Postraszyli i tyle. Punktów to nie dało
Bez powodzenia zainaugurowali rundę rewanżową piłkarze Górnika, ulegając mistrzowi Polski 0:1. Skromnie, ale przecież żadna porażka nie może być pocieszająca, tym bardziej w obecnym położeniu. \"Zielono-czarni” znowu stracili bramkę w pierwszych minutach i znowu nie wykorzystali dogodnych sytuacji, tak jak w Zabrzu.
- 04.12.2005 22:29
BRAMKA
1:0 - Radosław Sobolewski (5)
SKŁADY
Wisła: Majdan - Baszczyński, Kłos, Stolarczyk, Dudka - Błaszczykowski, Sobolewski (78 Gołoś), Cantoro, Zieńczuk (73 Piotr Brożek) - Kuźba, Paweł Brożek (56 Paulista)
Górnik: Bledzewski - Pawelec (79 Oziemczuk), Jurkowski, Bożyk, Popiela - Andruszczak, Wędzyński (63 Kaczmarczyk), Nikitović, Sokołowski - Kubica, Bykowski (86 Jezierski).
Żółte kartki: Sobolewski, Cantoro (W) - Wędzyński, Kubica (G). Sędziował: Jacek Granat z Warszawy. Widzów: 7000.A w Krakowie mieli w sobotę więcej groźnych okazji, niż razem wziętych w poprzednich dwóch spotkaniach przy Reymonta.
Podbramkowych sytuacji oczywiście nie mieli górnicy bez liku. Mieli... trzy. Ale niektóre zespoły, dużo mocniejsze, nie są w stanie wypracować nawet tylu. Poza tym, na Lubelszczyźnie dobrze się pamięta dwie poprzednie wyprawy do \"paszczy” smoka wawelskiego. Pierwsza, za czasów Jacka Zielińskiego, zakończona sromotną porażką 0:4, i druga, za rządów Bogusława Kaczmarka, równie bolesna - 1:5.
Ale po kolei. Jeszcze na dobre mecz się nie rozkręcił, a już było źle. W 5 min Radosław Sobolewski, najlepszy obecnie zawodnik grający w kraju, nie tylko na pozycji defensywnego pomocnika, odebrał piłkę Bartoszowi Jurkowskiemu, koledze z Jagiellonii Białystok oraz Wisły Płock i ruszył z nią w kierunku bramki. O tym, że \"Sobol” potrafi uderzyć z dystansu, nie trzeba nikogo w Polsce przekonywać, wiedzą nawet w Europie. Piłka uderzona lewą nogą z 20 m, po rękach interweniującego Andrzeja Bledzewskiego, zatrzepotała w siatce. Szkoda, bo zadaniem Górnika było przetrzymać pierwszy kwadrans...
O dziwo, goście szybko stanęli na nogi po tym ciosie i nawet przejęli na jakiś czas inicjatywę. Wywalczyli rzuty rożne, ale stałe fragmenty gry to pięta achillesowa łęcznian, tak jak defensywa wiślaków. Mimo to po jednym z kornerów bliski powodzenia był Veljko Nikitović, główkując nad poprzeczką. Pierwszą, z wspominanych dobrych sytuacji, Górnik stworzył w 18 min. Od razu najwyborniejszą. Maciej Bykowski świetnym podaniem uruchomił Tomasza Sokołowskiego, który znalazł się \"sam na sam” z Radosławem Majdanem. Niestety, bramkarz \"Białej Gwiazdy” okazał się lepszy.
W 35 min druga super- okazja. Po wrzutce Jarosława Popieli Maciej Stolarczyk odbił piłkę głową, wprost pod nogi \"Andruta”. Prawy pomocnik strzelił bez zastanowienia z linii \"szesnastki” i niecelnie. Fatalnie zrobił, bo akurat w tym momencie trzeba było pomyśleć, był na to czas i miejsce. Na podanie czekał również Bykowski.
Po upływie kolejnych dwóch minut ponownie zaatakował Górnik. Andrzej Kubica zagrał do Andruszczaka, piłka znowu wróciła do rosłego napastnika, który zwlekał z uderzeniem i w ostatniej chwili został zablokowany przez Tomasza Kłosa. Trzy szanse, trzy zaprzepaszczone. Ile trzeba mieć na stadionie Wisły, aby zamienić choć jedną na gola? Statystycy wyliczyli, że w tej części zespół Dariusza Kubickiego stworzył więcej sytuacji od Wisły (6 do 4) i oddał więcej strzałów (8 do 7).
Końcówka pierwszej części należała już do mistrza. Najpierw Marek Zieńczuk wbiegł z lewej strony, ale Bledzewski odbił piłkę nogą. I jeszcze w ostatnich sekundach strzał Pawła Brożka, po \"klepce” z Marcinem Kuźbą, ponownie zatrzymał łęczyński bramkarz. - Brak koncentracji - tłumaczył w przerwie przed kamerami Artur Andruszczak szybką utratę gola. - To spotyka nas już w drugim kolejnym meczu. Niestety, ta bramka ustawiła spotkanie. Chcemy wywieźć przynajmniej jeden punkt, więc w drugiej połowie spróbujemy zaatakować, bo nie mamy już nic do stracenia.
Ale po przerwie Górnik nie zaatakował. W przeciwieństwie do Wisły. Zaczęło się od strzału z rzutu wolnego Kuźby. Później akcję krakowskich napastników ofiarnie przerwał Nikitović, a tuż potem Stolarczyk przeniósł piłkę z bliska nad poprzeczką. W 53 min lewą stroną popędził Zieńczuk, jednak do piłki zagranej wzdłuż bramki nie doszli Brożek z Kuźbą. Wciąż trwał napór Wisły. Z daleka strzelał Sobolewski, a piłkę po lobie Mauro Cantoro złapał \"Bledza”. Po dośrodkowaniu Konrada Gołosia główkę Kuźby znowu w pięknym stylu obronił Bledzewski (obaj znają się ze wspólnych występów w Górniku Zabrze). W 84 mim Dariusz Dudka zgubił w polu karnym Andruszczaka, ale posłał głową futbolówkę w słupek. Dobitka Kłosa minęła cel. I na do widzenia, w 90+2 min bramkarz \"zielono-czarnych” wygrał pojedynek z Kuźbą.
W drugiej połowie Górnikowi zabrakło argumentów, aby myśleć o korzystniejszym rezultacie. Jeden strzał zza pola karnego Nikitovicia to stanowczo za mało. Choć Dariusz Kubicki upatrywał głównego nieszczęścia w początku spotkania. - Ciężko myśleć o pozytywnym wyniku, jeśli w 5 min pozwala się zdobyć gola drużynie takiego kalibru - stwierdził \"Kuba”. •x Było to ciekawe spotkanie dzięki dużej ilości sytuacji podbramkowych. Wisła szybko zdobyła gola. Pozwoliliśmy otworzyć jej wynik spotkania po błędzie jednego z obrońców. Potem staraliśmy się wyrównać, jednak się nie udało. Chociaż, gdyby Sokołowski wykorzystał w pierwszej połowie sytuację \"sam na sam” z Majdanem, to wynik mógłby być dla nas korzystny. Moi piłkarze zademonstrowali niezłą dyspozycję, co dobrze świadczy pod koniec rundy jesiennej. Stworzyli sporo podbramkowych sytuacji, co nie zawsze się udaje w Krakowie. Oczywiście więcej ich miała Wisła, ale z tym należy się liczyć, grając na jej terenie. W drugiej połowie w nasze poczynania wkradło się trochę chaosu, ponieważ próbowaliśmy ryzykować, dążąc do wyrównania. •Szkoda że zmarnowaliśmy tak dużo sytuacji strzeleckich, bo wynik mógł być wyższy. Górnik groźnie kontratakował, ale wyszliśmy obronną ręką. Mamy problem z wykorzystywaniem okazji, które sobie wypracowujemy. Przed meczem miałem dylemat, kogo wystawić w ataku: Jeana Paulistę czy Pawła Brożka. Z Radkiem Sobolewskim umówiłem się, że da mi sygnał, kiedy będzie chciał zejść z boiska. Przecież przed dwoma dniami odstawił antybiotyki i trudno grać po takiej przerwie. Radek pokazał charakter i dzięki niemu wygraliśmy mecz. •1. Wisła Kraków 16 32 27-12
2. Legia Warszawa 16 32 21-9
3. Korona Korona 16 26 28-21
4. Amica Wronki 16 25 25-17
5. Zagłębie Lubin 16 25 28-22
6. Cracovia 16 24 20-23
7. Lech Poznań 16 23 25-26
8. Pogoń Szczecin 16 22 20-17
9. Odra Wodzisław 15 20 12-14
10. Groclin Dyskobolia 16 19 21-25
11. Wisła Płock 16 18 16-27
12. Arka Gdynia 16 17 13-15
13. GKS Bełchatów 16 17 16-22
14. Górnik Zabrze 16 16 18-23
15. Górnik Łęczna 16 14 11-16
16. Polonia Warszawa 15 12 10-22
6 grudnia: Polonia – Odra (mecz zaległy); 9 grudnia: Arka Gdynia – Lech Poznań; 10 grudnia: Wisła Płock – Polonia Warszawa, Amica Wronki – Cracovia, Odra Wodzisław – Korona Kielce, Groclin Dyskobolia – Górnik Zabrze; 11 grudnia: GKS Bełchatów – Wisła Kraków, Legia Warszawa – Górnik Łęczna (godz. 14.30); 7 marca: Pogoń – Zagłębie (mecz przełożony).
• Wisła Kraków – Górnik Łęczna 1:0 (1:0)
Legia Warszawa – Arka Gdynia 2:0 (0:0)
Bramki: Janczyk (48), Sokołowski (79).
Sędziował: Jarosław Żyro (Bydgoszcz). Żółte kartki: Majda, Bartoszewicz (A). Widzów: 10000.
Legia: Fabiański – Kiełbowicz, Choto (80 Magiera), Rzeźniczak, Szala – Karwan, Rosłoń, Burkhardt, Szałachowski (76 Sokołowski ) – Włodarczyk, Janczyk (87 Chmiest).
Arka: Witkowski – Majda, Jawny, Jakosz, Kowalski – Griszczenko (60 Pilch), Kościelniak, Moskalewicz, Bartoszewicz, Gorząd (73 Kołodziejski) – Niciński (60 Wróblewski).
• Polonia Warszawa – Lech Poznań 2:1 (0:0)
Bramki: Cichon (75), Arifović (89 z karnego) – Świerczewski (66).
Sędziował: Artur Szydłowski (Kraków). Żółte kartki: Igwe, Moryc, Swisher (P) – Topolski (L). Widzów: 1000.
Polonia: Kieszek – Moryc, Jarczyk, Igwe, Swisher – Serweryn (58 Bąk), Gołaszewski, Łukasiewicz, Dźwigała (89 Markowski) – Król (70 Cichon), Arifović.
Lech: Kotorowski – Kuś, Mowlik, Anderson, Topolski – Nawrocik (25 Iwan), Samba Ba (85 Sasin), Świerczewski, Scherfchen – Reiss, Wachowicz (46 Gajtkowski).
• Amica Wronki – Groclin Dyskobolia Grodzisk Wlkp. 2:0 (1:0)
Bramki: Rocki (45 samobójcza), Gregorek (56).
Sędziował: Tomasz Mikulski (Lublin). Żółte kartki: Dziewicki (A) – Rocki (D). Widzów: 1300.
Amica: Cierzniak – Wasilewski,
Bieniuk, Dziewicki, Wojtkowiak
– Kikut, Simr, Murawski, Grzybowski (82 Lisowski) – Gregorek (90 Surdykowski), Dembiński (90+3 Tarnowski).
Groclin: Przyrowski – Lazarevski, Pawlak, Sninsky, Lasocki
– Radzewicz (46 Zając), Kozioł, Goliński (56 Sabo), Sedlacek, Rocki (89 Porazik) – Sikora.
•Górnik Zabrze – GKS Bełchatów 0:1 (0:1)
Bramka: Ujek (31).
Sędziował: Marcin Borski
(Warszawa). Żółte kartki: Aleksander, Stoimenow, Prokop (G) – Ujek (B). Widzów: 1500.
Górnik: Lech – Radler, Prokop,
P. Król, Magiera – Felipe, Bukalski, Juszkiewicz – Siedlarz (74 Radawiec),
K. Król (81 Dudziński), Aleksander (62 Stoimenow).
GKS: Sapela – Fonfara, Pietrasiak, Cecot, Berliński – Kuranty, Garguła, Chi-Fon (79 Janković), Dziedzic – Matusiak, Ujek (86 Kmiecik).
• Wisła Płock – Pogoń Szczecin 0:0
Sędziował: Tomasz Pacuda (Częstochowa). Żółte kartki: Żivković (W) – Divecky, Grzelak, Parzy (P). Widzów: 600.
Wisła: Wierzchowski – Żivković, Belada, Peković, Grizonić – Kazimierczak, Peszko (82 Zilić), Romuzga, Gęsior (46 Mierzejewski) – Geworgian, Jeleń.
Pogoń: Pesković – Tavares, Julcimar (90 Celeban), Magdoń, Matlak – Trałka (64 Parzy), Łabędzki, Divecky, Grzelak – Edi, Elokan (60 Milar).
• Zagłębie Lubin – Odra Wodzisław 2:0 (1:0)
Bramki: Plizga (34), Bartczak (76).
Sędziował: Robert Werder (Warszawa). Widzów: 2000.
Zagłębie: Liberda – Kłos, Stasiak, Pokorny, Kalousek – Plizga, Szczypkowski, Jackiewicz (66 Bartczak), Iwański, Mierzejewski – Chałbiński (82 Piszczek).
Odra: Pawełek – Szymiczek, Cichy, Drzymont, Szary – Malinowski, Zganiacz (61 Kowalski), Grzyb (76 Czereszewski), Woś – Masłowski, Korzym (87 Albingier).
• Cracovia Kraków – Kolporter Korona Kielce 2:3 (1:1)
Bramki: Moskała (24), Pawlusiński (56) – Piechna (18, 80), Golański (85).
Sędziował: Robert Małek (Katowice). Widzów: 5000. Żółte kartki: Bojarski, Moskała, Nowak (C) – Rutka, Bednarek, Załuska (K).
Cracovia: Cabaj – Radwański, Skrzyński, Karwan, Baster – Bojarski, Baran, Giza (75 Bania), Nowak – Pawlusiński, Moskała (81 Szczoczarz).
Korona: Załuska – Golański, Hernani, Rutka, Bednarek (74 Kozubek– Bonin (74 Szewczuk), Hermes, Kwiek, Nowacki (89 Wilk) – Kaczmarek, Piechna.• Proszę przyjąć najlepsze życzenia z okazji święta górników – „Barbórki”. Jednak pewnie liczył pan na trochę lepszy prezent niż... 0:1 z Wisłą Kraków.
– Na pewno chciałem, aby zespół przywiózł jakąś zdobycz punktową. Nie udało się, ale chyba rezultat 0:1 z mistrzem Polski wielkiej ujmy nam nie przyniósł. Stwarzaliśmy sytuacje i była szansa nawet na wywiezienie remisu.
• Niestety, same okazje punktów nie dały i sytuacja w tabeli nie jest dziś różowa. Znowu Górnik dał sobie szybko strzelić gola i ponownie nie wykorzystał dogodnych sytuacji.
– Punktów w Krakowie nie zdobyliśmy, ale zajmowane przez nas miejsce nie jest adekwatne do potencjału zespołu. Ta drużyna potrafi wygrywać, o czym przekonywała wiosną. Na razie nie ma zwycięstw, ale jestem przekonany, że one w końcu nadejdą. Myślę, że zimą piłkarze odpowiednio się przygotują, są chętni do pracy, obozy już zaplanowaliśmy i wiosną pokażą, na co ich naprawdę stać. Jestem o tym przekonany. Nie można przecież powiedzieć, że zawodnikom brakuje umiejętności. Podobne kłopoty przerabialiśmy przed rokiem.
• Bramki tracone ostatnio w pierwszych minutach spotkań mogą być efektem braku koncentracji?
– Moim zdaniem nie jest to przyczyną. W Górniku są doświadczeni zawodnicy, którzy z niejednego pieca chleb jedli. Jesienią zespół niewiele wygrywał, znalazł się w trudnym położeniu i może miał za mało wiary, aby walczyć z powodzeniem.
• Boi się pan o rundę rewanżową?
– Nie boję, tak jak nie bałem się też w poprzednim sezonie. Bo wiem, że po właściwych korektach i wzmocnieniach oraz pracy wykonanej w okresie przygotowawczym, wszystko ułoży się dobrze.
• Duże zmiany nastąpią w kadrze?
– Trudno już teraz odpowiedzieć w sposób konkretny. Na pewno dokonamy takich wzmocnień, aby zostały wprowadzone od razu do pierwszego składu.
• Ma pan już gotową listę piłkarzy, którzy przyjdą do Górnika?
– Owszem, mamy taką listę, ale cały czas jeszcze nad nią pracujemy. Z niektórymi zawodnikami już rozmawialiśmy, a z Białorusinem Aleksiejem Suczkowem mamy podpisaną umowę przedwstępną. To lewy pomocnik. Był u nas wcześniej na testach i przyjedzie do Łęcznej przed rundą rewanżową.
• Kogo jeszcze pozyskacie?
– Proszę wybaczyć, ale mam zasadę, że jeśli sprawy nie zostały dopięte, sfinalizowane, to ich nie ujawniam. Nigdy nie można wykluczyć, że w ostatniej chwili coś jeszcze ulegnie zmianie. Mogę natomiast zapewnić, że nie brakuje chętnych piłkarzy, którzy chcą przyjść do naszego klubu.
• Czy już wiadomo, którzy z piłkarzy opuszczą Górnika?
– Będą i tacy, ale przed nami jeszcze mecz z Legią Warszawa. Nie będziemy budowali 40-osobowej kadry, więc ktoś odejdzie. Ale do końca nie jest nic przesądzone.
• Gdzie Górnik pojedzie na zgrupowania?
– Na Cypr i do Turcji, w okolice Antalyi. Jednak tym razem do innego hotelu, mniejszego, ale oczywiście z odpowiednim zapleczem i boiskiem na miejscu.
• Szef Pogoni Szczecin cały czas przebywa w Ameryce Południowej, gdzie szuka piłkarzy do swojego zespołu. Pan również ostatnio był na tym kontynencie.
– Byłem, ale przecież nie po ty, by szukać zawodników. Mój wyjazd był służbowy, jednak w ogóle nie- związany z piłką nożną.
• Nie żałuje pan, że tak późno zdecydował się na zmianę szkoleniowca?
– Nie, bo uważam, że każdy trener powinien otrzymać czas, aby móc spokojnie popracować. Przecież nawet najlepszy szkoleniowiec nie osiągnie niczego adekwatnego do swoich umiejętności w krótkim okresie. Proszę zwrócić uwagę jak jest w ligach zachodnich. Tam trenerzy mają kredyt zaufania bez względu na to, czy zespół jest na pierwszym miejscu, ostatnim lub przedostatnim. To jest normalne i Górnik też jest takim klubem.
• Ale gdyby Dariusz Kubicki otrzymał więcej czasu, to może mógłby wówczas wywalczyć więcej punktów...
– Przed Dariuszem Kubickim zarząd postawił jasny cel, który ma zostać zrealizowany wiosną. Jest na to odpowiednio dużo czasu. Teraz trener przygląda się zespołowi, a zimą przygotuje do rundy rewanżowej. Nawet gdyby wcześniej przyszedł, to i tak nie mógłby wykonywać ruchów personalnych, bo okienko transferowe było już zamknięte. Mógłby jedynie przyjść na zasadzie „nowej miotły”.
• Dlaczego Górnikowi przestało iść pod rządami Bogusława Kaczmarka?
– To pytanie akurat do niego.
• Ale pan na pewno dokonał własnej analizy, bo przecież w końcu zdecydował się na innego szkoleniowca.
– Owszem, dokonałem swojej oceny, ale zatrzymam ją dla siebie.
• Trener Kubicki otrzymał wolną rękę w dokonywaniu transferów i finanse na nie, czy będzie mógł sprowadzać tylko „wolnych” zawodników? Tak, jak poprzednik Kaczmarek, często to zresztą powtarzający.
– Pan przecież wie, że Bogusław Kaczmarek nie tylko brał piłkarzy z własną kartą na ręku. Ale, wracając do pytania, trener Kubicki będzie mógł również dokonywać transferów gotówkowych. Rozmawialiśmy obaj na ten temat. Oczywiście propozycje trenera muszę też ja zaakceptować. Choć nie sam, bo za transfery odpowiadają również wiceprezes ds. sportowych Włodzimierz Kosacki i menedżer Waldemar Kwiatkowski.
• Jaką kwotę przeznaczyliście na sprowadzenie nowych piłkarzy?
– Tego nie mogę ujawnić.
• Pytałem o pozyskanie zawodników, ale „gorącym” tematem jest odejście Grzegorza Bronowickiego. W ostatnim tygodniu rozmawiał pan na jego temat z Legią.
– Tak, jesteśmy cały czas w trakcie rozmów i mogę powiedzieć, że bliscy osiągnięcia porozumienia.
• Kiedy nastąpi podpisane umowy?
– Prawdopodobnie w najbliższym tygodniu. Grzesiek chce odejść; Legia to przecież siedmiokrotny mistrz Polski, klub z bogatymi tradycjami, więc czemu mamy mu robić przeszkody?
• Bierze pan pod uwagę to, że Górnik spadnie do II ligi?
– Nie biorę.
• Jednak na przerwę zimową może zejść na ostatnim miejscu w tabeli. Polonia ma jeszcze zaległy mecz z Odrą, a Górnik na koniec zagra w Warszawie na Łazienkowskiej.
– Może być taka sytuacja, ale podobne kłopoty mieliśmy w ubiegłym roku i mimo to utrzymaliśmy się. Byliśmy nawet bliscy uplasowania się w ścisłej czołówce. Liga polska boryka się z problemami finansowymi, choć oczywiście nie wszystkie zespoły. A nasz klub ma stabilną sytuację. Mamy określony budżet, który realizujemy zgodnie z planem.
Rozmawiał
Artur Ogórek
Reklama













Komentarze