Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Rzucona rękawica

W tym sezonie ton czwartoligowym rozgrywkom nadają Orlęta Spomlek. Piłkarze z Radzynia Podlaskiego mają aż dziewięć „oczek” przewagi nad Stalą Kraśnik. Dla jednych są już jedną nogą w III lidze, dla innych przewaga osiągnięta przez podopiecznych trenera Marka Majki niczego jeszcze nie gwarantuje. – To niezły handicap przed rundą rewanżową i osobiście nie wyobrażam sobie, abyśmy mogli taki zapas roztrwonić. Zdarzają się jednak różne kataklizmy i niczego nie można wykluczyć – dmucha na zimne szkoleniowiec radzynian.
Jak pokazują ostatnie cztery sezony z mistrzami jesieni IV ligi bywało różnie. Przed dwoma laty na półmetku prowadziła Lublinianka, którą ostatecznie wyprzedził Lewart Lubartów. W sezonie 2002/03 w dobrych nastrojach do wiosny przygotowywały się rezerwy Górnika Łęczna. „Zielono-czarni” mieli cztery punkty przewagi nad drugą Tomasovią i sześć nad Chełmianką. Ale o dziwo, zimą z posadą trenera Górnika II pożegnał się Waldemar Sularz. Czyżby powodem zmiany na ławce trenerskiej były... słabe wyniki? Na finiszu rozgrywek „zielono-czarni” ostatecznie zajęli czwarte miejsce, a awans wywalczyła Tomasovia. W sezonie 2001/02 zmagania toczyły się pod dyktando Motoru Lublin. Zespół z Al. Zygmuntowskich po jesieni o sześć punktów wyprzedzał Unię Hrubieszów i Lubliniankę. W rewanżach był jeszcze bardziej skuteczny, gdyż ligę wygrał z przewagą... 26 „oczek” nad Tomasovią. Przed rokiem choć nie tak efektownie, ale mimo wszystko, błyszczała świdnicka Avia. Na mecie ligi świdniczanie wyprzedzili Stal Kraśnik o dziewięć punktów, chociaż jesień zakończyli z trzema „oczkami” zapasu nad... Tomasovią. – Obawa co do końcowego sukcesu była, bo jest ona nierozerwalnym elementem gry o „coś” – nie ukrywa Marek Maciejewski, szkoleniowiec Avii. – Obecnie Spomlek jest w komfortowej sytuacji, której tylko można pozazdrościć. W naszym przypadku poprzeczka była zawieszona wyżej, bo i konkurencja była większa. Chociaż futbol jest nieobliczalny, to jestem przekonany, że Spomlek „dowiezie” do końca przewagę. Kto w takim razie może mu zagrozić? – Tylko i wyłącznie Stal Kraśnik – odpowiada stanowczo Marek Majka. Do bezpośredniego pojedynku obu drużyn dojdzie w 22. kolejce zaplanowanej na 3 maja. Gospodarzami będą „żółto-niebiescy”, którzy w okresie przygotowawczym chyba nieprzypadkowo próbują dokonać istotnych wzmocnień. Nazwiska Anatolija Ławryszyna, Marcina Szarowskiego, Łukasza Polikowskiego czy Wojciecha Kępki oraz zatrzymanie w klubie Piotra Kusztykiewicza i Ernesta Chomicza są tego jasnym dowodem. – Jeśli do tego meczu dogramy bez straty punktu, to ten pojedynek faktycznie może rozstrzygnąć o losach obu drużyn – uważa Jerzy Rot, szkoleniowiec Stali. – Gdybym nie wierzył w to, że uda nam się dogonić Spomlek, to nie szykowalibyśmy się tak do wiosny. Nie byłoby tych wzmocnień. Nie takie przewagi w sporcie były niwelowane. Staram się być realistą i wiem, że czeka nas trudne zadanie, ale jest ono do wykonania – dodał. W opinii szkoleniowca „stalówki” z pomocą jego podopiecznym w dogonieniu lidera mogą przyjść rywale z dolnej części tabeli. – Hasło „bij mistrza” motywuje do tego stopnia, że nawet stuprocentowy faworyt jest w stanie polec – podkreśla trener Rot. A więc rękawica została rzucona! Czy w takim razie porażki może doznać zespół, który w dotychczasowych piętnastu spotkaniach tylko dwukrotnie remisował? – Na pewno nie czeka nas droga usłana różami – mówi Marek Majka. – W każdym meczu, jak zawsze, będziemy grali o pełną pulę, ale porażki nie da się wykluczyć. Walka będzie toczyła się do samego końca, tak więc droga do awansu jest jeszcze daleka...

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama