Dziś po południu do Chełma dotrą już wszystkie awizowane ekipy, a wieczorem odbędzie się ważenie zawodników w kat. 60 kg, 66 kg, 74 kg i 84 kg, w tym trzech reprezentantów gospodarzy - Łukasza Walczuka, Sylwestra Charzewskiego i Marka Okońskiego. Jutro od godz. 9 pierwsze walki eliminacyjne, a potem finały. Natomiast w niedzielę na matę wyjdą \"klasycy” w kat. 55 kg, 96 kg, 120 kg.
Artur Ogórek
10.03.2006 09:35
• Ile medali mogliby wywalczyć chełmscy zapaśnicy w \"Poland Open 2006”, gdyby miał pan do dyspozycji zespół sprzed dwóch, trzech lat - pytamy Andrzeja Głąba.
- W ubiegłym roku w Wałbrzychu, w tej samej imprezie wystartowało 186 zawodników, w tym 43 Polaków i 4 zapaśników z Cementu-Gryfa. Z \"biało-czerwonych” wygrał jedynie Paweł Kramarz, w kat. 55 kg. Darek Jabłoński wtedy nie startował. Najlepszym miejscem, jak wówczas zajęliśmy, było piąte. \"Poland Open” to bardzo mocna impreza, na którą przyjeżdża światowa czołówka, medaliści najważniejszych imprez. I o krążki jest bardzo, bardzo trudno.
• Co pana ucieszy teraz,
na własnym podwórku?
- Pewnie, że każdy chciałby złotych medali. Ale już dużą satysfakcją będzie, jeśli któryś z Polaków stanie na najwyższym stopniu podium. To byłby dobry prognostyk przed kwietniowymi mistrzostwami Europy w Moskwie. Nasza impreza będzie generalnym sprawdzianem.
• Nic pan nie wspomina o swoich zawodnikach, na przykład o Sylwku Charzewskim.
- Nie ma co zapeszać. W sumie wystartuje trzech moich chłopaków. Sylwka stać na wiele, w tym na medal. Chciałbym, aby w swojej kategorii - 66 kg - był najlepszym Polakiem, bo cały czas trwa rywalizacja o wyjazd do Moskwy. Kandydatów jest kilku, ale najpoważniejszym rywalem wydaje się Julian Kwit z wrocławskiego Śląska, z którym ostatnio Sylwek przegrał na turnieju w Norwegii.
• Który z zespołów okaże się najlepszy w Chełmie?
- Faworytem wydają się Amerykanie, ale są jeszcze Rosjanie, Białorusini. Zresztą w każdej z reprezentacji, która weźmie udział w zawodach, są mistrzowie.
Komentarze