Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Udawany strach, ale tragedia prawdziwa

Jak tylko skończymy ruskie, to zastrzelimy tych Polaków, co piją herbatę w sąsiedniej izbie - rzuca Damian Parzelski znad talerza z parującymi pierogami. On i inni członkowie Stowarzyszenia Miłośników Rekonstrukcji Historycznej \"Żelazny Orzeł” ubrani w niemieckie mundury statystowali wczoraj i w sobotę do filmu.
W skansenie powstawał fabularyzowany dokument poświęcony mieszkańcom Skierbieszowa na Zamojszczyźnie. Wioski, w której jesienią 1942 roku zaczęły się wysiedlenia. Muzeum Wsi Lubelskiej udawało skierbieszowskie przedwojenne zabudowania, a Adam Sikorski z TV Lublin ze swoją ekipą ożywił tam tragiczną historię sprzed lat. - Oni tam wszyscy to jeszcze pamiętają, żyją wspomnieniami - mówi Sikorski, czekając aż technicy przygotują wszystko do ujęcia. - Nie znamy scenariusza, ale tamtej pani mają kraść buty, bo ma ładne - Helena Wędroch i Jadwiga Kowal przyjechały z Krasewa z gminy Borki. - Nigdy jeszcze w filmie nie grałyśmy, trzeba spróbować - mówią kobiety okutane w serdaki i chusty swoich matek i babć. Wcielają się w role mieszkańców pacyfikowanego Skierbieszowa. Panie należą do Koła Gospodyń Wiejskich i grają w teatrze obrzędowym. - Na scenie to co innego. A tu wojsko z karabinami. To nic, że razem herbatę pijemy i wiem, że to przebierańcy, jak my - dopowiada mieszkaniec Sitna, który też w sobotę był aktorem filmowym. Film będzie miał dwie części. Powstanie do końca roku. Teraz ekipa wybiera się do Berlina, gdzie narodził się tzw. Plan Wschodni - scenariusz wysiedleń Polaków i przesiedlenia na Wschód Niemców. Zamojszczyzna była terenem doświadczalnym i zaskoczyła Niemców oporem. (agdy)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama