Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Autobus z Zamościa spłonął w Paryżu

Ofiar na szczęście nie ma, ale straty są ogromne. Kosztujący ponad milion złotych autokar i bagaże kierowców spłonęły doszczętnie.
- Dookoła jest bardzo dużo policji - relacjonuje Elżbieta Suwała, Polka mieszkająca w Paryżu. - Nie dopuszczają nikogo w okolice wraku autokaru. Znam dobrze kierowców, którzy jeżdżą w firmie Rumat i nawet nie wiem, czy nie potrzebują pomocy. Przecież stracili wszystkie swoje bagaże. Polski autobus marki Solaris Vacanza spłonął w nocy z niedzieli na poniedziałek. To liniowy samochód regularnie obsługujący trasę Zamość-Paryż-Zamość. Przyjechał do Paryża w niedzielę w południe. Miał wyruszyć do Polski wczoraj. Kierowcy Andrzej Żołdak i Sławomir Pawelec zaparkowali pojazd tam, gdzie zawsze: w podparyskiej dzielnicy Maison Alfortville. Noc spędzili w służbowym mieszkaniu. Według francuskiej policji około godz. 5 autokar zaczął płonąć. Francuskie służby ustalają, kto go podpalił.Kierowcy znaleźli kompletnie spalony autobus kilka godzin później. - Była godz. 8.30. Wrak jeszcze dymił. To było nowe auto. Jeździliśmy nim dopiero od czerwca - mówi Andrzej Żołdak, kierowca. - Jestem pewien, że to efekt zamieszek w Paryżu. Parkujemy w tym samym miejscu od lat i nigdy nic się nie stało. To była spokojna dzielnica. Kierowcy opowiadają, że wandale wybili szybę i polali wnętrze samochodu łatwo palną substancją. - W środku wozu znaleźliśmy trzy cegły - dodają szoferzy, którzy dziś mają wrócić do domu autokarem Orbisu. W ambasadzie polskiej w Paryżu o spaleniu zamojskiego autokaru dowiedzieli się z mediów. - Od razu skontaktowaliśmy się z szefem Rumatu - mówi Jarosław Horak, konsul RP w Paryżu. - Od policji dostaliśmy protokół z miejsca zdarzenia. Francuzi nie podali oficjalnie, że autobus spłonął z powodu zamieszek. Według nich przyczyna podpalenia autobusu nie jest znana. Tomasz Ruczajewski, prezes Rumatu, uspokaja. - Na szczęście nikomu nic się nie stało - mówi. - Ani pasażerom, ani kierowcom. Pojazd był ubezpieczony. Po pasażerów wysłaliśmy autokar od partnerskiej firmy. Są już w drodze do domu. •Tysiące spalonych samochodów, płonące budynki, setki zatrzymanych osób - to bilans zamieszek we Francji. Rozruchy wybuchły 27 października w zamieszkanych głównie przez imigrantów, ubogich osiedlach podparyskich. Ich bezpośrednią przyczyną była śmierć dwóch nastolatków, którzy ukryli się przed policją w stacji transformatorowej. Wiadomość wywołała agresję młodzieży z imigranckich rodzin. Od tego czasu przemoc rozlała się po całym kraju, obejmując także zamożniejsze dzielnice.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama