Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Mistrzynie lecą bez skrzydeł

EKSTRAKLASA PIŁKAREK RĘCZNYCH • Siedmiobramkowa wygrana SPR ICom Lublin nad Sośnicą Gliwice Popełniłyśmy za dużo błędów technicznych, szwankowała również skuteczność. W pierwszej połowie drżałam o końcowy wynik – przyznała po sobotnim meczu SPR ICom Lublin z Sośnicą Gliwice Dorota Malczewska. Mistrzynie Polski z konfrontacji z niżej notowanymi rywalkami wyszły obronną ręką, jednak sprawdziły się przedmeczowe obawy. Gra skrzydłowych pozostawiała wiele do życzenia...
W skutek absencji Sabiny Włodek i Tatiany Sztefan na bokach zagrały Małgorzata Rola oraz Iwona Kot. Obu chęci do gry nie można było odmówić, jednak gorzej było z wykonaniem. I chociaż ta pierwsza zapisała na swoim koncie sześć bramek, to końcowy dorobek powinna mieć okazalszy. Z kolei Kot, którą na prawej flance zmieniały później Mirosława Hipnarowicz i Urszula Lipska, ani razu nie zaskoczyła Iwony Łącz. Podobnie jak jej zmienniczki. – Mamy wyraźny problem i trzeba będzie coś „kombinować” – mówił po meczu Edward Jankowski. – Graliśmy bez dwóch podstawowych skrzydłowych, które średnio rzucają 13 bramek. Dorobek 4–5 trafień, to zbyt mało, aby myśleć o sukcesie w najbliższych meczach – dodał szkoleniowiec SPR ICom. Spotkanie z wielkim animuszem rozpoczęły przyjezdne. Podopieczne trenera Haralda Tłuczykonta już po 3 min gry prowadził 3:1, a po kolejnych stu dwudziestu sekundach powiększyły swoją przewagę o jedno „oczko”. W 9 min stan rywalizacji wyrównała Anna Lisowska (5:5), jednak na nic się to zdało, bowiem rywalki ponownie odzyskały prowadzenie. Dopiero w 26 min, po golu Roli, lublinianki po raz pierwszy w tym meczu wyszły na prowadzenie (12:11). Do końca pierwszej odsłony wynik oscylował wokół remisu, a bramkę dającą prowadzenie do „szatni” rzuciła Katarzyna Duran. Po zmianie stron obraz gry uległ zmianie. SPR ICom zaczął wreszcie grać skutecznie. Przebudziła się Izabela Puchacz, która na początku potyczki nie wykorzystała nawet rzutu karnego, nie myliła się również Dorota Malczewska. Bardzo dobrą partię rozegrała Anna Lisowska, która mając nawet indywidualne krycie zdołała zapisać na swoim koncie siedem bramek. Iwonę Łącz zaskoczyła również Magdalena Chemicz. Bramkarka gospodyń, po nie najlepszym początku, w drugiej połowie grała jak z nut i to dzięki niej, od 37 do 47 minuty, piłkarki Sośnicy nie zdobyły ani jednej bramki. Swoje zrobiła również Ewa Damięcka, która najbardziej odczuła skutki sobotniej rywalizacji. Kołowa SPR ICom wywalczyła wszystkie siedem rzutów karnych. – Już dawno nie byłam tak poobijana. Najważniejsze, że się opłaciło, a nasze konto zasiliły kolejne dwa punkty – powiedziała po spotkaniu Ewa Damięcka. – Przeciwnicy bardzo dobrze na rozszyfrowali. Sośnica wyłączyła nam dwie rozgrywające, a gra „jeden na jeden” nie jest naszą najmocniejszą stroną – podsumował trener Jankowski. Czasu na regenerację sił mistrzynie Polski nie mają za dużo. Jutro bowiem SPR ICom podejmie, w meczu rozgrywanym awansem, Vitaral Jelfę Jelenia Góra. Początek meczu o godz. 17.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama