Dopadli zbira
Mieszkańcy Michowa (powiat lubartowski) mogą odetchnąć. Bandyta, który od lat terroryzował ich miejscowość, został w sobotę aresztowany. Jak do tego doszło?
- 04.12.2005 21:16
W piątek w południe 31-letni Paweł Sz. wszedł do sklepu spożywczego. – Dawaj kratę browaru – ryknął do sprzedawczyni, po czym chwycił za skrzynkę z piwem. Kobieta początkowo próbowała bronić towaru, ale rabuś wyjął zza paska spodni przedmiot wyglądający jak pistolet. I już bez przeszkód zabrał łup wart 70 zł.
Policjanci rabusia znaleźli już po kilkudziesięciu minutach. – Zdążył wraz z kompanem wypić większą część łupu – mówi Artur Marczuk z lubartowskiej policji. – Miał przy sobie atrapę pistoletu, która nawet z bliska wyglądała jak prawdziwa broń.
Paweł Sz. nie poddał się łatwo. Szarpał się z policjantami, wygrażał, że ich załatwi. Tym razem nie wyjdzie szybko na wolność. W sobotę został aresztowany za rozbój.
Zbir z Michowa znany był ze wszczynania burd w pijalniach piwa, drżeli przed nim sprzedawcy sklepów. – Jak zobaczył, że ktoś się go boi,
od razu to wykorzystywał – mówi ekspedientka jednego ze sklepów. – Potrafił przyjść pijany, wziąć piwo i nie zapłacić.
Mieszkańcy dziwili się, że nawet
po zatrzymaniu przez policję szybko wychodził na wolność.
– Z naszego rozpoznania wynika,
że to niebezpieczny przestępca – potwierdza Marczuk. – Zatrzymywaliśmy go za awantury w lokalach, ale ich właściciele wycofywali wnioski o ściganie go za zniszczenie mienia.
Lubartowska policja apeluje do zastraszonych mieszkańców, żeby opowiedzieli organom ścigania o przejściach z kryminalistą.
Reklama












Komentarze