Mocne nerwy chełmianek
Sporą dawkę emocji zaserwowały chełmskim kibicom koszykarki Azotów Meblotapu. W ostatnim tegorocznym meczu ekstraklasy pokonały ŁKS dopiero po dogrywce. W zwycięskim zespole zadebiutowała brazylijska centerka – Ana Lucia da Silva
Brazylijka pojawiła się na parkiecie kilka minut po rozpoczęciu spotkania.
- 12.12.2005 10:53
SKŁADY I PUNKTY
Azoty Meblotap: Marczanka 16 (2 x 3), Piątkowska 14, Szyćko 14 (1 x 3), Szymczak-Górzyńska 4, Piestrzyńska 4 oraz da Silva 2, Hołowczyc 2, Sazonienko 0, Żurkowska 0.
ŁKS Siemens: Hrickova 18 (1 x 3), Owczarek 14 (3 x 3), Dominauskaite 11 (3 x 3), Czernij 4, Włodarska 4 oraz Głaszcz 2,
Białogór 0.
Sędziowali: Dariusz Lenczowski (Kraków) i Robert Zieliński (Warszawa). Widzów – 500.Mimo bardzo ciepłego przyjęcia długo nie mogła pozbyć się tremy. Poza tym było widać, że dwudniowy trening z nową drużyną to jeszcze zbyt mało, aby zrozumieć się na parkiecie z koleżankami. Dodatkową barierą jest język. Ana Lucia mówi tylko po portugalsku, który zapewne jest obcy pozostałym zawodniczkom Azotów Meblotapu. W 17-minutowym występie da Silva zdobyła 2 pkt i zebrała sześć piłek. – O to właśnie chodzi. Dotychczas miałyśmy duże problemy w podkoszowej walce, a teraz powinno być łatwiej – oceniła nową koleżankę Anna Szyćko. – Brazylijka na pewno zostaje. Moim zdaniem powinna nam pomóc, tylko musimy nauczyć się z nią grać – dodał Sławomir Depta, trener Azotów Meblotapu.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że chełmscy działacze jeszcze nie zakończyli uzupełniania składu. Do końca stycznia, czyli do zamknięcia okna transferowego, w Azotach Meblotapie mogą pojawić się jeszcze dwie nowe zawodniczki.
Sobotnia wygrana z ŁKS praktycznie gwarantuje chełmiankom miejsce w „ósemce”, a to oznacza spokojny ligowy byt. Trener Depta mierzy trochę wyżej i chciałby zakończyć zasadniczy sezon na szóstej pozycji i mieć jeszcze okazję powalczenia w fazie play-off. Ale zanim gospodynie sobotniej konfrontacji udały się na świąteczną przerwę, musiały solidnie się napracować, aby pokonać ekipę z Łodzi, walczącą o utrzymanie się w ekstraklasie. Mecz w Chełmie był dla ŁKS jedną z niewielu okazji poprawienia dorobku punktowego. Drużyna trenera Mirosława Trześniewskiego wygrała dotychczas tylko z AZS Poznań. Kilka spotkań minimalnie przegrała, m.in. jednym punktem pierwszy mecz z Meblotapem. Umotywowane łodzianki grały bardzo ambitnie. Duża stawka spotkania sprawiła, że jego poziom sportowy nie był wysoki, ale pewną rekompensatą były emocje.
Zespoły grały dosyć nerwowo. Chemianki często traciły piłkę, natomiast łodzianki fatalnie pudłowały spod samego kosza. Najwięcej okazji zmarnowała centerka ŁKS Elena Czernij, która pod tablicą miała dużo miejsca, ponieważ jej partnerki ustawiały się wysoko, prowokując grę jeden na jeden. Słabą skuteczność za 2 pkt przyjezdne nadrabiały rzutami zza linii 6,25 m.
W 34 min, po trafieniu Anny Szyćko, gospodynie prowadziły 48:40. ŁKS zdołał zniwelować różnicę „trójkami” w wykonaniu Mileny Owczarek i Birute Dominauskaite. W 38 min było już tylko 52:51. Do remisu doprowadziła Katarina Hrickova, która na szczęście trafiła tylko jeden rzut wolny. Na 20 sekund przed końcową syreną łodzianki miały piłkę, jednak Czernij popełniła błąd kroków. O wyniku mogła przesądzić ostatnia akcja Natalii Marczanki, która w najważniejszych momentach brała na siebie ciężar gry, ale po rzucie Białorusinki piłka odbiła się od obręczy i mieliśmy dogrywkę.
W dodatkowym czasie gry gospodynie wykazały się mocnymi nerwami. Bardzo uważnie broniły i rywalki zdołały zdobyć tylko punkt. A chełmianki dorzuciły cztery „oczka” – dwa Marczanka i dwa Dorota Piątkowska, która rozegrała jedno z lepszych spotkań w tym sezonie. Z kolei ŁKS znowu musiał przełknąć gorycz porażki, po raz trzeci w tym sezonie po dogrywce.Sławomir Depta, trener Azotów Meblotapu
- Zawody nie stały na wysokim poziomie sportowym, ale ważne, że punkty zostały w Chełmie. Teraz mamy pewną „ósemkę”, ale mam nadzieję, że to nie jest nasze ostatnie słowo. Bardzo istotne będą wyniki styczniowych spotkań. Jeżeli chodzi o debiut da Silvy, to uważam, że jest to wartościowa zawodniczka, tylko musimy wykorzystać jej warunki fizyczne i umiejętność gry pod koszem. s
Mirosław Trześniewski, trener ŁKS
- Uważam, że mój zespół rozegrał dobry mecz. Niestety, znowu zabrakło nam szczęścia w końcowych fragmentach spotkania i już po raz trzeci przegraliśmy po dogrywce. Nasza sytuacja trochę przypomina sytuację Meblotapu w poprzednim sezonie, kiedy chełmianki potrafiły nawiązać wyrównaną walkę z wieloma zespołami, ale brakowało zdobyczy punktowej. Dalej walczymy o utrzymanie i sądzę, że uda nam się pozostać w ekstraklasie. s
Milena Owczarek, koszykarka ŁKS
- Wierzę, że utrzymamy się w lidze, chociaż dzisiaj żałuję straconych punktów, trochę na własne życzenie. Byłyśmy blisko sukcesu, mając piłkę przy wyniku remisowym. s
Anna Szyćko, koszykarka Azotów Meblotapu
- Ciszę się, że w dogrywce okazałyśmy się lepsze, chociaż źle, że doprowadziłyśmy do dogrywki, mając już wystarczającą przewagę. Najważniejsze, że ostatecznie zwyciężyłyśmy. To miły świąteczny prezent. Chciałyśmy dobrze zakończyć rok i tak się stało. Czy wątpiłam w wygraną? W ferworze walki nie ma czasu na wątpliwości. A gra tak się ułożyła, że ciężar spoczywał na Natalii Marczance i na mnie. Bardzo dobrze zagrała też Dorota Piątkowska. s
Reklama













Komentarze