Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

„Sokół” do „Byczka” i... gol

Dziś piłkarze Górnika wybiorą się na pierwszy obóz, zaplanowany na Cyprze. Na zakończenie pobytu w Łęcznej \"zielono-czarni” zremisowali 1:1 z drugoligowym Heko Czermno. W środę zespół Dariusza Kubickiego pokonał 3:1 Avię Świdnik.
Bramki: Bykowski (20) - Pałkus (14). Górnik: Tytoń (46 Żukowski) - Dziobek, Jurkowski (46 Bodziak), Golem, Sokolenko (46 Jędrzejuk) - Andruszczak (46 Matysiak), Wędzyński (46 Kaczmarczyk), P. Bronowicki (46 Pawelec), Sokołowski (46 Michalak) - Grzegorzewski (46 Tomczuk), Bykowski (46 Tobiszewski). Heko: Mańka - Walęciak, Solarz, Boguś - Kmak, Żaglewski, Drozd, Zawistowski, Trela - Pałkus, Kanarski; ponadto grali: Mariak, Sobczyński, Umukoro, Matuszczyk, Nawrot, Kościukiewicz, Pluta, Cheda Sędziował: Tomasz Mikulski z Lublina. Do sobotniego meczu kontrolnego gospodarze przystąpili mocno przetrzebieni. Tylko z boku, dokąd nie zmarzli, poczynaniom kolegów przypatrywali się narzekający na drobne urazy Łukasz Masłowski (kłopoty z łydką) z Przemysławem Kuligiem (\"achilles”) oraz Lek Kcira (kolano) z Borce Manevskim (kostka). Natomiast na bieganiu wokół boiska zakończyły się zajęcia Veljko Nikitovicia, Andrzeja Kubicy, Andrzeja Bledzewskiego i Kamila Oziemczuka. - Liczyłem, że zagram połówkę, ale trener uznał, że jeszcze na to za wcześnie - powiedział Serb, również nie przepadający za mrozem i wiatrem. Sparingowi towarzyszyły spekulacje na temat Oziemczuka, w sprawie którego znowu gościł belgijski menedżer Michel Thiry, próbujący wytransferować młodego napastnika do Auxerre. - To prawda, ten temat na chwilę powrócił, ale stanowczo podtrzymaliśmy wcześniejsze stanowisko, że Kamil ma zostać u nas do końca czerwca. A co będzie później, zobaczymy - stwierdził Włodzimierz Kosacki, wiceprezes ds. sportowych. Niespodzianką była obecność na prawej obronie Tomasza Dziobka. To 23-letni defensor czwartoligowego Igloopolu Dębica. Do Łęcznej przyjechał dzięki protekcjom Leszka Pisza i zaprezentował się poprawnie. - Jestem wychowankiem Czarnych Jasło. Górnik zagrał w bloku czteroosobowym, ale nie miałem z tym problemu, bo w Dębicy jest tak samo - przyznał. A trener Dariusz Kubicki dodał, że będzie w dalszym ciągu obserwował i sprawdzał tego zawodnika. Dziobek otrzymał zapewnienie, że do Górnika przyjedzie ponownie latem, ale już na dłużej. Miejscowi kibice są coraz bardziej stęsknieni na futbolem, dlatego na spotkanie z Heko stawili się w licznej obsadzie. W gronie publiczności znaleźli się między innymi Piotr Jaroszyński, który nieco później w rezerwach grał sparing przeciwko Lewartowi Lubartów oraz Mirosław Budka, występujący w drugiej lidze, w barwach Piasta Gliwice, prowadzonego przez Jacka Zielińskiego. - Właśnie zakończyliśmy zgrupowanie w Dzierżoniowie - opowiada \"Budkin”. - Podczas jednego dnia były dwa stopnie powyżej zera, a kiedy zadzwoniłem do żony, powiedziała mi, że w Łęcznej temperatura spadła poniżej dwudziestu kresek. Teraz też jest przeraźliwie zimno. Mecz Górnika z Heko był świetną okazją do spotkania starych znajomych. W ekipie \"Kuby” w pierwszej połowie zagrał Jakub Grzegorzewski, który wcześniej reprezentował Czermno, skąd został ściągnięty przez Dariusza Wdowczyka do Korony Kielce. A w teamie rywali, trenowanym przez Józefa Antoniaka, skutecznie przed laty broniącego łęcznian przed degradacją z drugiej ligi, wybiegli Marcin Boguś oraz bramkarz Marcin Mańka. - Szkoda, że u nas nie ma takiego boiska - westchnął w przerwie \"Mania”. Ale jego partner z obrony miał czym innym zaprzątniętą głową. Bardzo chciał pokazać się byłemu pracodawcy, ale swój udział w sparingu zakończył już na samym początku, kiedy Artur Andruszczak wykonał wślizg w piłkę i nogę rywala. - Dostałem nad kostką - sprecyzował Boguś. Poza tym przykrym incydentem, następne minuty był już szczęśliwsze dla Heko. W 14 min Dariusz Walęciak dośrodkował do Przemysława Pałkusa, a ten z bliska pokonał Przemysława Tytonia. Sześć minut potem był ponownie remis. Dokładną wrzutką z rzutu wolnego spod linii bocznej popisał się Tomasz Sokołowski, po której Maciej Bykowski wygrał pojedynek w powietrzu z wyższym przeciwnikiem i kapitalną główką strzelił do siatki. Później przyjezdni mogli nawet zwyciężyć, ale w dogodnej sytuacji spudłował Krystian Kanarski. Górnik nie stworzył stuprocentowych okazji, ale po przerwie nie było o nie łatwo, bo wśród zmienników pojawili się piłkarze, których trudno nazwać nawet bezpośrednim zapleczem. Dariusz Kubicki postanowił sprawdzić z rezerw Krzysztofa Bodziaka, Pawła Jędrzejuka, Rafała Matysiaka i niechcianego w Motorze Lublin Grzegorza Tobiszewskiego oraz z drużyny juniorów Bartosza Tomczuka i Krystiana Michalaka. Postawa dwóch ostatnich została oceniona ciepło i w nagrodę pojadą na obóz na Cypr. \"Zielono-czarni” wrócą do domu z wyspy 9 lutego. • • Nie pograłeś sobie... - Też chciałem wystąpić dłużej, miałem grać przez pierwszą połowę. Ale złożyło się inaczej. Uraz mnie wykluczył z meczu. • To coś poważnego? - Poczułem spory ból w okolicach kostki. Myślę, że to skręcenie, jednak torebka stawowa chyba nie została zerwana. • \"Andrut” trafił również w piłkę. - Może i tak, ale to był też faul z tyłu. • Łza ci się w oku nie zakręciła, kiedy wjechałeś do Łęcznej? - Nie, bardziej na widok Mirka Budki (śmiech). (pomocnik Piasta przysłuchiwał się rozmowie z boku - red.). W sumie miło wspominam czas w Górniku, ale o końcówce mojego pobytu i stylu rozstania już tego nie mogę powiedzieć. • Poznałeś zespół Górnika? - Skąd, praktycznie zostali tylko Mariusz Pawelec i \"Skuter”, czyli Piotr Bronowicki. Innych, owszem, znam z boiska, ale z drużyn przeciwnych. • Bardzo spodobały ci się małe kluby. Po Widzewie Łódź było Zagłębie Lubin, Ceramika Opoczno, Górnik Łęczna, KSZO Ostrowiec, a teraz już zupełnie niewielki - Heko Czermno. - Może nie spodobały, ale takie mam szczęście w piłce nożnej. Gram tam gdzie mnie chcą, nigdy nie miałem menedżera, który by mi szukał klubów. I chyba dlatego tak się to wszystko potoczyło. • O co gracie w tym sezonie? Choć jesteście beniaminkiem, to wasz prezes jest podobno człowiekiem z dużymi aspiracjami. - Aspiracje aspiracjami, a ja spędziłem dużo czasu na boiskach drugiej ligi i wiem na czym tutaj polega gra. Nie- raz też miałem zdanie, że pierwsza liga jest łatwiejsza, przyjemniejsza i bardziej w niej się gra w piłkę. Druga liga jest bardzo wymagająca. A prezes, który wkłada w futbol własne duże pieniądze chce samozadowolenia, sukcesów i na razie naszemu prezesowi to się udaje. Cały czas Heko pnie się w górę z \"okręgówki”, ale druga liga to poważne wyzwanie i najpierw trzeba powalczyć o spokojny byt. Szalenie istotne będą pierwsze mecze. Może w przyszłości cele będą inne. • Na długo związałeś się z Heko? - Jeszcze na półtora roku, ale z możliwością wcześniejszego rozwiązania umowy. • Jesteś jednym z najbardziej doświadczonych piłkarzy w drużynie. Od ciebie trener rozpoczyna wyczytywanie składu? - W grudniu Janusza Białka zastąpił Józef Antoniak i przychodząc powiedział, że każdy ma równe szanse w okresie przygotowawczym. • Jaka jest pozycja Marcina Mańki, też eks-łęcznianina? - Wszyscy mamy czyste karty. Fakt, że Marcin miał dobrą rundę i jest mocnym punktem zespołu, ale nasz drugi bramkarz też posiada duże umiejętności. Na treningach jest równorzędnym rywalem. • Kto awansuje do ekstraklasy? - Kandydatów jest wielu. • Twój \"ukochany” ŁKS? - (śmiech) Mój ukochany oczywiście jest Widzew. Rywalizacja jest duża i nawet szóste Zagłębie Sosnowiec może to uczynić. Nie ma w tym sezonie sytuacji, kiedy jeden czy dwa zespoły osiągnęły na półmetku przewagę, odskakując na osiem lub dziesięć punktów i potem pilnowały tej przewagi. Jest kilka klubów bardziej poukładanych finansowo niż niektóre w ekstraklasie. • A poprzedni klub KSZO z przyjacielem Grzegorzem Skwarą w składzie? Sam mieszkasz w Ostrowcu. - Na razie tam się zadomowiłem. Oczywiście Grześkowi i klubowi życzę jak najlepiej, ale ze współpracy z prezesem Mirosławem Stasiakiem nie mam najlepszych wspomnień. • Kto spadnie, Górnik Łęczna? - Nie oglądałem rundy jesiennej pierwszej ligi, bo nie mam Canal Plus. Ale myślę, że nie, bo widać, iż ma potencjał. Miał go zresztą i za moich, nie tak dawnych czasów. Dużo nastąpiło zmian, zarówno wśród piłkarzy, jak i trenerów, i to mogło spowodować obecny regres wyników. A jeśli się głośno mówi o pucharach, wysokich pozycjach, to wszystko zaczyna się rozmywać. Najważniejsza jest praca w ciszy i spokoju.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama