Przespali pierwszą połowę
Gdyby w pierwszej połowie gospodarze nie byli tak spięci, wówczas być może doszłoby w Puławach do niespodzianki. Wisła-Azoty gościła wicemistrza kraju Zagłębie Lubin, beniaminek zanotował piątą z rzędu porażkę, ulegając wyżej notowanym rywalom 28:30.
- 04.12.2005 22:24
Wisła-Azoty Puławy - Zagłębie Lubin 28:30 (11:17)
SKŁADY I BRAMKI
Wisła-Azoty: Kubiszewski - Witkowski 9, Mazur 6, Kurowski 5, Nowakowski 3, Rumniak 3,
Molenda 2, Waśko, Płaczkowski, Krzysztof Tylutki, Sieczka, Smyrgała, Misiewicz. Kary: 10 minut.
Zagłębie: Ligarzewski, Zaprutko - Jaszka 7, Niedośpiał 6, Kubisztal 6, Obrusiewicz 4, Tomczak 2, Kozłowski 2, Anuszewski 1, Jasiński 1, Orłowski 1, Stankiewicz, Steczek.
Kary: 14 minut.
Sędziowali: Igor Dębski i Artur Kodacki (obaj Kielce). Widzów: 500.Rozmiary przegranej są minimalne, ale nikt w naszej lidze nie przyznaje punktów za ładną grę ani za wygraną drugą połowę. Bo faktycznie w drugiej odsłonie to puławianie byli lepsi, wygrywając tę część meczu 17:13. W ostatecznym rozrachunku gospodarzom do remisu zabrakło dwóch trafień, które mogli uzyskać już w pierwszej części, gdy nie wykorzystali rzutów karnych (Artur Witkowski i Robert Nowakowski).
Sobotnie spotkanie miało dwa oblicza. W pierwszej połowie zdecydowaną przewagę mieli przyjezdni, którzy w 19 min prowadzili już siedmioma bramkami (12:5). W tym okresie gospodarze nie umieli poradzić sobie z wysoko grającą obroną gości, a rzuty z II linii w wykonaniu Błażeja Smyrgały nie stanowiły zagrożenia dla bramkarza Szymona Ligarzewskiego. Obraz gry uległ zmianie po przerwie, gdy miejscowi zaczęli grać szybciej, byli agresywniejsi w obronie, dogrywali piłki na koło do Grzegorza Mazura. Obrotowy Azotów, z sześciu bramek, pięć zdobył po zmianie stron. Inna sprawa, że aż trzy z rzutów karnych. - Moi zawodnicy przegrali ten mecz już w szatni, byli bowiem tak zmobilizowani, że... aż ich sparaliżowało. Rywal przewyższał nas doświadczeniem i warunkami fizycznymi, ale nie znaczy to, że nie można było z nim wygrać - powiedział trener Azotów Bogdan Kowalczyk.
- Bardzo się cieszę, że trener dał mi szansę gry w pierwszej połowie - powiedział zawodnik wicemistrza kraju, wychowanek Wisły Piotr Obrusiewicz. - Na ostatnim zgrupowaniu kadry naciągnąłem ścięgno Achillesa i w Puławach wybiegłem pierwszy raz po wyleczeniu urazu. Swojego występu nie ocenię udanie - zdobyłem cztery bramki, ale tyle samo razy przestrzeliłem. Podczas meczu odbywała się zbiórka darów w ramach akcji \"Pomóż dzieciom przetrwać zimę”.
Reklama













Komentarze