66 osób poniosło śmierć w sobotniej katastrofie budowlanej w Katowicach - poinformował w niedzielę po południu dowodzący akcją ratunkową komendant wojewódzkiej śląskiej straży pożarnej Janusz Skulich. Do kostnic w zakładach pogrzebowych przewieziono ciała 48 ofiar. Wśród nich jest dwoje dzieci i dwóch obcokrajowców, w tym jeden obywatel Niemiec.
29.01.2006 15:32
Skulich poinformował, że po wydobyciu ostatniego ciała ratunkowa faza akcji zostanie zakończona. Strażacy wstępnie oceniają akcję jako skuteczną - żywe osoby wydobyto w ciągu 5 godzin po katastrofie, a duża część ofiar zmarła - jak ustalono - od razu po zawaleniu się dachu. Rzecznik wojewody śląskiego Krzysztof Mejer poinformował, że wśród osób poszkodowanych w katastrofie prawdopodobnie jest
łącznie 13 obcokrajowców - Niemcy, Czesi, Belgowie, Słowak i Holender. W śląskich szpitalach hospitalizowanych jest 76 osób rannych w katastrofie. Dyrektor ds. medycznych śląskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia, Leszek Wędrychowicz zapewnił, że w szpitalach nie ma problemu z miejscami dla rannych. Najciężej poszkodowani znajdują się szpitalach w Piekarach Śląskich i Sosnowcu; do szpitala w Siemianowicach trafiło kilka osób porażonych prądem w wypadku. Pozostali ranni przebywają w szpitalach: w Chorzowie, Bytomiu i Katowicach.
Setki Ślązaków modliły się w niedzielę wkatowickiej Archikatedrze Chrystusa Króla w intencji ofiar sobotniej katastrofy budowlanej w Katowicach. Mszy świętej przewodniczył metropolita katowicki, abp Damian Zimoń. Uczestniczyli w niej m.in. premier Kazimierz Marcinkiewicz oraz minister w Kancelarii Prezydenta, Andrzej Urbański.
Strażacy nie wykluczają, że pod gruzami hali targowej mogą się jeszcze znajdować żywi ludzie, choć prawdopodobieństwo tego jest bliskie zeru. Komendant główny straży pożarnej, Kazimierz Krzowski zapewnił PAP, że ekipy ratunkowe nadal penetrują rumowisko w jego najniższych, położonych najbliżej podłogi częściach.
Dalszą rozbiórką zawalonej hali mają zająć się specjalistyczne firmy w asyście straży pożarnej - może to potrwać nawet miesiąc. W chorzowskiej komendzie miejskiej policji otwarto punkt informacyjno-konsultacyjny dla osób, których bliscy nie wrócili do domu po zawaleniu się dachu podczas wystawy gołębi w katowickiej hali targowej. Są tam policyjni psychologowie i policjanci z
wydziałów śledczo-dochodzeniowych. W akcji ratowniczej w jej szczytowym momencie uczestniczyło 1316 osób - strażacy, policjanci, żołnierze, ratownicy górniczy, ekipy poszukiwawcze z psami i przedstawiciele innych służb.
Komentarze