Rzucona rękawica
W tym sezonie ton czwartoligowym rozgrywkom nadają Orlęta Spomlek. Piłkarze z Radzynia Podlaskiego mają aż dziewięć „oczek” przewagi nad Stalą Kraśnik. Dla jednych są już jedną nogą w III lidze, dla innych przewaga osiągnięta przez podopiecznych trenera Marka Majki niczego jeszcze nie gwarantuje. – To niezły handicap przed rundą rewanżową i osobiście nie wyobrażam sobie, abyśmy mogli taki zapas roztrwonić. Zdarzają się jednak różne kataklizmy i niczego nie można wykluczyć – dmucha na zimne szkoleniowiec radzynian.
- 30.01.2006 21:35
Jak pokazują ostatnie cztery sezony z mistrzami jesieni IV ligi bywało różnie. Przed dwoma laty na półmetku prowadziła Lublinianka, którą ostatecznie wyprzedził Lewart Lubartów. W sezonie 2002/03 w dobrych nastrojach do wiosny przygotowywały się rezerwy Górnika Łęczna. „Zielono-czarni” mieli cztery punkty przewagi nad drugą Tomasovią i sześć nad Chełmianką. Ale o dziwo, zimą z posadą trenera Górnika II pożegnał się Waldemar Sularz. Czyżby powodem zmiany na ławce trenerskiej były... słabe wyniki? Na finiszu rozgrywek „zielono-czarni” ostatecznie zajęli czwarte miejsce, a awans wywalczyła Tomasovia.
W sezonie 2001/02 zmagania toczyły się pod dyktando Motoru Lublin. Zespół z Al. Zygmuntowskich po jesieni o sześć punktów wyprzedzał Unię Hrubieszów i Lubliniankę. W rewanżach był jeszcze bardziej skuteczny, gdyż ligę wygrał z przewagą... 26 „oczek” nad Tomasovią. Przed rokiem choć nie tak efektownie, ale mimo wszystko, błyszczała świdnicka Avia. Na mecie ligi świdniczanie wyprzedzili Stal Kraśnik o dziewięć punktów, chociaż jesień zakończyli z trzema „oczkami” zapasu nad... Tomasovią. – Obawa co do końcowego sukcesu była, bo jest ona nierozerwalnym elementem gry o „coś” – nie ukrywa Marek Maciejewski, szkoleniowiec Avii. – Obecnie Spomlek jest w komfortowej sytuacji, której tylko można pozazdrościć. W naszym przypadku poprzeczka była zawieszona wyżej, bo i konkurencja była większa. Chociaż futbol jest nieobliczalny, to jestem przekonany, że Spomlek „dowiezie” do końca przewagę.
Kto w takim razie może mu zagrozić? – Tylko i wyłącznie Stal Kraśnik – odpowiada stanowczo Marek Majka. Do bezpośredniego pojedynku obu drużyn dojdzie w 22. kolejce zaplanowanej na 3 maja. Gospodarzami będą „żółto-niebiescy”, którzy w okresie przygotowawczym chyba nieprzypadkowo próbują dokonać istotnych wzmocnień. Nazwiska Anatolija Ławryszyna, Marcina Szarowskiego, Łukasza Polikowskiego czy Wojciecha Kępki oraz zatrzymanie w klubie Piotra Kusztykiewicza i Ernesta Chomicza są tego jasnym dowodem. – Jeśli do tego meczu dogramy bez straty punktu, to ten pojedynek faktycznie może rozstrzygnąć o losach obu drużyn – uważa Jerzy Rot, szkoleniowiec Stali. – Gdybym nie wierzył w to, że uda nam się dogonić Spomlek, to nie szykowalibyśmy się tak do wiosny. Nie byłoby tych wzmocnień. Nie takie przewagi w sporcie były niwelowane. Staram się być realistą i wiem, że czeka nas trudne zadanie, ale jest ono do wykonania – dodał. W opinii szkoleniowca „stalówki” z pomocą jego podopiecznym w dogonieniu lidera mogą przyjść rywale z dolnej części tabeli. – Hasło „bij mistrza” motywuje do tego stopnia, że nawet stuprocentowy faworyt jest w stanie polec – podkreśla trener Rot. A więc rękawica została rzucona!
Czy w takim razie porażki może doznać zespół, który w dotychczasowych piętnastu spotkaniach tylko dwukrotnie remisował? – Na pewno nie czeka nas droga usłana różami – mówi Marek Majka. – W każdym meczu, jak zawsze, będziemy grali o pełną pulę, ale porażki nie da się wykluczyć. Walka będzie toczyła się do samego końca, tak więc droga do awansu jest jeszcze daleka...
Reklama













Komentarze