Reklama
Pobiegali i się wykąpali
Na dworze minus 20 stopni mrozu. Do tego wiatr, że trudno wytrzymać nawet w ciepłym ubraniu. A oni chlapią się w najlepsze. - W takiej niskiej temperaturze jeszcze się nie kąpaliśmy - przyznaje Krzysztof Posio, najstarszy stażem mors z Lubartowa, który wskoczył wczoraj do przerębli w jeziorze Firlej. A wraz z nim Artur Lesic, Wojciech Osiecki, Leszek Budzyński, Piotr Krasucki i Grzegorz Borzęcki.
- 23.01.2006 09:39
Morsy najpierw wyrąbali siekierą przerębel. Lód miał ponad 30 cm grubości. Potem pobiegli dookoła jeziora. To po to, by się rozgrzać. A na koniec skoczyli do wody. - W wodzie było już ciepło - mówi mors Posio. - Najgorszy był bieg, bo zimne powietrze aż zatykało. Wczorajsza kąpiel trwała 3-4 minuty. Lubartowskie morsy swój rytuał powtarzają co niedziela. Zaczęli przed pięcioma laty namówieni przez Antoniego Olesiejuka, chirurga z lubartowskiego szpitala. Twierdzą, że kąpiele dają im odporność na choroby i dodają sił
Reklama












Komentarze