Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Koziołek niezgody

Przychodził do domu oglądać telewizję – mówią z rozczuleniem o prawie dwuletnim koziołku jego opiekunowie. Ale zwierzę muszą zwrócić naturze. Dla dobra ludzi i koziołka
W czerwcu 2004 roku sąsiedzi zawiadomili Zbigniewa Adamiaka, który był strażnikiem lasu, że na leśnej dróżce leży sarenka. Jej matka padła ofiarą kłusownika lub psów. – Dwa dni leżał w ręczniku koło pieca, karmiłem go mlekiem – mówi Zbigniew Adamiak, który zabrał zwierzę z lasu. Starosta łęczyński wydał nawet zezwolenie na trzymanie leśnego zwierzęcia aż wyzdrowieje. Koziołek stanął na nogi. Oswoił się z opiekunami, chodził za nimi wszędzie. Dostał imię – Wacek. Sielanka skończyła się, gdy koziołkowi zaczęły rosnąć 10-cm parostki, czyli różki. Stał się agresywny. Już nie mógł swobodnie chodzić po podwórku. – Jest groźniejszy od psa obronnego. I będzie gorzej – nie kryje pan Zbigniew, który zrobił Wackowi ogrodzenie. – Kilka razy wypuszczałem go do lasu, ale wracał. Adamiak zgłosił hodowlę do koła łowieckiego. Długo nie było reakcji. – Raptem pojawił się u mnie łowczy. Powiedział, że Wacka wywiezie albo odstrzeli – mówi rozgoryczony Adamiak. – Nie było mowy o żadnym odstrzeleniu, a jedynie wywiezieniu pod Biłgoraj, żeby nie wrócił do opiekuna – wyjaśnia Wojciech Kraska, starszy łowczy koła, które dzierżawi tereny lasów milejowskich. – Zwierzę miało zostać zwrócone naturze, jak tylko wyzdrowiało. Ale w lipcu pan Adamiak nie chciał go wypuścić. – Nikt nie chciał brać za Wacka odpowiedzialności. Poza tym, jak można zwierzę z naszego okręgu wywozić do innego? – denerwuje się Adamiak. – Wacek w lesie się nie uchowa. Nagle pan Zbigniew zrywa się na równe nogi. Słychać, jak Wacek szaleje w swojej zagrodzie. – Zobaczył dostawczy samochód. On się ich strasznie boi, może dlatego, że takim go chcieli zabrać – zamyśla się opiekun. Sebastian Pawlak Będą problemy Prof. dr hab. Roman Dziedzic, Katedra Ekologii i Hodowli Zwierząt Łownych Akademii Rolniczej w Lublinie x Przetrzymywanie dziko żyjących zwierząt jest niebezpieczne dla zwierząt i ludzi. Zwierzęta po wypuszczeniu do środowiska naturalnego nie adaptują się, są skazane na szybką eliminację. Dla człowieka stają się niebezpieczne w okresie rozrodczym. Ich zachowaniem kieruje instynkt i hormony. Kozioł, o którym mówimy, stanie się niebezpieczny w drugim roku życia.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama