Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Piłkarska IV liga

•Marcin Prażmowski Jacek Magnuszewski objął Czarnych przed rozpoczęciem obecnego sezonu. Na ławce trenerskiej zastąpił Marka Sadowskiego, który przeszedł do Łady Biłgoraj. Jesień w wykonaniu piłkarzy z Dęblina nie była jednak udana. Zaledwie pięć wygranych – w tym walkower za mecz z rezerwami Górnika Łęczna – spowodowały, że Czarnym zajrzało w oczy widmo degradacji. Nic więc dziwnego, że już od połowy rundy mówiło się o tym, że działacze klubu podziękują szkoleniowcowi za współpracę. Praktycznie po każdej z kolejek Magnuszewski otrzymywał warunek, odraczając jedynie „wyrok”. – Rundę zakończyliśmy zdecydowanie poniżej naszych oczekiwać – mówi prezes Rudnicki. – Co było tego powodem? W mojej opinii braki w wyszkoleniu i zła taktyka. Owszem, zawodnicy w większości meczów byli zaangażowani w grę, ale jedynie na pierwszych 45 minut. Po zmianie stron „schodziło z nich powietrze”. Brakowało wiary i niestety, traciliśmy cenne punkty. Jutro zarząd Czarnych formalnie zadecyduje o rozstaniu z trenerem Magnuszewskim. Co na to sam zainteresowany? – Taki jest los trenera, jeśli nie idzie drużynie, to najlepiej zwolnić szkoleniowca – uważa Jacek Magnuszewski. – Oficjalnie jednak nie otrzymałem żadnych informacji odnośnie planów Czarnych co do mojej osoby. Nie ukrywam jednak, że liczyłem się z tym, iż możemy się rozstać. Czy mam sobie coś do zarzucenia? Na pewno jakieś błędy popełniłem, jednak przyczyny słabej dyspozycja drużyny tkwią gdzie indziej. Piłkarze byli słabo umotywowani, bo perspektywa grania za darmo nikomu się nie uśmiechała – dodał szkoleniowiec, który już otrzymał propozycję prowadzenia piątoligowych Orłów Kazimierz Dolny. – Owszem wstępne rozmowy były, jednak bez żadnych konkretów – podkreślił Magnuszewski. Kto zostanie nowym szkoleniowcem Czarnych? Kandydatów jest trzech: Włodzimierz Andrzejewski, Waldemar Wiater i Przemysław Delmanowicz. Podkreślić należy, że to samo trio, podbnie jak Magnuszewski, swoje CV złożyło również przed inauguracją sezonu. Wówczas wygrał najmłodszy z tego grona. Czy teraz działacze klubu postawią na doświadczenie? – Naprawdę nie wiem. Z każdym z kandydatów zechcemy porozmawiać. Możliwe, że już we wtorek podejmiemy decyzję. Im szybciej, tym lepiej – uważa sternik Czarnych. Dodajmy, że Włodzimierz Andrzejewski pochodzi z Radomia, gdzie prowadził m.in. Radomiaka, a w naszym regionie m.in. Spomlek, Górnika II i... Czarnych, Delmanowicz obecnie szkoli młodzież w Lubliniance, natomiast Wiater prowadzi piątoligową Spartę Rejowiec. – To, że moje nazwisko pojawiło się w tym gronie jeszcze o niczym nie świadczy – uciął krótko Waldemar Wiater. •Obóz w Dzierżoniowie Do 10 grudnia piłkarze lidera czwartej ligi – Orląt Spomlek Radzyń Podlaski, będą trenowali na własnych obiektach. Później udadzą się na zasłużone urlopy, aby zaraz po Nowym Roku spotkać się na zajęciach, rozpoczynających przygotowania do rundy rewanżowej. Trener Marek Majka nie ustalił jeszcze terminarza spotkań kontrolnych. – Od 5 lutego rozpoczniemy obóz w Dzierżoniowie – informuje szkoleniowiec Spomleku. – Będziemy mieli tam do dyspozycji boisko ze sztuczną nawierzchnią. W trakcie dziesięciodniowego pobytu planujemy trzy sparingi. Zastrzegliśmy