Niemoc w końcówce
Już po raz trzeci w tym sezonie, a drugi przed własną publicznością, puławianie przegrali spotkanie w ostatnich minutach. Po porażce 19:22 z MMTS Kwidzyn - już czwartej z rzędu - Wisła-Azoty spadła na przedostatnie miejsce w ekstraklasie.
- 28.11.2005 13:44
SKŁADY I BRAMKI
Wisła-Azoty: Kubiszewski – Witkowski 5, Mazur 5, Smyrgała 3, Misiewicz 3, Nowakowski 2, Waśko 1, Kurowski, Płaczkowski, Molenda, Krzysztof Tylutki, Rumniak, Sieczka. Kary: 14 minut.
Kwidzyn: Suchowicz, Gawlik – Czertowicz 5, Wardziński 5, Urbanowicz 5, Mroczkowski 3, Markuszewski 2, Kawczyński 2, Janiszewski, Cielątkowski, Cieślak, Janusiewicz. Kary: 10 minut.
Sędziowali: Grzegorz Budziosz (Wolica) i Tomasz Olesiński (Kielce). Widzów: 600.Przystępując do rywalizacji z MMTS Kwidzyn gospodarze mieli w świadomości konieczność zwycięstwa. Tylko w przypadku zainkasowania kompletu punktów i uplasowaniu się na ósmym miejscu w tabeli, zarząd klubu miał darować kary za tzw. wycieczkę do Wrocławia, jaką przed tygodniem zafundowali sobie szczypiorniści. Dlatego od początku w poczynaniach miejscowych widać było wielką determinację i zaangażowanie w grę. A że rywal także nie zamierzał składać broni, to kibice, szczelnie wypełniający miejscową halę, zobaczyli dobre widowisko. Z zespołem z Kwidzyna przyjechało ośmiu wiernych fanów wyposażonych w dwa okazałe bębny, głośno dopingujących swoich zawodników. Niestety, po końcowej syrenie, tylko oni mieli powody do radości.
Od początku mecz był bardzo zacięty, a pierwsze trafienie, dopiero w 4 minucie, zanotowali goście, kiedy Marka Kubiszewskiego pokonał Daniel Urbanowicz. Bramkarz Azotów rozgrywał bardzo dobrą partię, wielokrotnie odbijając rzuty rywali. Swoją klasę pokazywał szczególnie przy obronie karnych (Jacka Wardzińskiego, Macieja Mroczkowskiego i Bartosza Janiszewskiego - red.). Z kolei w drużynie gospodarzy, przy rzutach z siedmiu metrów, nie mylił się kapitan Artur Witkowski, który spośród pięciu trafień w całym meczu aż trzy zdobył z karnego.
Momentami na parkiecie było bardzo nerwowo. W 17 min, przy remisie 5:5, w ciągu 2 minut sędziowie (po pochopnych i kontrowersyjnych decyzjach) posłali kolejno na ławkę kar trzech zawodników Wisły-Azotów: Jarosława Sieczkę, Pawła Molendę i Grzegorza Mazura. Grając w osłabieniu puławianie wyszli nawet na prowadzenie (Robert Nowakowski).
Do przerwy beniaminek tracił dwie bramki do MMTS. Kiedy z wielkim trudem, w 53 min zniwelował straty doprowadzając do remisu 19:19, wydawało się, że w końcu wyjdzie na prowadzenie. Okazja ku temu nadarzyła się w 55 min 34 sekundzie, gdy za nieprzepisowy atak na szarżującym Robercie Nowakowskim, na ławkę kar powędrował Jacek Wardziński. Niestety, przewaga nie została wykorzystana, a swoje jedyne bramki rzucił w końcówce Dariusz Kawczyński. Dołączył do niego jeszcze Daniel Urbanowicz i goście zainkasowali zwycięstwo 22:19.
Jarosław Czępiński
Reklama













Komentarze