Pracowity weekend czeka piłkarki ręczne SPR ICom Lublin, które rozegrają dwumecz z Łącznościowcem Szczecin. Jutro obie drużyny zagrają o ligowe punkty, w niedzielę natomiast mają do rozegrania rewanżowe spotkanie Pucharu Polski. Obu tych spotkań jednak nie zobaczą kibice w Lublinie. Chyba że ci \"zmotoryzowani”, bowiem podopieczne trenera Edwarda Jankowskiego wystąpią w Świdniku i Ludwinie.
(map)
02.03.2006 19:51
Powodem, dla którego SPR ICom nie może zagrać w lubelskiej hali MOSiR, są zaplanowane mistrzostwa kraju w tańcach towarzyskich. - Na szczęście mamy wielu przyjaciół w regionie, którzy zaproponowali nam swoją gościnę - informuje Andrzej Wilczek, prezes SPR ICom.
Po środowej porażce w Piotrkowie Trybunalskim lublinianki nieco skomplikowały sobie sytuację przed rundą play-off. I chociaż SPR ICom utrzymał trzeci \"plac”, to przewaga nad Piotrcovią stopniała do dwóch punktów. - Najgorsze w tym wszystkim jest to, że gramy w kratkę. Są momenty bardzo dobre, a po chwili przychodzi okres totalnej niemocy - mówi trener Edward Jankowski, który z meczu na mecz ma coraz więcej obaw. Wiążą się one z tym, że mistrzynie Polski dysponują najszczuplejszą kadrą zawodniczek nadających się obecnie do gry, spośród wszystkich ligowców. - Dochodzi do tego napięty plan spotkań, bo gramy teraz co trzy dni. Zawodniczki mają prawo czuć się zmęczone, ale powinny mimo wszystko prezentować się lepiej. Przecież przeciwko Piotrcovii zmarnowaliśmy 44 akcje. Taki prezent wykorzystałby każdy przeciwnik - podkreśla szkoleniowiec lublinianek. Jeśli więc jutro, w meczu o ligowe punkty, nasz zespół zagra równie nieskutecznie przeciwko Łącznościowcowi, może się okazać, że mistrzyniom uciekną kolejne punkty. - Na dziś jesteśmy zespołem... nieobliczalnym. Podobnie jak szczecinianki. Jeśli myślimy o zgarnięciu pełnej puli, musimy zagrać skuteczniej w ataku - dodaje Edward Jankowski.
Z pewnością z obu weekendowych spotkań ważniejsze będzie to jutrzejsze. Trudno bowiem przypuszczać, aby szczecinianki nagle zapragnęły kontynuacji pucharowej przygody, tym bardziej że pierwszy mecz odpuściły i przegrały różnicą jedenastu bramek. - Ale jeśli wyczują szansę odrobienia tej straty, mogą się postawić - zauważa trener Jankowski.
Dodajmy, że jutrzejszy mecz zaplanowany w Świdniku rozpocznie się o godz. 16, natomiast w niedzielę w Ludwinie obie ekipy na parkiet wybiegną o godz. 14.30.
Komentarze