jednak, że nie mogą to być drużyny poniżej III ligi. Ostatnim akordem rundy jesiennej w wykonaniu lidera był mecz kontrolny z III-ligowym Motorem Lublin. Spomlek wygrał 3:1, a udaną partię rozegrał Łukasz Giza, zdobywca jednej z bramek. – Nie będę ukrywał, że kiedy leczyłem kontuzje i przez rok nie grałem w piłkę, miałem momenty zwątpienia i załamania. W Spomleku jednak odbudowałem się i udowodniłem niektórym, że za szybko mnie skreślili. Moja dyspozycja to zasługa bardzo dobrej postawy całej drużyny – przyznał napastnik. (map)Z czwórki beniaminków najwyżej po rundzie jesiennej plasuje się Unia Bełżyce. Podopieczni trenera Henryka Kamińskiego, z dorobkiem 19 „oczek”, zajmują ósme miejsce. Spora w tym zasługa Rafała Samoleja, który strzelił dziesięć bramek. – Nigdy nie stawiam sobie za cel zdobycie określonej ilości goli. Najważniejsze, aby wygrywał zespół, a z faktu, że to mnie przypadła rola najskuteczniejszego piłkarza w drużynie, należy się tylko cieszyć – przyznał napastnik Unii, który w ubiegłym sezonie, w okręgówce, strzelił 29 bramek i został królem strzelców V ligi. • Latem o mały włos nie przeprowadziłeś się do Tomaszowa Lubelskiego. – Kluby jednak nie doszły do porozumienia. Z perspektywy czasu, nie żałuję, że zostałem w Bełżycach • Teraz to może się jednak zmienić. – Liczę się z tym, że moja gra i skuteczność w rundzie jesiennej mogły zwrócić uwagę działaczy innych klubów. Jednak na razie nie otrzymałem żadnych propozycji. Nie ukrywam, że chciałbym grać w lepszym zespole niż Unia. • Z grona beniaminków to właśnie wam daje się największe szanse utrzymania. Pierwszy krok już wykonaliście. – Ale przed zespołem jeszcze wiosna, która zawsze jest trudniejsza. Proszę jednak zauważyć, że wygrywając dwa mecze można awansować na „pudło”. Tak samo jest w przypadku porażek, które mogą zepchnąć na miejsce spadkowe. Trenera czeka więc wiele pracy, aby odpowiednio przygotować zespół. • Co przede wszystkim należy poprawić? – Na pewno musi zmienić się mentalne podejście do rywali. W meczach z silnymi drużynami wypadliśmy bardzo dobrze. Mało tego, nie przegraliśmy z nimi. Gorzej jest, gdy gramy z ekipami z dołu tabeli. Chyba ich lekceważymy, co odbija się na wynikach. Straciliśmy za dużo punktów, chociaż i tak uważam, że z tym składem Unię stać na wywalczenie trzeciego miejsca na finiszu rozgrywek. • Sezon jednak rozpoczęliście nie najlepiej... – Po pierwsze, mieliśmy trudny „rozkład jazdy”. Po drugie, do drużyny dołączyło wielu nowych zawodników. Potrzebowaliśmy czasu na zgranie. • Poniżej oczekiwań spisuje się Krzysztof Kaczor, który doszedł latem, żeby strzelać bramki. – Wielu goli nie zdobył, ale miał kilka ważnych asyst, co też jest istotne. Na pewno pod koniec rundy trudno było mu się wpisać na listę strzelców, bo został przesunięty do środka pomocy. Wierzę jednak, że wiosną Krzysiek się rozstrzela. • W trakcie sezonu trener Henryk Kamiński nieraz chciał pożegnać się z klubem... – Na szczęście zarząd był skuteczny i przekonał go do pozostania. Nie wiem jak będzie teraz. Nie chcę również publicznie roztrząsać, co byłoby lepsze – jego odejście czy pozostanie. Jestem piłkarzem, mam grać, a nie zatrudniać trenerów. Rozmawiał Marcin Prażmowski

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama