Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Kwartał bez futbolu

Od poprzedniego meczu Górnika w ekstraklasie minął już kwartał, spędzony na miesięcznym urlopie i dwóch miesiącach przygotowań. Zespół Dariusza Kubickiego rozegrał w tym czasie dziesięć sparingów, ale przecież żaden mecz kontrolny, nawet z bardzo mocnym rywalem, nie zastąpi spotkania w lidze, na serio, choćby z ostatnim słabeuszem.
Narzekają kibice, działacze, trenerzy, piłkarze i... dziennikarze. Wszyscy są już zmęczeni i fizycznie - od odśnieżania, i psychicznie. Bo ile można czekać?! Szlifować formę, motywować się i mobilizować. I wszystko na nic. Cały wysiłek ląduje w zaspie. Jeszcze runda nawet się nie zaczęła, a Górnik już musi lizać razy. Piątkowego spotkania z Radomiakiem nie dokończyli Veljko Nikitović i Kamil Oziemczuk, przymierzani przez Dariusza Kubickiego do pierwszego składu. - Cały czas daje o sobie znać \"dwójka” - mówi Kamil. - To jeszcze stara dolegliwość, której nie wyleczyłem do końca. Wcześniej miałem też złamany nos, ale dopiero po sezonie będę miał operowany i nastawiany. Sądzę, że od poniedziałku już bez przeszkód powinienem trenować. Podobnie jak Borce Manevski (też kłopoty w mięśniem dwugłowym, które wykluczyły Macedończyka ze sparingu) oraz Nikitović. - Tydzień temu zdarłem skórę z kolana, a teraz w nie dostałem - wyjaśnia Serb. - Trochę mi spuchło i kiedy trener spytał, czy wszystko w porządku, wolałem wcześniej opuścić boisko. Ale od razu dostałem leki i już mi lepiej. Tylko Górnika Łęczna, Arka Gdynia i Wisła Płock dotąd nie grały. Ale i tak rywale z sąsiedztwa nie odskoczyli \"zielono-czarnym” w tabeli. Jeśli środowy mecz dojdzie do skutku, ekipę \"Kuby” czeka nadrabianie zaległości i granie co trzy dni. Lepsze szybkie tempo, niż to długie czekanie. W środę, 15 marca, o godz. 18.30 Górnik powinien zmierzyć się na własnym stadionie z Arką Gdynia. To już trzecie podejście obu zespołów do rozegrania meczu z 18 kolejki Orange Ekstraklasy. Czy wreszcie skuteczne? Prognozy pogody na najbliższe dni nie są obiecujące. Zachmurzenie, plus opady śniegu i temperatura poniżej zera, nie tylko w nocy. W piątek na płycie boiska przy al. Jana Pawła II nie było w ogóle śniegu. Tylko przy bramce od strony hali nawierzchnia była grząska i śliska. Jednak w nocy z piątku na sobotę i później przez większość dnia, spadło około 20 centymetrów białego puchu, który przez dwa ostatnie dni usuwali pracownicy klubu. • Wierzy pan w powiedzenia i przysłowia? - pytamy Andrzeja Banaszkiewicza, który chyba ma najwięcej powodów, aby \"znienawidzić” zimę. Bo to właśnie na klubowym kierowniku spoczywa ciężar przygotowania płyty. - Nie. A co, \"Na Grzegorza idzie zima do morza”? (wczoraj, 12 marca, imieniny obchodził Grzegorz - red.). • Nie. \"Do trzech razy sztuka”. - Chyba w łóżku (śmiech). • To już trzeci termin spotkania z Arką. Ostatni? - Mam nadzieję, że wreszcie zagramy. Nie tylko piłkarze mają dosyć zimy i okresu przygotowawczego. Co ja mam powiedzieć?! Gdyby w sobotę nie spadło tyle śniegu, to nie byłoby większego problemu. • A prognozy na początek tygodnia wciąż pozostają niepokojące, ma dalej padać i być mroźno. - Jeśli znowu spadnie śnieg, to będzie tragedia. Po pierwsze - nie ma gdzie już go wywozić, a po drugie - boisko jest dosyć miękkie nie można wjechać ciężkim sprzętem, aby nie zjeździć i uszkodzić nawierzchni. Dlatego musimy pracować wyłącznie ręcznie, ładujemy śnieg łopatami na lekkie wozy. • To może być jeszcze i czwarty termin... - Robimy wszystko, aby tak się nie stało. Ale prawdę mówiąc, wszystko w rękach Pana Boga. Jeśli trzeba, będziemy pracowali non stop, jednak jeśli pogoda okaże się niesprzyjająca, to wszystko może pójść na darmo. • Decyzja zapadnie dopiero w ostatniej chwili? - W poniedziałek rano przyjedzie do nas delegat PZPN, głównie ocenić stadion pod kątem licencyjnym. Jednak również wypowie się na temat stanu boiska, czy będzie nadawało się do gry i czy nie będzie zagrożone zdrowie piłkarzy. Rozmawiał Artur Ogórek Problemy zdrowotne piłkarzy Górnika, mogłyby być tematem niemal dyżurnym. Dariusz Kubicki, od kiedy objął \"zielono-czarnych” nie miał jeszcze do swej dyspozycji wszystkich piłkarzy. O to krótki raport o kontuzjowanych zawodnikach. Lek Kcira - w meczu z KSZO doznał złamania kości jarzmowej. W czwartek przeszedł operację i wiosną może w ogóle nie zagrać. - Miałem podobny uraz i po 4 dniach już grałem, ale o Leku nie jestem w stanie nic powiedzieć - stwierdził Artur Płatek. Artur Bożyk - chodzi na siłownię, ale jutro czeka go wizyta u lekarza, na której dowie się, kiedy będzie miał czyszczone drugie kolano. Sławomir Nazaruk - był obecny na sparingu z Radomiakiem. - Cięgle czekam na drugi zabieg - przyznał. Borce Manevski - kłopoty z mięśniem dwugłowym. Dziś powinien wrócić do zajęć. Przemysław Tytoń - problemy z mięśniami brzucha. - Za tydzień wracam do zajęć na pełnych obrotach - stwierdził bramkarz. Dawid Sołdecki i Łukasz Stefaniuk - Dawid już zaczął lekkie treningi z piłką, a Łukasz o dwóch tygodni bierze udział w \"Wielkiej Pardubickiej”. Cały czas biega - powiedział drugi trener. Artur Andruszczak - 10 dni temu przeszedł operację mięśnia przywodziciela. - Za 3 tygodnie badanie USG, a za 6 tygodni mam zacząć truchtać - wyjaśnił \"Andrut”. (ogor) • Ruch Chorzów - Odra Wodzisław 0:0. Odra: Pilarz - Kokoszka, Augustyniak, Dymkowski, Szary - Woś, Malinowski, Kowalski (68 Korzym), Smoliński - Chmiest, Czerkas (65 Zjawiński). • Wisła Płock - Unia Janikowo 2:2 (1:2). Bramki: Ireneusz Jeleń (5 z karnego), Robert Styranowski (77) - Tomasz Bzdęga (2), Dariusz Romuzga (45 samobójcza). Wisła: Topolewski - Belada, Romuzga, Zivković, Geworgian (69 Styranowski), Grizonić, Mierzejewski (46 Kazimierczak), Rachwał, Sedlacek, Jeleń, Obajdin (59 Truszczyński). • Górnik Zabrze - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:0 (1:0). Bramki: Jacek Wiśniewski (34), Sebastian Olszar (53). Górnik: Sławik (46 Leciejewski) - Radler (46 Bartos), Prokop (46 Matić), Wiśniewski (46 Prasnal), Magiera (46 Skiba) - Seweryn (46 Andraszak), Juszkiewicz (46 Dudziński), Stoimenow (46 Goncerz), Bukalski (46 K. Król), Bukowiec (46 Olszar) - Ziarkowski (46 Klaber). • GKS Bełchatów - Widzew Łódź 0:0. Bełchatów: Lech (46 Misztal) - Fonfara (46 Kowalczyk), Cecot (46 Pietrasiak), Strąk (46 Grodzicki), Klepczarek (46 Komorowski) - Ujek (46 Cieciura), Jarzębowski (46 Kuranty), Garguła (46 Janković), Dziedzic (46 Łuczywek) - Matusiak (55 Wróbel), Omeonu (55 Nowak). • Wojciech Wąsikiewicz, trener Arki, nie zaplanował swoim podopiecznym żadnego meczu kontrolnego. Jednak w okresie przygotowawczym gdynianie rozegrali już... 23 sparingi. • Lech Poznań - Zagłębie Lubin 0:1 (0:0) • Polonia Warszawa - Korona Kielce 1:1 (0:0) • Groclin Dyskobolia - Legia Warszawa 0:4 (0:2) • Pogoń Szczecin - Amica Wronki 0:3 (0:2) • Cracovia Kraków - Wisła Kraków 1:1 (1:0) Mecze przełożone: • GKS Bełchatów - Górnik Łęczna (22 marca) • Odra Wodzisław - Górnik Zabrze (22 marca) • Arka Gdynia - Wisła Płock (29 marca) 1. Legia Warszawa 19 38 26-11 2. Wisła Kraków 19 37 30-14 3. Amica Wronki 19 32 33-18 4. Korona Korona 18 28 30-23 5. Zagłębie Lubin 17 28 29-22 6. Lech Poznań 18 26 27-27 7. Cracovia Kraków 19 26 23-27 8. Odra Wodzisław 18 24 16-19 9. Pogoń Szczecin 17 22 20-20 10. Górnik Zabrze 18 22 21-24 11. Wisła Płock 17 21 20-27 12. Groclin Dyskobolia 19 19 22-32 13. GKS Bełchatów 18 18 16-23 14. Górnik Łęczna 17 17 13-16 15. Arka Gdynia 17 17 13-17 16. Polonia Warszawa 18 13 11-30 15 marca: Górnik Łęczna - Arka Gdynia (godz. 18.30). 17 marca: Legia Warszawa - Cracovia. 18 marca: Górnik Łęczna - Groclin Dyskobolia • Arka Gdynia - GKS Bełchatów • Wisła Kraków - Odra • Górnik Zabrze - Pogoń • Amica - Polonia • Korona - Lech • Zagłębie - Wisła. Bramki: Piotr Giza (25) - Tomasz Kłos (50). Czerwona kartka: Arkadiusz Baran (Cracovia, w 54 min za drugą żółtą). Cracovia: Cabaj - Wacek, Skrzyński, Karwan, Rzucidło - Bojarski (76 Heideman), Giza, Baran, Drumlak, Pawlusiński (90 Przytuła) - Moskała. Wisła: Majdan - Baszczyński, Kłos, Stolarczyk, Dudka (76 Penksa) - Błaszczykowski (66 Piotr Brożek), Sobolewski, Cantoro, Zieńczuk - Kryszałowicz, Paulista (46 Paweł Brożek). 171 derby Krakowa zakończyły się remisem. Prowadzenie dla \"Pasów” zdobył Piotr Giza, którego podobno chętnie widziałby u siebie trener \"Białej Gwiazdy” - Dan Petrescu. Głową wyrównał doświadczony obrońca Tomasz Głos, słynący ze skutecznej gry w powietrzu. Zdobycie przez Wisłę jednego punktu, nawet w tak prestiżowym spotkaniu, to przede wszystkim także strata dwóch \"oczek”. Wykorzystała to warszawska Legia, zrzucając mistrza Polski z fotela lidera. W 25 min Cracovia wykonywała rzut wolny prawie z linii bocznej boiska, około 40 metrów od bramki Wisły. Dośrodkował na pole karne Łukasz Skrzyński. Środkowi obrońcy Wisły popełnili błąd przepuszczając piłkę, która trafiła do nieobstawionego Piotra Gizy. Zawodnik \"Pasów” nie miał problemów z umieszczeniem jej w siatce. Po przerwie gra toczyła się prawie wyłącznie na połowie Cracovii. Już w 47 minucie mogło być 1:1, ale po strzale Jakuba Błaszczykowskiego piłka odbiła się od poprzeczki. Kilka minut później po centrze Marka Zieńczuka z wolnego Tomasz Kłos pokonał Marcina Cabaja. Ten gol obciąża również konto miejscowego bramkarza, który wyszedł do dośrodkowania i nie sięgnął piłki. Wisła mimo przewagi jednego zawodnika, po drugiej żółte kartce dla Arkadiusza Barana, nie zdołała strzelić zwycięskiej bramki. Albin Mikulski (trener Cracovii): Jestem bardzo zadowolony z remisu. Chciałem podziękować moim zawodnikom za postawę w dzisiejszym spotkaniu. Szczególnie świetnie zagraliśmy w destrukcji. Nie mogłem sobie pozwolić na grę otwartą z Wisłą, bo wtedy mecz na pewno nie skończyłby się wynikiem 1:1. Dan Petrescu (trener Wisły): Z taką grą, jaką prezentowaliśmy w pierwszej połowie, niczego w lidze nie zwojujemy. W przerwie musiałem swoim zawodnikiem uświadomić, że nie jesteśmy na plaży tylko gramy mecz derbowy. Cracovia zagrała z nami na 120 procent swoich możliwości. Bramki: Dawid Janczyk (8, 71), Roger Guerreiro (37), Marcin Burkhardt (59). Dyskobolia: Przyrowski – M. Sokołowski, Kumbev (40 Pawlak), Lacić, Lasocki – Piechniak (40 Zając), Kozioł, Liczka, Radzewicz – Rocki (66 Sikora), Ślusarski. Legia: Fabiański – Szala, Ouattara, Choto, Kiełbowicz – G. Bronowicki, Surma, M. Burkhardt (70 Vukovic), Guerreiro – Janczyk (77 Kucharski), Włodarczyk (62 Gottwald). Piłkarze Legii od czterech i pół roku nie potrafili wygrać z Groclinem. Ostatni raz udało im się to w październiku 2001 roku, kiedy to wygrali w Grodzisku 3:2. W sobotę przełamali złą passę, deklasując aktualną drużynę wicemistrzów Polski. W drużynie ze stolicy zadebiutował Grzegorz Bronowicki, wychowanek Górnika Łęczna. Popularny „Hagi” wystąpił na prawej stronie pomocy. W drugiej połowie, już przy stanie 4:0 dla gości, na boisku pojawił się Cezary Kucharski. Mecz dla Legii ułożył się bardzo pomyślnie. Już w 8 min Marcin Burkhardt w tempo zagrał do Dawida Janczyka, a obrońcy Groclinu próbowali zastawić pułapkę offsajdową. Uczynili to w sposób bardzo nieudany i warszawski napastnik w sytuacji sam na sam z Sebastianem Przyrowskim uderzył precyzyjnie w długi narożnik. Werner Liczka (trener Groclinu): Jest mi przykro, bo wszyscy oczekiwali, że będziemy z Legią przede wszystkim walczyć. Było jednak zupełnie inaczej. Popełniliśmy zbyt dużo błędów indywidualnych, gdy przejmowaliśmy piłkę, graliśmy bardzo nerwowo. Dariusz Wdowczyk (trener Legii): Cieszę się, że ta bolesna porażka w Kielcach zmobilizowała moich zawodników. Na pewno szybko zdobyta bramka ułatwiła nam prowadzenie. Od tego momentu praktycznie kontrolowaliśmy przebieg meczu. Jestem podbudowany postawą swoich zawodników, którzy zagrali przede wszystkim mądrze taktycznie. Ale jedna jaskółka wiosny nie czyni, musimy być skoncentrowani na następne spotkania.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama