Dokładnie w południe dźwięk trąbki ponownie rozległ się nad Rynkiem Wielkim. Hejnał wykonywany jest tradycyjnie w trzy strony świata.
154 schody i codzienny rytuał
Choć samo odegranie melodii trwa około minuty, a cały występ z przejściem wokół wieży zajmuje najwyżej pięć minut, przygotowanie wymaga znacznie więcej wysiłku.
– Z domu wychodzę po godzinie 11, idę piechotą na Rynek Wielki, żeby być z pół godziny przed 12, bo mam do pokonania 154 stopnie schodów, a zanim zagram, jeszcze za każdym razem sobie na miejscu muszę poćwiczyć – opowiada Krzysztof Wiatrzyk.
Jak podkreśla, mimo upływu lat nadal kocha tę pracę.
Muzyk z pasji, hejnalista z powołania
Pan Krzysztof z zawodu jest spawaczem elektryczno-gazowym, ale muzyka towarzyszy mu od młodości. Ukończył szkołę muzyczną I stopnia w Zamościu, gdzie uczył się gry na trąbce. Później kontynuował naukę w Lublinie.
Przez lata grywał także na weselach i zabawach. Do roli miejskiego hejnalisty trafił 27 lat temu, gdy z magistratu przyszła informacja, że potrzebny jest trębacz.
Będą grać na zmianę
W sezonie turystycznym hejnał podczas majówki, a następnie od początku czerwca do końca września będzie wykonywany na zmianę przez dwóch muzyków. Obok Krzysztofa Wiatrzyka z wieży ratusza zagra także 70-letni Kazimierz Szady.
Poza sezonem, jesienią i zimą, melodia również rozbrzmiewa w południe, ale w wersji elektronicznej odtwarzanej z kurantu.
Hejnał był grany w Zamościu od stuleci. Obecna melodia, autorstwa Aleksandra Bryka, wykonywana jest przez trębacza od 1984 roku.














Komentarze