Raz, dwa, trzy... I będzie wiadomo, ile osób przychodzi do kościoła, i ile przystępuje do komunii świętej. W niedzielę 20 listopada
we wszystkich kościołach na Lubelszczyźnie i w Polsce odbędzie się liczenie wiernych
Piotr Rodak
09.11.2005 20:07
Każdy dziekan ma jak najszybciej odebrać w kurii specjalne formularze, na których odnotowana zostanie kościelna frekwencja. W niedzielę 20 listopada ministranci zamienią się w rachmistrzów. Będą musieli porachować tzw. dominicantes, czyli wszystkie osoby uczestniczące we mszach danego dnia, oraz communicantes - przystępujących do komunii. Osobno kobiety, osobno mężczyzn. Jak to zrobią? Pierwsze liczenie przeprowadzą, kiedy wierni będą podchodzić w rzędach do kapłanów udzielających sakramentu. Drugie, odbędzie się przy drzwiach kościoła. Parafianie, na prośbę proboszcza, ustawią się gęsiego, a ministranci przeliczą wychodzących.
Tego typu akcje przeprowadzane są w polskim kościele od kilkudziesięciu lat. Co roku, przeważnie jesienią, we wszystkich parafiach. Liczenie zlecają proboszczom ich biskupi diecezjalni. Poszczególne diecezje czynią to na potrzeby Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego prowadzonego przez pallotynów. Zebrane dane posłużą do uaktualnienia statystyk polskiego Kościoła. Są też pomocne proboszczom.
- Musimy wiedzieć, jakie są tendencje. A frekwencja na mszach w jakiś sposób obrazuje skuteczność pracy ewangelizacyjnej w danej wspólnocie. Jeśli widzę, że przychodzi mniej osób, to kładę nacisk na tematy dotyczące np. istoty mszy, eucharystii. Teraz będziemy mieli okazję się przekonać, czy obchodzony Rok Eucharystii wpłynął jakoś na wiernych - mówi ks. Tomasz Lewniewski, proboszcz parafii pw. św. Jana Chrzciciela i św. Bartłomieja Apostoła w Kazimierzu Dolnym.
- Te dane mają jedynie charakter orientacyjny - usłyszeliśmy w Instytucie Statystyki Kościoła Katolickiego. - Najwięcej mogą na tym skorzystać proboszczowie poszczególnych parafii. Dla jednych to może być potwierdzenie słuszności podejmowanych działań, a dla innych dowód na potrzebę zmian.
Komentarze