Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Hejnał z bramy? Wykluczone

Miejski hejnalista nie wróci na wieżę Bramy Krakowskiej. Nawet po zakończeniu jej remontu. - To dla nas obcy człowiek - tłumaczy administrator zabytku. - A dla takich wstępu na wieżę nie ma
Wszystko przez elektroniczny system monitoringu zamontowany w bramie, gdzie mieści się jeden z oddziałów Muzeum Lubelskiego. - Jak muzeum będzie otwarte, trębacz będzie mógł wchodzić na wieżę - mówi Zygmunt Nasalski, dyrektor Muzeum Lubelskiego. - Problem w tym, że przez dwa dni w tygodniu muzeum jest nieczynne. Wtedy nie ma możliwości, żeby hejnał był grany z wieży. - I jak to będzie wyglądało? Raz hejnał zabrzmi z Ratusza, a raz z Bramy Krakowskiej? Nie wyobrażam sobie tego - nie kryje oburzenia Władysław Stefan Grzyb, kanclerz Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Miłośników Hejnałów Miejskich. Podobnie mówi sam hejnalista. - Niech dyrekcja muzeum się zdecyduje. Albo tu, albo tu - zaznacza Onufry Koszarny. - Oba miejsca mają swoje zalety. Balkon Ratusza jest przy deptaku. Zawsze na hejnał zatrzymują się ludzie - tłumaczy. - Ale wieża bramy jest wyższa, więc hejnał może usłyszeć więcej osób. No i tradycja - dodaje Koszarny. - Przecież przez kilkaset lat hejnał był grany z Bramy Krakowskiej. To chyba jednak lepsze miejsce. Lublinianie nie mają wątpliwości. - Miejsce hejnalisty jest na wieży bramy. I nie ma o czym dyskutować - mówi pan Zdzisław, emeryt z Lublina. - Przykro mi, ale przepisy są najważniejsze - wyjaśnia Nasalski. - Jesteśmy jednym z 60 muzeów w Polsce, które są szczególnie chronione. Żadna osoba postronna nie może wejść na teren obiektu, gdy muzeum jest zamknięte. A pan Koszarny jest dla nas taką osobą. Prezydent Lublina na razie nie chce zajmować stanowiska. - Do zakończenia remontu Bramy Krakowskiej, a więc jeszcze przynajmniej przez kilka miesięcy, hejnał będzie grany z ratuszowego balkonu - mówi Tomasz Rakowski, rzecznik prezydenta. A co potem? - Zobaczymy. - Wygląda na to, że hejnał jest pisany Ratuszowi - konkluduje Władysław Grzyb. - Szkoda. Bo od zawsze był kojarzony z Bramą Krakowską i tam powinno być jego miejsce. •

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama