Zabrakło piętnastu sekund
PIŁKA RĘCZNA • Remis SPR ICom Lublin z BNTU Region Mińsk w III rundzie Pucharu Federacji
Połowicznym sukcesem zakończyła się wyprawa szczypiornistek SPR ICom do Mińska na mecz III rundy Pucharu Federacji z tamtejszym BNTU Region. Mistrzynie Polski zremisowały z najlepszą drużyną Białorusi 29:29, mimo że jeszcze na 15 sekund przed końcową syreną prowadziły jedną bramką. Mecz rewanżowy rozegrany zostanie w najbliższy piątek w Chełmie.
- 08.01.2006 21:48
Przed wjazdem do stolicy Białorusi wydawało się, że lublinianki są w stanie zwyciężyć, tym bardziej że sygnały jakie napływały z obozu rywalek dawały powody do optymizmu. BNTU Mińsk, który przed trzema laty grał już z mistrzyniami Polski w pierwszej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzyń i wówczas dwukrotnie przegrał, w porównaniu z tamtymi meczami praktycznie nie zmienił składu. Mało tego. Statystyka wyraźnie przemawiała na naszą korzyść, bowiem w dotychczasowych sześciu meczach za każdym razem górą była lubelska siódemka.
W sobotę okazało się jednak, że każda passa musi się kiedyś skończyć. I chociaż SPR ICom nie przegrał, to jednak postawa mistrzyń Polski, delikatnie mówiąc, pozostawiała wiele do życzenia. Ponad dziesięć niecelnych rzutów, w tym kilka niewykorzystanych sytuacji „sam na sam” z bramkarką rywalek i słabsza postawa w obronie zadecydowały o końcowym rezultacie. Gdyby SPR ICom zagrał tak jak w meczu przeciwko Zgodzie Ruda Śląska, kwestia awansu do dalszej fazy rozstrzygnęłaby się już na parkiecie rywalek. BNTU niczym szczególnym nie zaskoczył. Wiadomo było, że podopieczne trenera Konstantina Szarawarowa dysponują dobrymi warunkami fizycznymi i grają techniczną piłkę. I to okazało się wystarczające do tego, aby przedłużyć swoje pucharowe nadzieje.
Mecz od początku był wyrównany, chociaż jako pierwsze znaczącą przewagę – trzech bramek – uzyskały gospodynie. Lublinianki przegrywały 6:9, jednak po trafieniach Anny Lisowskiej, Izabeli Puchacz i Doroty Malczewskiej udało się doprowadzić do remisu. W 25 min podopieczne trenera Edwarda Jankowskiego prowadziły 14:12 i dwubramkową zaliczkę „dowiozły” do przerwy. Po zmianie stron nasz zespół utrzymywał korzystny dla siebie rezultat, a po szybkich kontrach prowadził już czterema „oczkami” (26:22). Wydawało się, że przewagę uda się spokojnie utrzymać. Niestety, masa błędów w ataku i fatalna postawa w defensywie spowodowały, że zdeterminowane gospodynie zniwelowały stratę. Jeszcze na niespełna minutę przed zakończeniem spotkania SPR ICom, po bramce najskuteczniejszej w tym meczu Sabiny Włodek, prowadził 29:28, jednak ostatnie słowo należało do BNTU. 15 sekund przed końcową syreną wyrównała Anastazja Kamenszczykawa i nawet rzut wolny wykonywany już po czasie przez Puchacz nie zmienił końcowego rezultatu.
Z pewnością mistrzynie kraju nadal nie są bez szans na awans. W piątek, w meczu rewanżowym, faworytkami będą lublinianki. Spotkanie rozegrane zostanie w Chełmie i aby dobrze przygotować się do niego, podopieczne trenera Jankowskiego w tamtejszej hali będą trenowały od środy. Najważniejsze jednak, żeby SPR poprawił skuteczność rzutową, a wówczas o końcowy wynik możemy być spokojni.
Reklama













Komentarze