Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Łęcznianie podglądali „młodzieżówki”

W pierwszym spotkaniu, w niedzielę, Polska wygrała w Brześciu 1:0. Tamten mecz oglądało ponad 10 tys. kibiców. Wczoraj Białoruś zrewanżowała się „biało-czerwonym”, zwyciężając 3:1. W Białej Podlaskiej stadion też wypełniony był po brzegi. Oba zespoły dopingowało przeszło 5 tys. widzów.
To była okazja, aby dokonać jednoczesnego przeglądu najzdolniejszych piłkarzy w kraju i za wschodnią granicą. Dlatego na trybunach pojawiło się wielu trenerów, w tym selekcjoner Białorusi – Anatolij Bajdacznij. Oczywiście nie mogło zabraknąć też przedstawicieli Górnika – mecz śledzili menedżer Waldemar Kwiatkowski oraz Artur Płatek, asystent Dariusza Kubickiego. – Kogo obserwujemy? Mariusza Pawelca na prawej obronie. A także zawodników w czerwonych koszulkach, ale nikogo konkretnego – odpowiada drugi trener z Łęcznej. – Na przykład podoba mi się „jedenastka” (Aleksandr Lebiediew – red.). Białoruś to zespół lepszy, lepiej zorganizowany, o dobrych warunkach fizycznych, z wysoką defensywą. Natomiast w naszej drużynie pozytywne wrażenie pozostawili Sławomir Peszko i Łukasz Piszczek. – Wśród rywali jest naprawdę kilku dobrych piłkarzy – wtóruje menedżer. – A w Polsce warto zwrócić uwagę na mniej znanych Marcina Kowalczyka (ze Stali Głowno – red.) i Łukasza Jasińskiego (Obra Kościan – red.). Pierwsza połowa nie była ciekawa, groźne akcje można było policzyć na palcach jednej ręki. Goście objęli prowadzenie w 27 min, kiedy z rzutu wolnego z 30 m do siatki kopnął Stanisław Szachrajew. Strzał był mocny, ale w tej sytuacji błąd popełnił polski mur, a przede wszystkim Paweł Kieszek. Po przerwie było już lepiej. Gra „biało-czerwonych” nabrała tempa i kolorytu. W białoruskim polu karnym wreszcie zaczęło robić się gorąco. I w 62 min padł remis, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Peszki, Łukasz Trałka wykorzystał niezdecydowanie obrońców. Ostatnie słowo należało jednak do przeciwników. Przy drugim golu nie popisał się rezerwowy golkiper Piotr Leciejewski, przepuszczając piłkę po dalekim uderzeniu z rzutu wolnego Siergieja Gigiewicza, przypominającym bardziej wrzutkę. Po ostatnim gwizdku Mariusz Pawelec nie miał szczęśliwej miny. – Prawa czy lewa obrona, to takie samo zadanie i takie same zachowania. Nie do końca jestem zadowolony z mojej gry, choć wiadomo, że na własnym terenie chciałoby się wypaść jak najlepiej. Szkoda niewykorzystanych sytuacji i głupich błędów w defensywie – skomentował.BRAMKI 0:1 – Stanisław Szachrajew (27), 1:1 – Łukasz Trałka (62) 1:2 – Siergiej Gigiewicz (65), 1:3 – Aleksandr Lebiediew (90). SKŁADY Polska: Kieszek (33 Leciejewski) – Pawelec, Kucharski (73 Rzeźniczak), Kowalczyk, Telichowski – Podgórski (61 Smoliński), Jasiński, Zganiacz (46 Trałka), Peszko (81 Mierzejewski) – Piszczek (87 Celeban), Plizga (69 Szczoczarz). Białoruś: Amelczenko – Cwietinskij (68 Osipowicz), Kanczewoj, Radkow, Bardaczow –Szachrajew (54 P. Płatonow), Denisiewicz (46 Kislak), Pawłow (66 Pawliczyk), Moroz (46 D. Płatonow) – Byczenok (46 Gigiewicz, 71 Malczew), Lebiediew. Żółte kartki: Zganiacz (Polska) – Bardaczow, Cwietinskij, Pawłow, Gigiewicz, D. Płatonow (Białoruś). Sędziował: Paweł Gil. Widzów: 5000.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama