Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Piłkarska IV liga

Bramki: Meksuła (24), Serwin (45) – Jankowski (4). Lewart: Wójcik, Mitura, Meksuła, Kuśmirek, Bordzoł, Jezior (56 Bielak), Szczawiński (90 Łukasiewicz), Polikowski (79 Kowalczyk), Kaczmarski, Klepacz (84 Wawruch), Serwin. Górnik II: Tytoń (67 Witkowski), Wywrocki, Chapuła, Połetko, Jankowski (46 Bodziak), Kasperek, Krakiewicz, Jędrzejuk, Tobiszewski (46 Kaczorowski), Matysiak, Osuch. Żółte kartki: Bordzoł, Polikowski, Bielak (L) – Wywrocki (G). Sędziował: Lasota (Lublin). Widzów: 300. Bez prezesa, zarządu i... trenera – tak obecnie wygląda lubartowski Lewart. Mimo „wiatru w oczy” piłkarze nie zapomnieli, jak się gra w piłkę i wczoraj pokonali rezerwy Górnika Łęczna 2:1. W ostatniej chwili okazało się, że z prowadzenia Lewartu zrezygnował Jerzy Szych. W trybie „awaryjnym” ściągnięto pracującego do tej pory z juniorami Alberta Malesę i trzeba przyznać, że debiut na ławce trenerskiej młodemu szkoleniowcowi wypadł udanie. – Zostałem oddelegowany do opieki nad pierwszą drużyną. Wiem, że w przyszłej kolejce również mam poprowadzić Lewart. Co będzie później? Nie wiem – powiedział po końcowym gwizdku Albert Malesa. „Górnicy” natomiast do Lubartowa przyjechali bez piłkarzy z pierwszoligowej kadry. – Mają odpoczywać, tak nakazał trener Dariusz Kubicki – usłyszeliśmy w obozie gości. Pierwsze minuty należały do „zielono-czarnych”, którzy już w 4 min objęli prowadzenie. Rafał Matysiak dośrodkował wprost na głowę Łukasza Jankowskiego, a ten bez problemów pokonał Marcina Wójcika. Kolejne minuty to przewaga gospodarzy, którzy jeszcze przed przerwą zdołali wyjść na prowadzenie. Najpierw Przemysława Tytonia zaskoczył strzałem głową Emil Meksuła, a tuż przed końcem pierwszej połowy na listę strzelców wpisał się Michał Serwin. Po zmianie stron przeważali goście, a groźne strzały oddali Dariusz Osuch, Marcin Kasperek i Matysiak. Lewart ograniczał się wyłącznie do kontrataków, po których mógł i powinien powiększyć prowadzenie. Fatalnie jednak w polu karnym rywala zachowali się Borys Kaczmarski i Łukasz Bordzoł. (map)Bramki: Mirosław (33) – Marzec (60). Czarni: Owczarzak, Dryk, Kardas, Łukasiewicz, Mirosław, Przybysz, Gajewski, Suszek, Boguszewski (60 Kołdej), Ukalski (68 Kleszczyński), Kępka. Lublinianka: Szaruga, Zagrodniczek, Pilipczak, Borowski (80 Mirowski), Moryc, Sebastianiuk, Banaszkiewicz, Buczyński (70 Łysek), Marzec, Gralewski, Krupa (46 Chmielnicki). Żółte kartki: Łukasiewicz, Przybysz, Kardas (C) – Sebastianiuk, Gralewski, Banaszkiewicz (L). Czerwona kartka: Przybysz (90+1 za drugą żółtą). Sędziował: Muła (Chełm). Widzów: 300. Trzeci raz w tym sezonie, a drugi z rzędu, Czarni Dęblin kończyli mecz w dziesiątkę. Tym razem końcowego gwizdka nie doczekał Paweł Przybysz, który osłabił swój zespół w ostatnich sekundach meczu z Lublinianką. W spotkaniu padł remis, z którego bardziej zadowoleni powinni być gospodarze. Czarni objęli prowadzenie po bramce Roberta Mirosława, ale jeszcze przed przerwą doskonałą okazję do wyrównania zmarnował Marcin Krupa, trafiając w poprzeczkę. Po zmianie stron zarysowała się przewaga Lublinianki, jednak podopieczni trenera Zbigniewa Grzesiaka nie grzeszyli skutecznością. Bardzo dobrych sytuacji nie wykorzystali Krzysztof Gralewski, Mirosław Zagrodniczek i Mateusz Chmielnicki. Udało się dopiero w 60 min. Michała Marca idealnie obsłużył w polu karnym Gralewski. – Pozostał niedosyt i... dwa punkty w Dęblinie. Powinniśmy wygrać, ale po raz kolejny zawodnicy zagrali zbyt bojaźliwie – powiedział po meczu Zbigniew Grzesiak. Mimo że dęblinianie nie wygrali i nadal plasują się w dolnej części tabeli, o pracę może być spokojny trener Jacek Magnuszewski. Zarząd klubu zadecydował, że przynajmniej do końca rundy nie będzie dokonywał żadnych ruchów na ławce trenerskiej. (map)Bramki: Stefanik (18) – Giza (35), Skorupski (88). Granica: Sasim, Bilewicz, Orzechowski, Andrzej Sawiak, Stefanik, Różycki, Poleszak, Leszczyński, Borodziej, Uźniak (80 Artur Sawiak), Wasilewski (65 Nazarowicz). Spomlek: Dadasiewicz, Ślusarczyk, Pietroń, Piotrowicz, Iwan, Chyła, Gołąb (75 Pliszka), Korneluk, Frączek, Giza (65 Skorupski), Panek (88 Kępa). Żółte kartki: Leszczyński (G) – Skorupski (S). Czerwona kartka: Skorupski (88 za drugą żółtą). Sędziował: Pożarowszczyk (Lublin). Widzów: 200. Przed meczem wydawało się, że Granica będzie w stanie, jako drugi zespół w tej rundzie, urwać punkty liderowi. I faktycznie, do 88 min Orlęta Spomlek remisowały w Lubyczy Królewskiej 1:1. Jednak moment zagapienia defensorów gospodarzy w końcówce wykorzystał rezerwowy Sławomir Skorupski i zapewnił mistrzom jesieni trzynaste już zwycięstwo. A spotkanie zaczęło się udanie dla podopiecznych trenera Zbigniewa Kuczyńskiego, którzy po niespełna 20 min gry prowadzili 1:0. Kapitalnym strzałem z 25 m popisał się Bartosz Stefanik, wykorzystując podanie Grzegorza Poleszaka. – Po tej bramce niepotrzebnie się cofnęliśmy. Zaczęliśmy pilnować rezultatu i to się zemściło – podkreślił szkoleniowiec gospodarzy. W 35 min spod opieki obrońców Granicy urwał się Łukasz Giza (na górnym zdjęciu od lewej) i mając przed sobą tylko Łukasza Sasima nie dał szans młodemu golkiperowi. Dla napastnika Spomleku było to już trzecie z rzędu trafienie w lidze. – I w tym drzemie siła naszego zespołu. Kiedy nie idzie Damianowi Pankowi czy Marcinowi Chyle, strzelają inni piłkarze – podkreślił po meczu Łukasz Giza. – Nawet gdyby spotkanie zakończyło się remisem myślę, że nikt nie miałby wielkich pretensji, ani my, ani rywale. Niestety, po raz kolejny zagraliśmy pechowo. Udało nam się rozpracować przeciwnika, ale co z tego, skoro moment dekoncentracji kosztował nas utratę dwóch punktów. Jak oceniam Spomlek? Są najlepsi w lidze. Podoba mi się ich porządek na boisku, jednak można mieć pewne zastrzeżenia do gry ofensywnej. To, że są tak skuteczni wynika z tego, iż mają takich piłkarzy, jak Panek, Chyła lub Giza, którzy potrafią strzelić bramkę z niczego. W tych akcjach brakuje jednak zespołowości, przynajmniej tak było w meczu przeciwko nam – stwierdził Zbigniew Kuczyński. Marcin PrażmowskiBramki: Szlaski (53) – Kusztykiewicz (29), Wronka (78), Ozygała (79 samob.). Orlęta: Pawłowski, Kowalczyk, Kurek (80 Stonio), Izdebski, Kopeć (46 Ozygała), Koryciński, Wryk, Pieńkus (46 Szlaski), Matyjasek (46 Gaj). Stal: Mazur, Dziewulski, Gołębiowski, Grządka, Wronka, Chmielik, Chomicz, Kapłon, Ignaciuk, Szymczyk (81 Dydo), Kusztykiewicz, Dudek. Czerwona kartka: Koryciński (Orlęta, w 67 min za 2 żółte). Żółte kartki: Koryciński, Szlaski, Pawłowski (O) – Gołębiowski (S). Sędziował: Zbytniewski (Lublin). Widzów: 400. Na początku sezonu byli rewelacją, ale im bliżej końca, tym spisują się coraz słabiej. – Od miesiąca mówię, że jest dużo gorzej. W końcu zrobiło się źle, z różnych względów. Dobrze, że chociaż udało nam się wywalczyć po jednym punkcie z Lublinianką i Górnikiem II Łęczna. Zimą zastanowimy się co dalej. Przegraliśmy ostatni mecz, ale trzeba przyznać, że Stal to bardzo mocny zespół, w pełni zasłużenie znajdujący się na drugim miejscu – przyznał trener łukowian Andrzej Suchodolski. Drużyna z Kraśnika zapewniła sobie drugą lokatę na półmetku rozgrywek. Prowadzenie dla Stali uzyskał Piotr Kusztykiewicz, korzystając z prezentu defensywy. W przerwie szkoleniowiec Orląt dokonał trzech zmian. Do wyrównania doszło w 53 min, kiedy akcję prawą stroną Artura Gaja skutecznie zakończył jeden z rezerwowych – Paweł Szlaski. Na kilka minut zrobiło się miejscowym miło, a mogło być wręcz super, jednak A. Gaj nie wykorzystał okazji „sam na sam” z bramkarzem. Później było już tylko źle. Najpierw z boiska wyleciał Paweł Koryciński. W 72 min Bartłomiej Pawłowski sfaulował Ernesta Chomicza, ale Andrzej Ignaciuk przestrzelił z rzutu karnego. W 78 min Przemysław Wronka kopnął „za kołnierz” Pawłowskiemu z 25 m, a chwilę potem piłkę do własnej bramki skierował Konrad Ozygała. (ogor)Włodawianka – Sokół Adamów 1:1 (0:0) Unia Bełżyce – Chełmianka 3:1 (1:0) Granica Lubycza Królewska – Orlęta Spomlek 1:2 (1:1) Unia Hrubieszów – Podlasie Biała Podlaska 1:1 (0:0) Lewart Lubartów – Górnik II Łęczna 2:1 (2:1) Czarni Dęblin – Lublinianka 1:1 (1:0) Orlęta Łuków – Stal Kraśnik 1:3 (0:1) Tomasovia – Janowianka 0:4 (0:2) 1. Orlęta Spomlek 14 40 13-1-0 39-5 2. Stal Kraśnik 14 29 8-5-1 32-15 3. Podlasie Biała P. 14 24 7-3-4 23-14 4. Górnik II Łęczna 14 21 6-3-5 33-26 5. Orlęta Łuków 14 20 5-5-4 21-18 6. Granica Lubycza 14 18 4-6-4 15-12 7. Unia Bełżyce 14 18 5-3-6 20-22 8. Janowianka 14 18 5-3-6 22-25 9. Chełmianka 13 17 5-2-6 20-20 10. Lewart Lubartów 14 17 5-2-7 14-22 11. Unia Hrubieszów 13 17 5-2-6 17-30 12. Lublinianka 14 16 4-4-6 16-24 13. Tomasovia 14 14 3-5-6 16-21 14. Czarni Dęblin 14 13 4-1-9 25-36 15. Sokół Adamów 14 13 3-4-7 9-21 16. Włodawianka 14 12 3-3-8 13-14 12–13 listopada: Sokół – Tomasovia • Janowianka – Orlęta Łuków • Stal – Czarni • Lublinianka – Lewart • Górnik II – Unia Hrubieszów • Podlasie – Granica • Orlęta Spomlek – Unia Bełżyce • Chełmianka – Włodawianka. Za tydzień zostaną rozegrane już ostatnie mecze w tym roku. – Nawet nie było takiego pomysłu, aby rozgrywać awansem kolejki z rundy wiosennej. To w ogóle nie wchodzi w rachubę – poinformował Dobrosław Stec, wiceprezes LZPN.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama