Bez Macieja Żurawskiego, lecz pod czujnym okiem „szpiegów” – grupowego rywala uważnie obserwował Eduardo Mendez, asystent selekcjonera Kostaryki – polscy piłkarze ulegli Amerykanom 0:1. Dobrzy technicznie i świetnie zorganizowani jankesi okazali się wymagającym sparingpartnerem.
01.03.2006 22:35
Bramka: Dempsey (48).
USA: Keller (46 Howard) – Cherundolo, Onyewu, Berhalter (46 Bocanegra), Lewis – Dempsey (89 Klein), Zavagnin (56 Mastroeni), Donovan, Beasley (72 Convey) – Johnson (80 Wolff), Twellmann.
Polska: Dudek (46 Boruc) – Baszczyński, Bąk, Jop (84 Kłos), Michał Żewłakow (73 Rząsa) – Smolarek, Radomski (79 Sobolewski), Szymkowiak, Krzynówek – Frankowski (61 Niedzielan), Rasiak (61 Kosowski)
Sędziował: Thorsten Kinhofer (Niemcy).
Towarzyski mecz rozegrano w Kaiserslautern, na jednej z aren zbliżających się mistrzostw świata, w których wystąpią obydwa zespoły. Amerykanie to starzy znajomi „biało-czerwonych” z poprzedniego mundialu. Zaprezentowali się w nim dobrze, osiągając ćwierćfinał, a ich dzisiejsze siódme miejsce w rankingu FIFA powinno wzbudzać szacunek. – Z nimi nie da się wygrać spacerkiem albo na stojąco. Jeśli nie zostawimy na boisku sto procent zdrowia, o zwycięstwie możemy zapomnieć – podkreślał w jednym z wywiadów Jacek Bąk. Dla zespołu trenera Pawła Janasa było to pierwsze spotkanie po ponadtrzymiesięcznej przerwie.
Konfrontacja z USA miała dla polskich szkoleniowców niezwykle istotne znaczenie. Występ na tle silnego przeciwnika miał dać odpowiedź na szereg pytań, tym bardziej że o rywala podobnej klasy będzie trudno aż do czerwca. Czy Janas znalazł właściwe odpowiedzi? Nie wiadomo. Za to głos w dyskusji o numerze 1 w polskiej bramce zabrał na początku drugiej połowy Artur Boruc. Golkiper Celticu zaproponował to, co prezentuje ostatnio w lidze szkockiej, czyli... niepewne wyjścia do dośrodkowań. Jego nieskuteczna interwencja przesądziła o wyniku spotkania. Później Amerykanie umiejętnie bronili jednobramkowej przewagi. W miarę możliwości kontratakowali, chociaż śnieżyca utrudniała płynną grę obydwu drużynom.
(greg)
Komentarze