Reklama
Dobryń przed Huraganem
Na półmetku rozgrywek na fotelu lidera rozsiadł się zespół LZS Dobryń prowadzony przez trenera Mirosława Sobczaka. Zawodnicy tej ekipy zdobyli jesienią 33 punkty, odnosząc 10 wygranych oraz trzy razy remisując. Patrząc na statystykę sezonu wydaje się, że ta drużyna zasłużenie uzyskała tytuł mistrza jesieni i stała się głównym faworytem w batalii o awans do czwartej ligi.
- 22.11.2005 20:05
– Prezentowaliśmy się przez cały okres rozgrywek bardzo równo, nie notując żadnych wpadek, bo trudno za takie uznać trzy remisy. Wszyscy zawodnicy zasłużyli na pochwałę, spełnili swoje zadania. Pierwszy etap zadania, które otrzymaliśmy przed sezonem, a mianowicie wygranie ligi, wykonaliśmy. Dalsze ruchy należą do zarządu klubu, zresztą już pierwsze z nich zostały poczynione i nie ukrywam, że coraz głośniej rozmawiamy o awansie. By ta walka była skuteczna potrzebne są trzy–cztery wzmocnienia, głównie w linii pomocy i ataku – mówi trener lidera, podsumowując dokonania swoich podopiecznych w minionej rundzie i przedstawiając plany na przyszłość.
Jednak przed sezonem za głównego kandydata do awansu uchodził Huragan Międzyrzec Podlaski Ostatecznie piłkarze z Międzyrzeca uplasowali się na trzeciej pozycji z sześciopunktową stratą do lidera. – Ciężka była dla nas ta runda. Trudno przychodziło nam zdobywanie punktów, nierzadko w końcówkach spotkań. Różne były tego przyczyny, ale przede wszystkim mieliśmy problemy z tzw. młodzieżowcami, gdyż nie mogłem skorzystać z podstawowych do tej pory zawodników, ze względu na kontuzje oraz studia. W przerwie zimowej będziemy poszukiwać właśnie piłkarzy z tej grupy wiekowej. Mimo wszystko uważam, że walka o pierwsze miejsce wciąż pozostaje sprawą otwartą i nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa – ocenia szkoleniowiec drużyny Huraganu Zbigniew Wasąg. Na uwagę zasługuje fakt, że również w górnej połówce tabeli znalazły się ekipy obu beniaminków: Grom Kąkolewnica jest drugi, zaś prowadzony przez Mirosława Grulę Orkan Wojcieszków szósty. Dla tych zespołów runda wiosenna będzie swoistą weryfikacją dotychczasowego stanu posiadania.
W czubie tabeli usadowiła się także Victoria Parczew, spadkowicz z czwartej ligi. Piłkarze trenera Zbigniewa Smolińskiego, który z powodu olbrzymich zmian kadrowych został niejako „zmuszony” do powrotu na boisko w wieku 44 (!) lat, mają na swym koncie 24 pkt, co daje im czwartą lokatę. I kto wie, czy na wiosnę nie zechcą dorzucić swoich trzech groszy w rywalizacji z najlepszymi? Poniżej oczekiwań i ambicji spisały się tej jesieni drużyny Lutni Piszczac (13 „oczek” i 10 miejsce) i Unii Krzywda (zaledwie 10 „oczek” i 11 lokata). – Na taką, a nie inną postawę mojego zespołu złożyło się kilka przyczyn. Nie mogliśmy w pełnym składzie przygotować się do rozgrywek, a na dodatek już w trakcie sezonu popadliśmy w olbrzymie tarapaty kadrowe i rundę kończyliśmy głębokimi rezerwami. W przerwie zimowej planujemy „odświeżenie” składu, już rozpoczęliśmy rozmowy z pięcioma zawodnikami, którzy mogliby do nas trafić. Chcemy na koniec sezonu zająć miejsce adekwatne do naszych możliwości, czyli co najmniej 5–6 – mówi Jacek Syryjczyk, prowadzący ekipę z Piszczaca. – O naszej lokacie w dole tabeli zadecydowała spora rotacja w składzie, brakowało nam zgrania i zrozumienia. Jednak zamierzamy solidnie przepracować zimę, by skutecznie walczyć o utrzymanie – stwierdza opiekun Unii Krzywda Zbigniew Lamek.
Minimalnie nad strefą spadkową usadowili się zawodnicy Tytana Wisznice. – Myślę, że osiągnęliśmy to, na co faktycznie było nas stać. Zabrakło nam przede wszystkim siły ognia. Z powodu problemów zdrowotnych nie grał król strzelców zeszłego sezonu Rafał Osipiuk i praktycznie nie mieliśmy czym straszyć rywali. Niewątpliwie drużyna wymaga wzmocnień, ale o tym zadecyduje już inny trener, gdyż ja złożyłem rezygnację. Uznałem, że potrzeba świeżego spojrzenia na pewne sprawy, a skuteczna walka o utrzymanie jest jak najbardziej realna – stwierdza Stanisław Kendraś, były już szkoleniowiec Tytana. Jak udało nam się dowiedzieć, najpoważniejszym kandydatem do objęcia tej funkcji jest wspomniany wcześniej Rafał Osipiuk, prowadzący do tej pory zespół juniorów wisznickiego klubu. Dół tabeli okupują ekipy LKS Milanów i Dwernickiego Stoczek Łukowski. W przypadku drużyny z Milanowa jeszcze raz potwierdziło się, że dla beniaminka najtrudniejszy jest drugi sezon po awansie, kiedy to musi udowodnić swoją wartość na wyższym szczeblu rozgrywek. Trzeba jednak dodać, że już w trakcie rundy zespół opuścił najlepszy strzelec i atakujący ekipy LKS Michał Antoniuk, który wyjechał do USA, a jego brak jest bardzo odczuwalny. Natomiast wydaje się, że w Stoczku Łukowskim zbierają pokłosie olbrzymich zawirowań organizacyjno-kadrowych, do których doszło przed rozpoczęciem rozgrywek. Jednak różnice punktowe są tak znikome, że nikomu nie wolno odbierać szansy na skuteczną walkę o uniknięcie degradacji.10 goli – Marcin Bodzak (Lutnia Piszczac), Andrzej Głowniak (Grom Kąkolewnica)
9 – Marcin Gręzak (Victoria Parczew), Piotr Doroszuk (Janovia Janów Podl.)
8 – Tomasz Krukow (ŁKS Łazy)
7 – Marek Cydejko (LZS Dobryń)
Reklama













Komentarze