Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Egzekucja psów

Myśliwi zastrzelili we wsi pięć psów. Według świadków - niemal pod oknami domów. Sprawę bada policja, obrońcy zwierząt grożą strzelcom sądem. Okręgowe władze łowieckie nie mają sobie nic do zarzucenia.
Do strzelaniny doszło w środę. Kilka psów nie odstępowało na krok suki, która miała cieczkę. Po południu we wsi rozległy się strzały. - Jak pobiegłam na miejsce, to nie było już kogo ratować - opowiada Krystyna Herda. - Zabili mojego Kołodkę i Piczuna. Po śmierci męża kobieta mieszkała sama z czarnymi kundelkami. - Nie miałam nikogo innego, rozmawiałam z nimi, a teraz zostałam sama - szlocha pani Krystyna. Zofia Łyczko straciła Reksia. - Mój pięcioletni wnuczek płacze, ja też płaczę. Reksio nikomu nigdy nie zrobił krzywdy. W środę wyskoczył za ogrodzenie, do suczki. Już nie wrócił do domu - opowiada pani Zofia. W sumie w Majdanku zginęło pięć psów. Wszystkie miały właścicieli. Dlaczego myśliwi je zabili? - To był ich obowiązek - twierdzi Dominik Wojtuch, zamojski łowczy okręgowy. Według niego na Zamojszczyźnie żyje około 2 tys. bezpańskich psów, które atakują drobną zwierzynę. Myśliwi z Koła Łowieckiego nr 71 \"Cyranka” w Tomaszowie Lubelskim - jak informuje łowczy - zajmowali się w środę w okolicach Majdanu Górnego, Sabaudii i Majdanka dokarmianiem dzikich zwierząt i zdejmowaniem wnyków, zastawionych przez kłusowników. - W wąwozach znaleźli rozdarte sarny - kontynuuje nasz rozmówca. - Gospodarskie psy powinny być trzymane na łańcuchu albo za ogrodzeniem. Te biegały samopas. Gdyby były z właścicielami, nikt by do nich nie strzelał. Wojtuch powołuje się na znowelizowaną Ustawę o ochronie zwierząt, zezwalającą na strzelanie do zdziczałych psów i kotów przebywających bez dozoru i opieki człowieka na terenach obwodów łowieckich, w odległości większej niż 200 metrów od zabudowań mieszkalnych. Myśliwi utrzymują, że psy znajdowały się w odległości ok. 300 metrów od zabudowań, ale świadkowie mówią, że do strzelaniny doszło niemal pod ich oknami. - Mamy świadków - zapewnia Krystyna Herda. Jaka jest prawda? Wezwani na miejsce policjanci znaleźli trzy martwe czworonogi. - Jeden leżał przy płocie, a dwa w odległości ok. 50 m od zabudowań - mówi Marek Czerenko, rzecznik tomaszowskiej policji. Gdzie się podziały dwa zabite psy? Prawdopodobnie zabrali je myśliwi. Tomaszowska policja sprawdza, czy nie złamali przepisów Ustawy o ochronie zwierząt, a więc czy zasadnie i z zachowaniem wszystkich środków bezpieczeństwa użyli broni.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama