Żeby nie byli bezkarni
Choć szanse na ukaranie lekarzy przyłapanych w pracy po pijanemu są nikłe, prokuratorzy zdecydowali, że będą dalej prowadzić bądź wszczynać przeciwko nim śledztwa. Medykom pozwalają się wywinąć korzystne dla nich opinie biegłych.
- 08.03.2006 20:38
Ostatniej szansy chwyciła się prokuratura w Lubartowie, która usiłuje postawić przed sądem Jerzego K., byłego zastępcę ordynatora oddziału chirurgii miejscowego szpitala. W kwietniu ub. roku na jego dyżurze zmarł ponad 80-letni pacjent. Rodzina zmarłego wyczuła od doktora alkohol. Policjanci stwierdzili u lekarza ponad promil. Sprawa trafiła do biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie. Według nich stan lekarza nie miał wpływu na jego zabiegi lecznicze. W takim przypadku należałoby sprawę umorzyć.
– Zdecydowaliśmy się zlecić przeprowadzenie opinii uzupełniającej – mówi Andrzej Kopieniak, prokurator rejonowy w Lubartowie. – Zadamy biegłym dodatkowe pytania.
Przypomnijmy, że przed miesiącem śledztwo w podobnej sprawie umorzyła prokuratura w Puławach. Dotyczyło lekarki z pogotowia, która udzielała pomocy pacjentowi mając ponad dwa promile alkoholu. Nic dziwnego, że nie minęło wiele czasu a na pijaństwie w pracy wpadło w Lublinie dwóch lekarzy. W gabinecie w centrum Lublina pacjentów przyjmowała pijana dentystka, która miała blisko 2,7 promila. Policję wezwała jej niedoszła pacjentka.
– Postępowanie w tej sprawie jest prowadzone w kierunku popełnienia przestępstwa bezpośredniego narażenia życia i zdrowia pacjentów – mówi Marta Kowalska, szefowa Prokuratury Rejonowej Lublin Południe.
Ta sama prokuratura postawiła zarzuty Waldemarowi F., lekarzowi z pogotowia w Lublinie. W sobotę przyjechał w karetce do wypadku drogowego. Miał 1,6 promila. Prokuratura zabroniła mu wykonywania zawodu. Teraz ustala ilu pacjentom udzielił pomocy po pijanemu. Potem dokumentacja medyczna trafi do biegłych. (d.j.)
Reklama












Komentarze