Reklama
• Sokół Adamów – Tomasovia 2:0 (1:0)
• Janowianka – Orlęta Łuków 2:0 (1:0)
• Stal Kraśnik – Czarni Dęblin 3:0 (1:0)
• Lublinianka – Lewart Lubartów 1:1 (0:1)
• Górnik II Łeczna – Unia Hrubieszów 4:2 (3:0)
• Podlasie – Granica Lubycza Królewska 1:1 (1:1)
• Orlęta Spomlek – Unia Bełżyce 1:1 (1:1)
• Chełmianka – Włodawianka 3:0 (2:0)
1. Orlęta Spomlek 15 41 13-2-0 40-6
2. Stal Kraśnik 15 32 9-5-1 35-15
3. Podlasie Biała P. 15 25 7-4-4 24-15
4. Górnik II Łęczna 15 21 6-3-6 31-27
5. Janowianka 15 21 6-3-6 24-25
6. Chełmianka 14 20 6-2-6 23-20
7. Orlęta Łuków 15 20 5-5-5 21-20
8. Granica Lubycza 15 19 4-7-4 16-13
9. Unia Bełżyce 15 19 5-4-6 21-23
10. Lewart Lubartów 15 18 5-3-7 15-23
11. Lublinianka 15 17 4-5-6 17-25
12. Unia Hrubieszów 14 17 5-2-7 19-34
13. Czarni Dęblin 15 16 5-1-9 24-33
14. Sokół Adamów 15 16 4-4-7 11-21
15. Tomasovia 15 14 3-5-7 16-23
16. Włodawianka 15 12 3-3-9 13-17
16 kolejka (pierwsza w rundzie wiosennej): Chełmianka – Sokół • Spomlek – Włodawianka • Podlasie – Unia Bełżyce • Górnik II – Granica • Lublinianka – Unia Hrubieszów • Stal – Lewart • Janowianka – Czarni • Tomasovia – Orlęta Łuków.Bramki: Sąsiadek (11), Fajman (13, 58).
Chełmianka: Bisko, Mazurek, Grzywna, Kogut, Ruszkiewicz, Leśnicki (14 Wielgus, 73 Kostecki), Gwardiak, Sąsiadek, Wieczorek, Tatysiak, Fajman.
Włodawianka: Polak, E. Czelej, P. Czelaj (46 Sochaj), Mossurec (11 Chaciówka), Gański, Wiązowski, Bornus (64 Filipek), Kuczyński, Onyszczuk, Więcaszek, Stolarczuk.
Żółte kartki: Gański (W) - Ruszkiewicz, Sąsiadek (C). Sędziował: Woś (Zamość). Widzów: 800.
Obchodząca w miniony weekend jubileusz 50-lecia istnienia Chełmianka pokonała w meczu derbowym Włodawiankę 3:0. Mimo że gospodarze odnieśli przekonujące zwycięstwo, to przed spotkaniem szkoleniowiec chełmian nie miał wesołej miny. - Proszę spojrzeć na naszą ławkę rezerwowych. Wypadło mi czterech podstawowych graczy. Gdyby nie kontuzje o wynik byłbym spokojny. A tak jesteśmy osłabieni i to w dodatku w meczu derbowym, a te, jak wiemy, rządzą się swoimi prawami - podkreślał Stanisław Cybulski.
Obawy szkoleniowca Chełmianki były uzasadnione tylko w pierwszych minutach. Beniaminek zaczął bez respektu i gdyby Jakub Kuczyński oraz Wojciech Więcaszek zachowali więcej zimnej krwi w polu karnym rywala, to Włodawianka objęłaby prowadzenie. Otwarta gra z Chełmianką szybko się zemściła. W 11 min pozostawiony bez opieki Tomasz Sąsiadek uderzeniem głową pokonał Daniela Polaka, a sto dwadzieścia sekund później na listę strzelców wpisał się Krzysztof Fajman. - Nasza obrona była dziurawa jak szwajcarski ser - mówił po meczu Witold Dudzik, szkoleniowiec Włodawianki. - Szyki pokrzyżowała nam kontuzja Igora Mossurca. Po jego zejściu zabrakło na boisku doświadczonego gracza, który pokierowałby defensywą. Po raz kolejny przekonaliśmy się, że nie mamy dublerów w drużynie.
Jeszcze przed przerwą gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie, jednak do pustej bramki nie trafił Dawid Wieczorek. Od początku drugiej połowy do ataków rzucili się gospodarze, a na efekty nie trzeba było długo czekać. Najpierw Sławomir Tatysiak trafił w poprzeczkę, ale chwilę później indywidualną akcję przeprowadził Fajman, który po raz drugi w tym meczu pokonał golkipera Włodawianki. Po zdobyciu trzeciego gola gospodarze rozpoczęli festiwal... niewykorzystanych szans. Praktycznie przez cały czas miejscowi gościli w polu karnym rywali, jednak brakowało im skuteczności. W 86 min swoją trzecią bramkę mógł zdobyć Fajman, jednak w sytuacji jeden na jednego z Polakiem, obronną ręką wyszedł bramkarz z Włodawy. Podopieczni trenera Witolda Dudzika mieli swoje \"pięć minut” w ostatnich sekundach spotkania, lecz po strzale Grzegorza Onyszczuka Szymon Bisko był na posterunku. I jeszcze w doliczonym czasie, po błędzie bramkarza Chełmianki, w słupek strzelił Marcin Chaciówka.
- Gra się tak, jak przeciwnik pozwala, a Chełmianka za wiele nam nie dała pograć - skomentował końcowy rezultat szkoleniowiec Włodawianki. - Mam do swoich zawodników pretensje o niezliczoną liczbą niewykorzystanych sytuacji. Nie będę ukrywał, że Włodawianka zawiodła nas. W tym meczu rywal pokazał, jak nie powinno się grać w obronie - dodał trener Chełmianki.
Marcin PrażmowskiBramki: Panek (18) – Samolej (10 z karnego).
Spomlek: Dadasiewicz, Ślusarczyk, Pietroń, Kępa, Iwan, Chyła, Pliszka, Korneluk (55 Giza), Piotrowicz, Skorupski (75 Frączek), Panek.
Unia: Styżej, Czępiński (35 Stawowy), Kamiński, Wężyk, Malesa, Solis, Perduta, Sidor, Samolej (85 Pietras), Kaczor (89 Kufrejski), Dudek (70 Zieliński).
Żółte kartki: Pietroń, Iwan, Piotrowicz (S) – Kamiński, Malesa, Perduta (U). Sędziował: Mańka (Lublin). Widzów: 800.
Do sporej niespodzianki doszło w Radzyniu Podlaskim, gdzie główny pretendent do awansu – Orlęta Spomlek, zaledwie zremisował z Unią Bełżyce 1:1. – Gospodarze niech się cieszą z tego punktu, bo to my byliśmy bliżsi wygranej – powiedział po meczu Henryk Kamiński, trener beniaminka. – Nie załamujemy się, bo i nie mamy powodu. Rundę zakończyliśmy bez porażki, z dużą przewagą nad drugą w tabeli Stalą – uważa Marek Majka.
Szkoleniowiec gospodarzy przyznał, że Unia okazała się wymagającym rywalem i to, że jako drugi zespół w tym sezonie, urwała mistrzom jesieni punkty nie jest dziełem przypadku. – Pokazali się z dobrej strony. Poza tym mecz bardzo szybko im się ułożył. Sędzia, dyktując takiego karnego, musi mieć niezłe „plecy” – podkreślił trener Spomleku, który nie mógł pogodzić się z decyzją arbitra z początku meczu. W 10 min sędzia Bartłomiej Mańka, w starciu w polu karnym Damiana Pietronia z Marcinem Solisem, dopatrzył się przewinienia obrońcy gospodarzy i wskazał na „wapno”. Rzut karny pewnie egzekwował Rafał Samolej, który w tej rundzie strzelił swoją dziesiątą bramkę.
Radość bełżyczan z prowadzenia nie trwała długo. Najwidoczniej Damian Panek poczuł na plecach oddech goniącego go w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców Samoleja i w 18 min doprowadził do wyrównania. Najlepszy strzelec IV ligi wykorzystał idealne dośrodkowanie z rzutu wolnego Marcina Chyły.
Podopieczni trenera Henryka Kamińskiego bliscy byli sprawienia olbrzymiej niespodzianki, jednak zabrakło im szczęścia. W 75 min piłkę w pole karne dośrodkował Arkadiusz Perduta, dopadł do niej Solis i z 5 m trafił w słupek. – A już widziałem piłkę w siatce – skomentował później uderzenie swojego zawodnika trener bełżyczan.
(map)Bramki: Osuch (15, 20 z karnego, 81), Matysiak (41) – Błaszczyński (52), Fulara (62).
Górnik II: Witkowski, Bodziak, Chapuła, Tarczyluk, Jędrzejuk, Kaczorowski (80 Połetko), Matysiak, Kasperek, Krakiewicz, Klimkiewicz (53 Dobrowolski), Osuch.
Unia: Suchodolski, Kalaciński, Sala, Szwiec, Onkiewicz, Błaszczyński, Fulara, Kamiński, Bodys, Maciejewski (20 Kusiak), Oleszczuk.
Czerwona kartka: Onkiewicz (Unia, 90 min za 2 żółte). Żółte kartki: Matysiak, Kaczorowski (G) – Kusiak, Bodys, Onkiewicz, Fulara (U). Sędziował: Matysiak (Biała Podlaska). Widzów: 50.
Udanie zakończyli rundę jesienną piłkarze Sławomira Pogonowskiego. Górnik II pokonał na własnym stadionie Unię Hrubieszów 4:2, a na miano bohatera zasłużył Dariusz Osuch, który skompletował hat-tricka.
Pierwszego gola łęczyński napastnik zdobył po bardzo ładnej zespołowej akcji. Drugiego, wykorzystując rzut karny, który został podyktowany za faul na... Osuchu. Natomiast trzeciego w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem, popisując się lobem. – To bardzo ciekawy chłopak – komplementuje podopiecznego trener Pogonowski. – Ma papiery na granie i dobrze by się stało, gdyby znalazł się w kadrze pierwszego zespołu i mógł razem z nim trenować. Przecież nie można wykluczyć, że Darka będą kusiły inne drużyny. Zresztą inni zawodnicy też mają potencjał. W meczu z Unią przede wszystkim pierwsza połowa była w naszym wykonaniu udana. Stworzyliśmy kilka wybornych sytuacji.
Z tą opinią zgadza się Dariusz Herbin. – Pierwsza część toczyła się pod dyktando Górnika. Niestety, moi zawodnicy, jak sobie wymyślą, że z kimś przegrają, to robią wszystko, aby tak się stało. Po przerwie było już lepiej, ale gol na 4:2 podciął nam skrzydła. Bramka Michała Fulary to stadiony świata – powiedział szkoleniowiec z Hrubieszowa. (ogor)
Reklama













Komentarze