Tuż po sparingu Hetmana ze Stalą Rzeszów na sztuczne boisko w Łęcznej wybiegli piłkarze Motoru, którzy zmierzyli się z innym zespołem z Podkarpacia - Stalą Stalowa Wola, liderem III-ligowej gr. 4. Rywale lublinian szybko uzyskali prowadzenie, którego nie oddali do końca spotkania.
17.02.2006 20:48
Bramka: Stręciwilk w 2 min.
Motor: Studziński - Kubiak, Ptaszyński, Turkowski, Lenart - Maziarz, Drej, Grębowski - Nowak, Zajączkowski, Sawa. W II połowie wystąpili: Szaruga - Syroka, Maciejewski, Styżej, Żmuda - Ocholeche, Chmura, Bugała - Stachyra, Popławski, Samolej.
Stalowa Wola: Kielarski - Gaca, Wieprzęć, Maciorowski, Sałek - Telka, Sierżęga, Krawiec, Iwanicki - Stręciwilk, Jabłoński oraz Ożóg, Gęśla, Quaye, Drabik.
Defensywa Motoru dała się zaskoczyć już w 2 min, kiedy Łukasz Stręciwilk pokonał Jakuba Studzińskiego. Zdobyty gol ustawił całe spotkanie, ponieważ rywale umiejętnie bronili dostępu do swojej bramki, a kiedy mieli okazję, wyprowadzali kontrataki. Jeden z nich omal nie zakończył się kolejnym golem, ale Stręciwilk, będący sam na sam z lubelskim golkiperem, trafił w poprzeczkę.
- Stalowa Wola właśnie tak gra. Jak uzyska prowadzenie, to później trzeba się mocno napracować, aby odrobić stratę. Wszyscy to wiedzą, ale moi zawodnicy najwyraźniej o tym zapomnieli - komentował boiskowe wydarzenia Ryszard Kuźma, trener Motoru. - Za gapiostwo trzeba płacić i mam nadzieję, że ten mecz będzie dobrą nauczką.
W drugiej połowie szkoleniowiec lublinian desygnował do gry drugą \"jedenastkę”, w której po raz pierwszy znalazł się Bernard Ocholeche. Trzeba przyznać, że Nigeryjczyk zaprezentował się dobrze. Wywiązywał się z defensywnych zadań, a kiedy drużyna przechodziła do ataku, poprawnie współpracował z kolegami z zespołu. W środku pola lublinianie dotrzymywali kroku rywalom, ale nadal było trudno przedrzeć się pod pole karne Stali. Jedną z nielicznych okazji do zdobycia gola miał Rafał Samolej, jednak uderzył obok bramki.
- W takich spotkaniach o wyniku często decyduje jedna akcja - dodał trener Kuźma. - Musimy być na to przygotowani, ponieważ podobne mecze mogą nas czekać w lidze. Przeciwnik nie może nas zaskoczyć. To my musimy dyktować warunki gry.
W szerokiej kadrze Motoru ponownie zabrakło kontuzjowanego Piotra Predoty. Odpoczywał także Daniel Koczon, odczuwający trudny poprzedniego sparingu.
W najbliższy poniedziałek lublinianie wyjadą na drugie zgrupowanie, tym razem nad morze, gdzie rozegrają cztery mecze kontrolne. Będzie to kolejny etap przygotowań do wiosennej rundy.
(art)
Komentarze