Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Niepotrzebna śmierć

To była tylko stłuczka. Dlaczego więc 18-letni chłopak po kolizji jego samochodu z mitsubishi odebrał sobie życie? Policja i rodzice szukają świadków.
– Na mieście rozlepiliśmy ogłoszenia. Może ktoś nam coś podpowie – Jerzy Giedź, ojciec Wojtka, nie może się otrząsnąć po tej tragedii. Rodzice nie kryją, że mają żal do kierowcy mitsubishi. To znany w Hrubieszowie i ustosunkowany przedsiębiorca, były pracownik Służby Bezpieczeństwa. W jego auto 19 listopada uderzył ich syn. – Zostawił nasze dziecko z rozbitą głową na środku ulicy – mówi pan Jerzy.  – Pytałem, czy dzwonić po pogotowie. Usłyszałem, że nie. No to poszedłem do swojej hurtowni wezwać policję. Skąd mogłem wiedzieć, że to się tak skończy? – odpiera zarzut przedsiębiorca. Dziwi się też, że po mieście rozsiewane są plotki, jakoby po zderzeniu miał szarpać i wyzywać chłopaka. – Prawda jest taka, że palcem go nie ruszyłem. Powiedziałem tylko: „Jak ty jeździsz?”, a on do mnie: „Głupia głowa” – opisuje przebieg zdarzenia. Z tego co ustaliła policja wynika, że Wojtek, wyjeżdżając z ulicy Działkowej w Zamojską, nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu. Jego maluch uderzył w bok mitsubishi. Kierowca mitsubishi poszedł wezwać policję, a chłopak zabezpieczał miejsce kolizji. Wyciągnął z bagażnika trójkąt ostrzegawczy i taśmę holowniczą. Złapał ją, pobiegł w stronę lasu. Jak mówią rodzice Wojtka, od kolizji do powiadomienia policji minęło ok. 25 minut. Dlaczego tak długo? Co się wtedy działo? – pytają. – Do hurtowni, skąd dzwoniłem do żony (to ona powiadomiła policję o zdarzeniu – red.), mam 60 metrów – mówi biznesmen. – Gdy po kilku minutach wróciłem, przy rozbitych samochodach nie było żywej duszy. Półtorej godziny od kolizji natknął się na Wojtka sportowiec biegający po lesie. 18-latek powiesił się na czereśni. – Dlaczego tak się stało – rozpacza matka Wojtka. – Ciągle powtarzał, że życie jest piękne. Miał dziewczynę. Był szczęśliwy, zaradny, pomagał innym. – Młodzi ludzie, którym brakuje doświadczenia życiowego, w sytuacjach silnie stresowych działają często pod wpływem impulsu – tłumaczy Filip Kościuszko, psychiatra z Centrum Zdrowia Psychicznego w Zamościu. – Tak mogło być i w tym przypadku. Prokuratura Rejonowa w Hrubieszowie prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. To rutynowe postępowanie w przypadku samobójstw. Wyniki sekcji zwłok będą znane w przyszłym tygodniu. •

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama