Burmistrz radnych czy radni budżet
Kolejne niespodzianki na sesji Rady Miasta. Najpierw opozycja wprowadziła propozycje do projektu budżetu, a później zagłosowała przeciwko nim i całemu budżetowi. W efekcie burmistrz zamierza zwoływać sesje budżetowe choćby codziennie aż w końcu radni uchwalą miejska kasę.
- 20.01.2006 18:34
Do takiego posunięcia zmusiły Piotra Czubińskiego wydarzenia z ostatniej sesji budżetowej, która odbyła się dwa dni temu. Tym bardziej, że była to już druga sesja na której próbowano uchwalić finanse miasta na rok 2006. Pierwsza zwołana na 29 grudnia została bardzo szybko zerwana przez część radnych, którzy nie przyjęli porządku obrad. Drugie podejście do budżetu nie powiodło się bo opozycja była przeciwko drogiej administracji i finansowaniu inwestycji tylko w oparciu o kredyt.
– Podejmiemy szereg ważnych uchwał dotyczących inwestycji wieloletnich, więc i kolejne budżety będą obciążone długami. Te wszystkie inwestycje są miastu potrzebne ale moim zdaniem nie wierzę, że to się uda zrobić bez narażenia miasta na finansowe konsekwencje – twierdził Mirosław Sznajder z Klubu „Twoje Miasto”.
Czwartkowa walka o budżet trwała ponad pięć godzin. – Bój to jest nasz ostatni – zapowiadał na początku sesji burmistrz. Jednak okazało się inaczej.
Najpierw opozycja przedstawiła swoje propozycje, według niej były one ważne, a zostały w zaproponowanym projekcie pominięte. Chodziło o dofinansowanie obiadów dla dzieci, uchwalenie dopłat do wody i inwestycje na terenie spółdzielni „Metalowiec” – kanalizację burzową, progi zwalniające na jezdni, przejęcie kosztów oświetlenia. Radni opozycji wskazali nawet źródło sfinansowania swoich pomysłów. Pieniądze miały pochodzić ze sprzedaży atrakcyjnej działki w dzielnicy fabrycznej.
Wszystkie propozycje zostały zaakceptowane przez burmistrza i zgłoszone jako autopoprawka do budżetu.
To jednak spotkało się z zaskakującą reakcją zgłaszających wnioski.
– Mówiliśmy o obniżeniu kosztów administracji i przeznaczeniu tych pieniędzy na inwestycje. Apelowaliśmy do pana, może nie wprost, ale wypowiedziami dość ogólnymi. Dzięki cięciu wydatków na administrację, obniżony by został kredyt i deficyt miasta. Jednak z naszej mądrości pan nie skorzystał – wytykał burmistrzowi Mirosław Sznajder.
I podczas głosowania radni z klubów SLD i „Twoje Miasto” zagłosowali przeciwko budżetowi i... własnym wnioskom. Przy 11 głosach za i 11 przeciw uchwała budżetowa nie została podjęta.
Wczoraj, burmistrz wysłał do mieszkańców listy z informacją, którzy radni głosowali przeciwko budżetowi. Było to możliwe, bo na poprzedniej sesji radni uchwalili imienne głosowanie niektórych uchwał, m.inn. budżetowych.
Reklama












Komentarze