Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Koniec rundy w zagrożonej strefie

U schyłku jesieni, przed sesją wyjazdową, powiało \"wiosną odnowy”. W poprzedniej kolejce, po zwycięstwie nad Amiką, Górnik wydostał się ze strefy spadkowej. Wydawało się, że już powinno być dobrze. Niestety, wyszło inaczej. Imiennicy z Zabrza wykorzystali atut własnego boiska i choć byli zespołem słabszym, mieli mniej dogodnych okazji, to jednak zainkasowali bezcenne trzy punkty. Pierwszą tercję poza domem podopieczni Dariusza Kubickiego przegrali i znowu wpadli w tarapaty. Dwie następne w Krakowie i Warszawie.
BRAMKI 1:0 - Bukalski (8 z karnego), 2:0 - K. Król (55). SKŁADY Górnik Zabrze: Lech - Radler, Prokop, Wiśniewski (21 P. Król), Magiera - Filipe, Juszkiewicz, Bukalski, Radawiec (79 Goncerz) - Liczka (40 K. Król), Aleksander. Górnik Łęczna: Bledzewski - G. Bronowicki, Jurkowski, Bożyk (72 Kaczmarczyk), Popiela - Andruszczak (67 Oziemczuk), P. Bronowicki (59 Jezierski), Wędzyński, Nikitović, Sokołowski - Kubica. Sędziował: Artur Szydłowski (Kraków). Żółte kartki: Magiera, Filipe, Radler (Z) - Jurkowski, Niktović, Kubica, Oziemczuk, Jezierski (Ł). Widzów: 2000.Spotkanie rozpoczęło się wybornie dla gospodarzy. Arbiter nie dostrzegł zagrania piłki ręką przez Jacka Wiśniewskiego i za chwilę Jarosław Popiela, poprzednio zawodnik rywali, zatrzymał nieprzepisowo Błażeja Radlera. Krzysztof Bukalski zmylił innego eks-zabrzanina Andrzeja Bledzewskiego. - Rzut karny ustawił mecz - skwitował krótko Tomasz Sokołowski. Górnik z Łęcznej ruszył do odrabiania strat i momentami osiągał dużą przewagę. Groźnie z dystansu strzelał Grzegorz Wędzyński, dwie dogodne okazje miał Veljko Nikitović, a Andrzej Kubicki po kornerze nie trafił głową do pustej bramki. Jeszcze w doliczonym czasie pierwszej części Artur Andruszczak ostemplował słupek. To wszystko na próżno, choć statystki wyglądały przygniatająco: strzały celne 8-5, strzały niecelne 13-3, rzuty rożne 9-0 - wszystko na korzyść przyjezdnych. Niestety, za każdym razem górą był Piotr Lech lub zawodziła skuteczność. \"Zielono-czarni” już dawno nie mieli tylu sytuacji w ciągu 90 minut, jednak przełożenia na zdobycz punktową to nie znalazło.Krzyżują się drogi Dariusza Kubickiego i Marka Motyki. Po sezonie 2004/05 Motyka stracił pracę w Polonii Warszawa, a jego miejsce zajął właśnie \"Kuba”. Później, po zwolnieniu z Górnika Łęczna Bogusława Kaczmarka, obaj szkoleniowcy stanęli do wyścigu o posadę na ławce \"zielono-czarnych” i zarząd postawił na Kubickiego. Jednak Motyka niemal natychmiast znalazł zatrudnienie w Zabrzu. W sobotę miał powody do radości. To była konfrontacja istotna dla układu dolnych rejonów tabeli. Dlatego na trybunach nie zabrakło znanych trenerów - Wernera Liczki, wcześniej związanego z Zabrzem, i Jacka Zielińskiego, poprzednio pracującego w Łęcznej. Kubicki po raz drugi w tej rundzie gościł na stadionie przy ul. Roosevelta i po raz drugi przegrał - z Polonią 1:2 i teraz 0:2. Poniżej komentarz obu trenerów z konferencji prasowej. Dariusz Kubicki (Górnik Łęczna) - Na pewno gol strzelony na początku ułożył spotkanie. Mój zespół ułatwił zadanie gospodarzom, prowokując rzut karny. To było nieodpowiedzialne zachowanie obrońcy. W polskiej lidze najczęściej jest tak, że drużyna, która pierwsza strzela bramkę, wygrywa mecz. Do przerwy mieliśmy 2-3 sytuacje do wyrównania. Potem gospodarze kontrolowali grę na swoim przedpolu i poszukali szczęścia w kontrach. Martwi mnie ta porażka, bo doznaliśmy jej z zespołem znajdującym się w podobnej punktowo sytuacji. To był mecz o podwyższonym ciężarze gatunkowym. Szkoda więc, że przynajmniej nie udało się zremisować. • Marek Motyka (Górnik Zabrze) - Moi zawodnicy długo czekali na to zwycięstwo, aż sześć kolejek. Cieszę się ogromnie, choć w kontekście kolejnych spotkań martwią mnie kontuzje w zespole. Musiałem z konieczności szybko dokonać zmian Wiśniewskiego i Liczki. Urazu kolana doznał Lech i drżałem o to, czy dotrwa do końca spotkania. Kamil Król potwierdził golem, że warto na niego stawiać. Ta druga bramka rozwiała wątpliwości. Mój młody zespół wykonał kawał dobrej roboty. Mam nadzieję, że wyrwaliśmy się ze strefy spadkowej i dalej będziemy wygrywać. •Piotr Lech i Andrzej Bledzewski razem występowali w Górniku Zabrze. Na zdjęciu drużyny przed sezonem 2002/03 stali obok siebie w środkowym rzędzie. W ówczesnym zespole, prowadzonym przez Waldemara Fornalika, grali również między innymi Jacek Wiśniewski, Tomasz Prasnal, Adam Kompała, Andrzej Niedzielan, Ivica Kriżanac i Rafał Kaczmarczyk. Tamte rozgrywki rozpoczął między słupkami Lech, ale już w drugiej kolejce, przeciwko Zagłębiu Lubin, został ukarany czerwoną kartką i do bramki wszedł Bledzewski. Później, w pierwszej rundzie, już znacznie więcej bronił \"Bledza”, a od 8 kolejki nawet nieprzerwanie. Jednak w przerwie zimowej, po pięciu i pół roku, odszedł do sąsiada zza miedzy - Szczakowianki Jaworzno. Bramkarz z Łęcznej tonował nastroje przed pierwszym gwizdkiem. - To będzie rywalizacja obu drużyn, a nie bramkarzy - uspokajał w rozmowie dziennikarza. Przyjazd do Zabrza był dla niego trzeci po opuszczeniu tego klubu. Wcześniej zremisował 1:1 ze Szczakowianką oraz wiosną, już w barwach Górnika Łęczna, wygrał 3:0. Dla 37-letniego Piotra Lecha mecz ostatniej kolejki był już 300 rozegranym w ekstraklasie. - Każdy z nas miał świadomość, jak ważne jest to dla nas spotkanie. Wygraliśmy i jestem bardzo szczęśliwy. Udowodniliśmy, że się nie poddajemy i postaramy w dwóch następnych kolejkach zdobyć jeszcze sześć punktów - powiedział bramkarz Górnika Zabrze. W tym roku Ślązacy zmierzą się jeszcze z Bełchatowem u siebie i z Dyskobolią na wyjeździe. Natomiast dla 28-letniego Andrzeja Bledzewskiego powrót do Zabrza był 180 spotkaniem w pierwszej lidze. - Szybko stracony gol z rzutu karnego w praktyce ustawił ten mecz. Uporządkowaliśmy grę, mieliśmy przewagę w polu, ale, niestety, nic nie chciało wpaść do bramki rywali. Gospodarze czekali na kontry i jedną z nich wykorzystali. Później zabrakło nam już wiary w odwrócenie losów meczu - ocenił golkiper Górnika Łęczna, który pewnie marzył o nieco innym prezencie. Bo w środę przecież andrzejki.1. Wisła Kraków 15 29 26-12 2. Legia Warszawa 15 29 19-9 3. Cracovia 15 24 18-20 4. Korona Kielce 15 23 25-19 5. Lech Poznań 15 23 24-24 6. Amica Wronki 15 22 23-17 7. Zagłębie Lubin 15 22 26-22 8. Pogoń Szczecin 15 21 20-17 9. Odra Wodzisław 14 20 12-12 10. Groclin Dyskobolia 15 19 21-23 11. Arka Gdynia 15 17 13-13 12. Wisła Płock 15 17 16-27 13. Górnik Zabrze 15 16 18-22 14. Górnik Łęczna 15 14 11-15 15. GKS Bełchatów 15 14 15-22 16. Polonia Warszawa 14 9 8-21 2 grudnia: Polonia Warszawa - Lech Poznań, Amica Wronki - Groclin; 3 grudnia: Legia Warszawa - Arka Gdynia, Wisła Kraków - Górnik Łęczna (godz. 16), Górnik Zabrze - GKS Bełchatów, Zagłębie Lubin - Odra Wodzisław, Wisła Płock - Pogoń Szczecin; 4 grudnia: Cracovia - Korona Kielce, 6 grudnia: Polonia - Odra (mecz zaległy); 9 grudnia: Arka Gdynia - Lech Poznań; 10 grudnia: Wisła Płock - Polonia Warszawa, Amica Wronki - Cracovia, Odra Wodzisław - Korona Kielce, Groclin Dyskobolia - Górnik Zabrze; 11 grudnia: GKS Bełchatów - Wisła Kraków, Legia Warszawa - Górnik Łęczna (godz. 14.30).

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama