Nasi rolnicy klną w żywy kamień, bo wstrzymanie przez Rosję importu z Polski mięsa i produktów roślinnych uderza przede wszystkim w nich. Ale problemy ze zbytem są do przeskoczenia.
Rafał Szostak
15.11.2005 09:29
Lubelszczyzna traci na decyzji Kremla więcej niż reszta Polski. - Co najmniej 15 procent naszych płodów rolnych szło do Rosji, gdy w skali kraju tylko ok. 8 procent - martwi się Jacek Piasecki z Lubelskiej Izby Rolniczej. - I to głównie mięso, owoce i warzywa, których eksport został wstrzymany.
- To dla mnie katastrofa - załamuje ręce Marek Misztal, sadownik z Sosnowa koło Puław. - 40 procent produkcji wysyłałem do Moskwy. Teraz muszę szukać nowych rynków zbytu.
Na szczęście zakaz eksportu mięsa nie spowoduje u nas dużych strat wśród hodowców. Swoje produkty do Rosji wysyłały bowiem tylko trzy zakłady z Lubelszczyzny - łukowski Łmeat, Wierzejki oraz Dolina Łąk z Małaszewicz. - Do Rosji idzie 15 procent naszej produkcji, z czego część to wędliny i konserwy, które nadal można eksportować - mówi Karol Banaszek, wiceprezes Doliny Łąk. - Niebezpieczniejszy jest fakt, że na nasze miejsce wejdą inni. A powrót na utracony rynek jest bardzo trudny.
- Nie takie problemy pokonywały nasze firmy mięsne - filozoficznie odpowiada Andrzej Urban ze Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy RP. - Prawdopodobnie to, co szło do Rosji, będzie tam nadal szło, tyle że przez Ukrainę i Białoruś.
To samo sugeruje dr Ryszard Nowak, wiceprezes Lubelskiego Rynku Hurtowego w Elizówce. - Z naszej giełdy bezpośrednio do Rosji trafiało może pół procenta naszych obrotów - mówi. - A ponad 5 procent idzie tam przez Ukrainę. Firmy stamtąd gotowe są natychmiast eksportować nasze towary pod swoim szyldem.
- Każdemu chętnemu przygotujemy wykaz takich firm - zaprasza Sergiej Wołoch, dyrektor firmy Ukraina-Info.
Odbiorców można także znaleźć na giełdach ogrodniczych w Sandomierzu i podwarszawskich Broniszach. Giełda sandomierska jest wyspecjalizowana w handlu z Rosją za pośrednictwem Mołdawii. - Gdy w styczniu Rosja obniży cła na owoce, handlujący z nami Mołdawianie wezmą każdą ilość towaru - mówi Andrzej Sulęta, szef działu sprzedaży giełdy sandomierskiej.
- Zapraszamy do nas - zachęca także Małgorzata Skoczewska, rzecznik rynku w Broniszach. - Każdego dnia wyjeżdża od nas ponad 10 tys. tirów, więc znajdzie się miejsce i dla lubelskich plantatorów. •
Według polskiego ministra spraw zagranicznych zakaz może być zniesiony w ciągu tygodnia.- To sprawa czysto polityczna, co do tego nie ma wątpliwości. Kiedy zakaz zostanie cofnięty, zależeć będzie od tego, ile Rosja straci na wstrzymaniu importu naszej żywności. Prawdopodobnie sprawa przycichnie, a handel z Rosją będzie się nadal odbywać, ale za pośrednictwem Białorusi i Ukrainy. •
Komentarze