Reklama
Liczy się tylko wygrana
Już po raz drugi w tym roku świdniczanie zagrają na swoim parkiecie, tym razem zmierzą się z drużyną z Sulęcina, którą pokonali w pierwszej rundzie 3:1. W ubiegły czwartek Avia gładko zwyciężyła 3:0 rezerwy Skry Bełchatów. Była to pierwsza wygrana podopiecznych trenera Krzysztofa Lemieszka po serii sześciu porażek. Trzeba mieć nadzieję, że rozpocznie to marsz Avii w górę tabeli.
- 27.01.2006 19:54
Okazja do podreperowania punktowego konta nadarza się już dziś w starciu z beniaminkiem z Sulęcina. Olimpia do ligowych potentatów raczej nie należy, a jeśli gospodarze chcą zmieścić się w czwórce i grać w play-off to muszą koniecznie to spotkanie wygrać. Do wyróżniających się graczy gości należą środkowy bloku, wielokrotny reprezentant kraju Roman Bartuzi oraz rozgrywający Jerzy Boguta. Obaj zasilili beniaminka przychodząc przed sezonem z Gorzowa Wielkopolskiego. Nie na wiele się to jednak zdało. W hali rywali sulęcinianie wygrali tylko dwa razy. Tak się składa, że obydwa zwycięstwa były dopiero po tie-breakach i odniesione zostały nad lokalnymi rywalami: GTPS Gorzów Wielkopolski i Orłem Międzyrzecz. W tym roku zaś Olimpia uległa już BBTS Bielsko-Biała, Skrze II Bełchatów, Pronarowi OSiR Hajnówka. Pokonała na swoim parkiecie nie kogo innego jak tylko gorzowian 3:0 – a więc tradycji stało się zadość.
– Olimpia to typowa drużyna własnej hali – mówi Sławomir Czarnecki, II trener Avii. – W Sulęcinie na mecze przychodzi po 400–500 osób i dla tej miejscowości jest to prawdziwe siatkarskie święto. Ale gramy w Świdniku i inny wynik niż nasza wygrana za trzy punkty będzie przykrą niespodzianką.
W minioną środę świdniczanie grali mecz kontrolny z Hajnówką, który był uświetnieniem otwarcia nowej hali sportowej przy jednym z łukowskich liceów. Podopieczni trenera Krzysztofa Lemieszka ulegli rywalowi z ligi 1:3.
Reklama













Komentarze