boisko. Rzeczywiście nie ułatwiało gry. Tak jak przy pierwszym golu zauważyłem, że Załuska wychodzi i chciałem uderzyć mocno nad nim. Jednak piłka podskoczyła. No i efekt był widoczny. Ale nie ma co się usprawiedliwiać, bo mogłem spróbować strzelić inaczej.
• Szkoda tej czerwonej kartki dla Sławka Nazaruka, bo w jedenastu chyba nie dalibyście sobie strzelić wyrównującego gola i z Kielc moglibyście wracać z pełną pulą.
- To już kolejny raz gramy w dziesiątkę. Z Wisłą Płock było podobnie. Szkoda, ale czy druga żółta kartka należała się? Polemizowałbym na ten temat.
• Cieszy się pan z remisu?
- Osobiście nie, bo punkty są nam bardzo potrzebne. Po tym jak zdobyłem bramkę, sadziłem, że wywieziemy komplet.
• Bardzo staraliście się w Kielcach, grając pod okiem nowego trenera.
- Taka sytuacja w tabeli jaką my mamy, musi działać mobilizująco. Na pewno trener Kubicki ma już jakąś wizję składu, a zna nas przecież, bo nie od dziś gramy w lidze.
• Wiedziałem, że potrafi strzelać pan bramki, ale nie wiedziałem, że potrafi również... nokautować.
- Też mam rozwaloną głowę, którą pewnie też trzeba będzie szyć. Pójdę przeprosić zawodnika Korony, ale nie było to celowe. Musimy się nawzajem szanować na boisku, a ta sytuacja zdarzyła się w ferworze walki.
• Korona to trochę przereklamowany zespół?
- To groźna drużyna, ale odnoszę wrażenie, że troszeczkę nas zlekceważyli.Tydzień z życia nowego trenera Górnika Łęczna. W poniedziałek Dariusz Kubicki stracił posadę w Polonii Warszawa. We wtorek pozostawał bez pracy, choć pewnie zaczął \"rozglądać się” za nowym klubem. W środę pojawił się na Lubelszczyźnie i rozmawiał z prezesem Zbigniewem Krasowskim. W czwartek wieczorem został szkoleniowcem Górnika. W piątek przyjechał do Łęcznej. Po przedstawieniu drużynie obserwował trening prowadzony przez Marka Kostrzewę. Po południu pojechał z podopiecznymi do Kielc. W sobotę o godz. 13.30 zasiadł na trybunach stadionu Korony, u boku prezesów, obserwując mecz 13. kolejki. Po spotkaniu na płycie boiska w Kielcach wziął udział w pierwszej minikonferencji prasowej, odpowiadając na pytania lubelskich dziennikarzy. Wczoraj pewnie odpoczywał i przygotowywał się do nowego tygodnia, który dla \"zielono-czarnych” rozpoczyna się dziś o godz. 6.45.
• Po meczu ma pan już więcej informacji o zespole.
- Jestem po wielu indywidualnych rozmowach z zawodnikami. Jestem również po obserwacji zachowań zespołu, a jeszcze więcej będę wiedział w poniedziałek, po badaniach wydolnościowych w Warszawie. We wtorek będę miał więcej informacji na temat stanu psychicznego i fizycznego zespołu.
• Co powiedział pan zawodnikom przed meczem?
- To chyba nie jest istotne, ale myślę, że moja obecność wpłynęła choć odrobinę bardziej mobilizująco na piłkarzy. I szczerze mówiąc, jeśli chodzi o zaangażowanie i realizowanie założeń taktycznych, to nie można mieć większych zastrzeżeń.
• Walczyli, walczyli i jeszcze raz walczyli. Wcześniej z tym różnie bywało...
- Zawód piłkarza tego wymaga. Ja nie akceptuję żadnego piłkarza, który nie walczy.
• To jest recepta na powodzenie, a przynajmniej pierwszy krok w tym kierunku?
- To pierwszy kroczek, żeby piłkarze zrozumieli, że bez zaangażowania i determinacji w dzisiejszym sporcie nie można niczego osiągnąć. Później dochodzą umiejętności taktyczno-techniczne, taktyka pod określone spotkania. I mam nadzieję, że to będzie mieszanka, dzięki której Górnik będzie wygrywał pod moją wodzą. Bo jest bardzo dobrze zorganizowanym klubem, z odpowiednią bazą i przychylnymi, licznymi kibicami.
• Mocno ingerował pan w ustawianie i skład zespołu?
- Długo rozmawialiśmy z trenerami Kostrzewa i Łapą. Byliśmy razem na odprawie, ale ten remis z Koroną chciałbym przypisać trenerom siedzącym na ławce. Ja byłem na trybunach.
• Ale reagował pan i próbował przekazywać wskazówki.
- Chciałem kilka razy, ale bardzo ciężko informacje docierały do zawodników.
• A nie korciło pana, aby jednak usiąść na ławce?
- Nie ja decydowałem, takie były ustalenia zarządu i zgodziłem się na nie. I nie widzę problemu. Ale miałem okazję bliżej poznać zawodników, porozmawiać. I wiem co ich boli, a co nie boli (śmiech). Łatwiej mi teraz wejść w tę pracę.
• Trener Łapa powiedział na konferencji, że wszystko było w porządku do czasu zejścia Nazaruka.
- Do tego czasu drużyna grała bardzo dobrze. Później zaczęły się schody.
• Jakie były mankamenty?
- Sporo niedokładności, błędy w ustawieniu przy dośrodkowaniach ze skrzydeł, zbyt duża ilość dośrodkowań z bocznych rejonów boiska nie zastopowanych przez bocznych obrońców i pomocników. Byliśmy za mało kreatywni z przodu, za mało stworzyliśmy sytuacji. Ale było też sporo pozytywów. Nawet lepsze zespoły, z wyższych miejsc w tabeli, wyjeżdżały z Kielc bez punktów. Stadion Korony to ciężki teren z żywiołową publicznością. Musimy się cieszyć z tego wyniku.
• Dobrze zagrali obaj defensywni pomocnicy - Piotr Bronowicki i Veljko Nikitović.
- Nawet bardzo dobrze.
• To znaczy, że pozycja Grzegorza Wędzyńskiego może być zagrożona?
- To trochę inny typ zawodnika, bardziej kreatywny od tych dwóch. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby wkomponować do zespołu wszystkich... dobrych piłkarzy.
• Będzie pan preferował grę na jednego napastnika, czy dwóch?
- Zobaczymy. Ci dwaj wymienieni zawodnicy, którzy grali w Kielcach, są w stanie poradzić sobie, grając tylko dwójką w środku.
• Wszyscy mają u pana \"czystą kartę”, czy tak jak napisała jedna z centralnych gazet, że zimą odejdą Cezary Kucharski, Grzegorz Wędzyński, Andrzej Kubica i Ronald Siklić?
- Absolutnie nie. Już to zresztą wyjaśniłem drużynie, że każdy ma półtora miesiąca, aby przekonać mnie jak bardzo mu zależy na dalszej współpracy.
• Los Cezarego Kucharskiego jest już przesądzony, czy będzie pan zabiegał, aby został w Górniku?
- Nie było czasu, aby się tą sprawą bliżej zająć.
• Kiedy pierwszy trening?
- W poniedziałek spotkamy się za piętnaście siódma. Będą badania krwi i moczu. Potem wsiadamy w autokar i jedziemy na cały dzień na badania do Warszawy.
• Słyszałem obawy niektórych kibiców, że zostawił pan Polonię na ostatnim miejscu, przyszedł do Górnika, którego również trzeba ratować ze strefy spadkowej.
- Jestem pozytywnie nastawiony do tego co robię. Tamto to już historia, niezbyt chlubna, ale mam nadzieję, że takiej już nie będę miał.
• Zabierze pan zespół
na zgrupowanie?
- Niekoniecznie. W klubie są odpowiednie warunki. Na pewno będę chciał się zintegrować z zespołem, poznać, porozmawiać, razem jeść obiady, kiedy mamy dwa treningi. Dużo czasu poświęcę na indywidualne rozmowy z zawodnikami, żeby do nich dotrzeć. Jako piłkarzy ich znam, ale jako ludzi jeszcze nie. To pomaga w pracy.
• Jaki ma pan pomysł na Górnika?
- Żeby grał jak... Barcelona (śmiech).
• Zadowolony jest pan z tego, co zastał
po Bogusławie
Kaczmarku?
- Z potencjału zespołu na pewno. Pewną odpowiedź dadzą badania. Wiara i pewność udzielają się drużynie
i w Kielcach nie było trzeba się wstydzić. Wyróżnienie należy się całemu zespołowi, ale na pewno indywidualnie Maćkowi Bykowskiemu za tego gola. Stadiony świata.
• Dwa tygodnie przerwy do meczu z Amiką, to dużo czy mało?
- Wystarczająco.
Pytał Artur Ogórek
Komentarze