Wyłącznie z sołtysem
Mieszkańcy Zasiadek nie chcą wpuszczać do domów pracowników socjalnych. Wszystko dlatego, że kilka lat temu dwie kobiety podające się za pracownice międzyrzeckiej opieki okradły ich.
- 19.02.2006 21:10
– Mamy takie przypadki aż do dziś – mówi Dorota Świrydziuk, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Międzyrzecu Podlaskim. – Najgorzej, gdy nie otwierają nam osoby starsze i samotne. Musimy sprawdzić, jak sobie radzą, głównie w czasie dużych mrozów.
Kierowniczka znalazła na to sposób. Teraz do nieufnych podopiecznych pracownicy opieki chodzą z sołtysem albo z radnym z wioski. Dla pracowników socjalnych wizyta w towarzystwie sołtysa, czy radnego, to także dowód na to,
że daną osobę odwiedzili.
– Żeby nie sołtys, to bym tej pani nie wpuściła – mówi mieszkanka Zasiadek. – Znam sołtysa, więc jestem pewna, że ze złodziejem nie przyszedł.
Pracownicy proszą o pomoc sąsiadów. W przypadku, kiedy zauważą, że coś złego się dzieje, natychmiast powinni zgłosić to do opieki.
(jw)
Reklama












Komentarze