d Na pewno nie stoimy na straconej pozycji. Musimy tylko myśleć pozytywnie, a wówczas wszystko będzie dobrze - powiedziała Magdalena Chemicz, tuż przed odlotem do St. Petersburga, gdzie dziś rozpoczną się finały mistrzostw świata w piłce ręcznej kobiet. W składzie reprezentacji Polski oprócz bramkarki SPR ICom znalazły się również Sabina Włodek i Ewa Damięcka. W sztabie szkoleniowym \"biało-czerwonych” zasiadł z kolei Edward Jankowski, trener mistrzyń Polski.
(map)
04.12.2005 21:42
Polki, które do rywalizacji na mistrzostwach powracają po sześciu latach przerwy, znalazły się w grupie C. Ich rywalkami będą Dania, Austria, Brazylia, Wybrzeże Kości Słoniowej i Niemcy, które do MŚ awansowały kuchennymi drzwiami. Przypomnijmy, że w eliminacjach nasze zachodnie sąsiadki musiały uznać wyższość Polek, jednak w St. Petersburgu zagrają, ponieważ ze startu zrezygnowała Tajlandia. I to właśnie Niemki będą dzisiejszymi, pierwszymi, rywalkami podopiecznych trenera Zygfryda Kuchty. - Oglądaliśmy kasety z ich występami i dziewczyny wiedzą, jakie są mocne i słabe punkty tego zespołu - mówi Edward Jankowski. - Naszym atutem jest to, że z Niemkami zagramy na neutralnym terenie. Psychicznie powinniśmy czuć się mocniejsi, ponieważ to my wygraliśmy z nimi eliminacyjny dwumecz - podkreślił szkoleniowiec SPR ICom. Niewykluczone, że w wyjściowej siódemce reprezentacji Polski na dzisiejszym mecz znajdzie się cała trójka lublinianek. - Myślę, że tak się stanie, jednak ostateczna decyzja zapadnie na miejscu. Wszystkie trzy są w wysokiej formie. Wreszcie skutecznie gra Ewa Damięcka, a pewnym punktem w bramce jest Magdalena Chemicz. Sabina Włodek z kolei ostatnio rzucała mało bramek, bo nie graliśmy skrzydłami. Potrafi jednak odciągnąć uwagę rywalek - powiedział trener Jankowski.
- Nie czuję się pewniakiem, wiem jednak, że jestem w stanie zagrać od pierwszych minut - przyznała Magdalena Chemicz, która rywalizację w bramce będzie toczyła z Iwoną Łącz. A ta w ostatnich dniach pobytu w Spale nabawiła się urazu. Bramkarka SPR ICom nie ukrywała zdenerwowania przed odlotem na finały. - Nerwy i stres są, jednak na mnie wpływają pozytywnie. Wraz z pierwszym gwizdkiem to minie i będę myślała o grze - mówi reprezentacyjna bramkarka, która liczy, że \"białoczerwonym” uda się zrealizować plan minimum - wyjście z grupy - i w St. Petersburgu będą przebywały jak najdłużej. - Wiem, że przez to narażam na wielką tęsknotę syna Maćka. On jednak zdaje sobie sprawę, że musi \"pocierpieć”. Zresztą powiedział, że mogę wrócić w ostatnim terminie... - podkreśliła nasza bramkarka.CZEGO MOŻEMY SPODZIWAĆ SIĘ PO WYSTĘPIE POLEK W MŚ?
Andrzej Wilczek (prezes SPR ICom): x Liczę, że w każdym meczu Polki będą walczyły od pierwszych do ostatnich minut. Mają szansę awansu do ćwierćfinałów, jednak wszystko będzie zależało od pierwszego spotkania oraz meczu z Austrią. O niespodziankę może postarać się Brazylia, która ostatnio zrobiła wielkie postępy. Która z piłkarek ma szansę na wypromowanie się?
Na pewno Ewa Damięcka, która obecnie jest najlepszą kołową w kraju. Typ na mistrza: Dania.•
Monika Marzec (zawodniczka SPR ICom)
- Planem minimum powinno być wyjście z grupy, co jest całkiem realne. Na pewno będą to dla nas ciężkie mistrzostwa, najważniejsze jednak, aby dziewczyny powróciły z nich bez poważnych kontuzji. Moim marzeniem byłoby miejsce w pierwszej piątce, dające awans do finałów mistrzostw Europy bez kwalifikacji. Typ na mistrza: Któraś z ekip skandynawskich lub Rosja. •
Adam Rozwałka (dziennikarz Radia Lublin)
- Trudno o jakąkolwiek prognozę, bo od kilku lat nasza reprezentacja nie miała kontaktu ze światową czołówką szczypiorniaka. Wyjście z grupy będzie więc dobrym wynikiem. Za spory sukces uznałbym natomiast miejsce w pierwszej ósemce. Najważniejsze, aby każda z zawodniczek zagrała na swoim dobrym poziomie. Typ na mistrza: Rosja lub ktoś z trio: Węgry, Norwegia, Korea. • (map)Mimo że prawdziwy klimat mistrzostw poczuję na miejscu, to powoli zaczynam się denerwować - nie ukrywała kołowa reprezentacji Polski i SPR ICom Lublin Ewa Damięcka.
• Z trio SPR ICom w składzie reprezentacji jest pani absolutną debiutantką na imprezie tej rangi.
- I chcę zaprezentować się jak najlepiej. Nie będę jednak składała deklaracji,
na którym miejscu zakończymy udział w mistrzostwach. Przez sześć lat reprezentacja nie uczestniczyła w najważniejszych zmaganiach, tak więc nie wiemy, jak wypadniemy na tle najlepszych na świecie. Oczywiście z niektórymi ekipami miałyśmy przetarcie, jednak finały MŚ, to zupełnie wyjątkowa impreza, na którą wszyscy specjalnie się mobilizują.
• Bo to również okazja do wypromowania swojej osoby.
- Nie odbieram tego w ten sposób.
Do St. Petersburga jadę, by zagrać z \"orzełkiem” i godnie reprezentować kraj. Dla mnie będzie to ogromne doświadczenie i okazja do podniesienie umiejętności. Miło byłoby jednak, gdyby w Europie na hasło Polska, ktoś był w stanie wymienić kilka nazwisk naszych reprezentantek.
• Planem minimum jest wyjście z grupy.
- I jest on całkiem realny. Pamiętajmy jednak, że ogromne znaczenie ma liczba punktów, z jakimi udałoby nam się awansować. W dalszej fazie nasza grupa łączy się z grupą D, gdzie na pewno prym będą wiodły Francuzki, Rumunki i zawodniczki z Ukrainy. Jeśli awansowałybyśmy przynajmniej z dwoma \"oczkami” na koncie, byłoby już bardzo dobrze.
• Jakie są mocne strony reprezentacji Polski?
- Bez wątpienia zespołowość. Mamy w kadrze szesnaście zawodniczek, które prezentują wyrównany poziom i pojawienie się którejkolwiek na parkiecie nie osłabia drużyny. Na pewno musimy bardziej wykorzystywać skrzydła, a w szczególności Sabinę Włodek, która jest w wysokiej formie. Mamy również doświadczone bramkarki...
• W jakiej formie jest Ewa Damięcka?
- Jest zdecydowanie lepiej niż na początku sezonu, czego dowodem są udane występy podczas turnieju na Ukrainie. Miałam blisko stuprocentową skuteczność.
• Jest zatem szansa na miejsce w wyjściowym składzie w pierwszym mecz z Niemkami.
- Bardzo bym chciała, bo lepiej gra mi się od pierwszych minut niż z \"ławki”. Wysokie noty zebrała również Joanna Dworaczyk, więc wszystko jest możliwe.
Rozmawiał Marcin PrażmowskiSzkoleniowiec „biało-czerwonych” Zygfryd Kuchta długo „chodził” za Sabiną Włodek, by ją nakłonić do powrotu do reprezentacji. Trudno się jednak temu dziwić, bo kapitan SPR ICom ma ogromne doświadczenie i smykałkę do rzucania bramek. W blisko stu meczach reprezentacyjnych zapisała na swoim koncie już 291 trafień.
• Nie ma pani miłych wspomnień z ostatnich MŚ...
– Faktycznie, zerwałam więzadła krzyżowe i przez rok nie mogłam w ogóle grać. Kontuzji nabawiłam się tuż po rozpoczęciu pierwszego meczu turnieju, przeciwko Australii. To była pierwsza minuta, pierwsza akcja i pierwsza... bramka w tym spotkaniu.
• Wówczas Polki wyszły z grupy, jednak „przepadły” w dalszej fazie. Czego można spodziewać się w tym roku?
– Na pewno zależy nam na wyjściu z grupy. Zadanie będzie trudne, bo Dunki prezentują wysoki poziom, natomiast pozostałe ekipy są również silne, jednak w naszym zasięgu. Pierwszy mecz będzie ważny, ale niczego jeszcze nie „załatwi”. Jeśli pokonamy Niemki, odblokujemy się psychicznie. Szanse mamy spore, bo gramy z nimi na neutralnym terenie.
• Sprawdzian na Ukrainie obnażył kilka braków...
– Popełniłyśmy za dużo prostych błędów. Na mistrzostwach, przy tak silnej obsadzie, nie można grać tak beztrosko. Ogólnie nie było najgorzej i to napawa optymizmem.
• Jak dobrze pójdzie, to urodziny będzie pani obchodziła
w St. Petersburgu.
– I tego proszę mi życzyć (śmiech).
• Ponadto mecz z Austrią będzie dla pani jubileuszowym, setnym występem w reprezentacji.
– Przyznam, że nie liczyłam... Jednak gdybym miała cofnąć się pamięcią i powiedzieć, który wspominam najmilej, to z pewnością byłaby to potyczka z Niemkami, która dała nam piąte miejsce w mistrzostwach Europy w 1998 roku.
Rozmawiał Marcin Prażmowski
Komentarze